Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania
Strona główna Język angielski A story about a journey to Paris - Opowiadanie o podróży do Paryża

A story about a journey to Paris - Opowiadanie o podróży do Paryża

Paris, trip, travelling, description, story

The story I am going to tell, happened last year, during holiday. I passed all my exams, so I thought I definitely deserved some rest, but also some adventure. I have always dreamt about seeing all European countries, but unfortunately I did not have enough money to visit them all. But then had this brilliant idea – I will hitch-hike to Paris and I will also visit Germany en route!

I packed just a few most needed things into my backpack and set out on 1st July in the morning. I stood at the highway leading to Wrocław and lifted a thumb. I was standing there for about an hour, the traffic wasn't big. At last a lorry stopped – I was really lucky. The driver turned out to be a decent guy slightly older than me, but the most important thing was that he was going to Dresden! We spent almost ten hours talking, he played some good old rock on his cd-player. He was pleased that he did not have to drive alone and I was happy to by on my way. Around 7 p.m. we reached Dresden.

I was hungry and tired after the long drive. I bought something to eat but I didn't know what to do next, I wasn't sure if it would be better to try to get another free ride or just to find some place to sleep. Finally I decided to try to get at least to Leipzig and then have some sleep....

Tłumaczenie

Wszystko, co opowiem, zdarzyło się w zeszłym roku, w wakacje. Zdałem wszystkie egzaminy, więc pomyślałem, że definitywnie zasłużyłem na odpoczynek, ale także na przygodę. Zawsze marzyłem o zobaczeniu wszystkich krajów europejskich, ale nie miałem wystarczająco dużo pieniędzy, by je wszystkie odwiedzić. Wtedy wpadłem na genialny pomysł – pojadę autostopem do Paryża i po drodze zwiedzę także Niemcy!

Spakowałem tylko kilka najpotrzebniejszych rzeczy do plecaka i wyruszyłem pierwszego lipca rankiem. Stanąłem przy autostradzie prowadzącej do Wrocławia i podniosłem kciuk. Stałem przez około godzinę, ruch nie był duży. W końcu zatrzymała się ciężarówka. Naprawdę miałem szczęście. Kierowca okazał się porządnym gościem nieco starszym ode mnie, ale najważniejsze było, że jechał do Drezna! Spędziliśmy prawie dziesięć godzin rozmawiając, puszczał starego dobrego rocka z odtwarzacza płyt. Był zadowolony, że nie musi jechać samotnie, a ja byłem szczęśliwy, że zmierzałem do celu. Około siódmej wieczorem dojechaliśmy do Drezna.

Byłem głodny i zmęczony długą jazdą. Kupiłem coś do jedzenia, ale nie wiedziałem, co robić dalej, nie byłem pewien, czy lepiej byłoby próbować złapać następną okazję, czy po prostu znaleźć jakieś miejsce do spania. W końcu postanowiłem spróbować dostać się przynajmniej do Lipska, a potem zażyć nieco snu. Stanąłem przy autostradzie, ale nie miałem szczęścia tym razem. O tej porze nie było wielu samochodów, a żaden nie zatrzymał się. Po dwóch godzinach stania z kciukiem w górze poddałem się i postanowiłem znaleźć miejsce do spania. Nie chciałem wydawać pieniędzy na hotelowy pokój, więc poszedłem na dworzec.

Siedziałem w holu, gdy nagle usłyszałem komunikat, że pociąg do Lipska odjeżdża za pięć minut. W jednej chwili zdecydowałem się zaryzykować i pojechać na gapę. Wsiadłem do pociągu. Byłem zmęczony, ale nie mogłem zasnąć, ponieważ musiałem uważać na konduktora. W połowie drogi do Lipska zobaczyłem konduktora, ale tym razem miałem szczęście, bo pociąg zatrzymał się na stacji, więc wysiadłem. Było około północy, więc postanowiłem przespać się w pustym holu dworca. Ułożyłem się na ławce z plecakiem jako poduszką i usnąłem. Około piątej rano obudzili mnie pasażerowie czekający na pociąg, więc zapytałem kasjera, gdzie jestem i jak dostać się do najbliższej drogi.

Okazało się, że jestem w małym mieście zwanym Leisnig. Opuściłem dworzec i zobaczyłem stację benzynową po drugiej stronie ulicy, więc poszedłem tam kupić coś do jedzenia. Wychodząc ze sklepu, zobaczyłem karawan z uchylonymi tylnymi drzwiami. Kierowca stał obok niego i rozmawiał przez komórkę. Nagle usłyszałem, jak mówi, że jedzie do Lipska. Postanowiłem działać szybko. Wśliznąłem się do karawanu przez tylne drzwi, modląc się, by kierowca mnie nie zauważył. Szczęśliwie dla mnie w samochodzie była duża paczka, więc ukryłem się za nią. Kiedy kierowca skończył rozmawiać i podszedł, by zamknąć tylne drzwi, siedziałem za paczką i starałem się w ogóle nie poruszać. W końcu kierowca zamknął drzwi i wyruszył, więc wreszcie mogłem wyprostować nogi, oczywiście wciąż starając się nie być słyszanym. Ale wtedy pomyślałem o rzeczy, o której trzeba było pomyśleć wcześniej – „co zrobię, kiedy dotrzemy do Lipska i kierowca otworzy tylne drzwi? Jak wydostanę się z karawanu?”.

W końcu, gdy samochód się zatrzymał i usłyszałem, że kierowca wysiadł i gdzieś zniknął, spróbowałem otworzyć tylne drzwi, ale były zamknięte. Zaledwie sekundę później otworzyły się i stanąłem twarzą w twarz z kierowcą. Naprawdę nie wiem, który z nas był bardziej przerażony. Zacząłem szybko wyjaśniać, co tam robię. Na szczęście kierowca miał poczucie humoru, więc pod koniec mojej historii się śmiał. Potem powiedział, że jego przyjaciel wyrusza do Essen za około godzinę i mógłby mnie zabrać jako towarzysza. Podwiózł mnie do swojego przyjaciela, kupił mi obiad. Po czym wyruszyłem do Essen z jego przyjacielem Helmutem, który okazał się sympatycznym mężczyzną w średnim wieku. Gdy dotarliśmy do Essen, Helmut powiedział mi o niedrogim schronisku młodzieżowym, dał mi trochę pieniędzy na nocleg i życzył powodzenia, więc tym razem spałem w ciepłym, wygodnym łóżku. I wreszcie mogłem wziąć prysznic! Rankiem zapłaciłem poszedłem poszukać autostrady.

Po około trzydziestu minutach zatrzymał się motocyklista. Jechał na zjazd motocykli do Eindhoven w Holandii. „Świetnie! Odwiedzę jeszcze jeden kraj!” – pomyślałem sobie i pojechałem z nim na jego motorze. Był to pierwszy raz, kiedy jechałem na motocyklu i nigdy nie zapomnę pędu po prędkością dwustu kilometrów na godzinę. Co więcej, spędziłem jeden dzień na zlocie i stamtąd pojechałem do Brukseli z innym motocyklistą. Spędziłem jeden dzień spacerując i podziwiając Brukselę, a następnego dnia złapałem okazję do Lille. Wreszcie przekroczyłem granicę francuską, a co więcej – wreszcie podróżowałem z kobietą, która w dodatku była młoda i piękna. Miała na imię Sandrine i miała ciemne włosy oraz najpiękniejsze zielone oczy jakie kiedykolwiek widziałem. Powiedziała, że nie lubi podróżować sama, a ja wyglądałem tak sympatycznie... Niestety powiedziała też, że ma narzeczonego.

W każdym razie spędziliśmy miło czas na rozmowie i na koniec życzyła mi szczęścia. Byłem zmęczony, więc po prostu znalazłem wygodne miejsce na trawie pod drzewem na jakimś polu. Noc była ciepła i bezchmurna, więc mogłem spać spokojnie. Rano umyłem się w małej rzeczce i wróciłem na autostradę. Po około pięciu godzinach czekania w końcu złapałem okazję do Paryża.

Podobne wypracowania