Albert Camus „Dżuma” - Różne postawy człowieka wobec zła. Opracowanie

Dżuma, jaka spada na Oran, jest rodzajem sprawdzianu ludzkiej natury. Zagrożenie życia, poczucie niepewności i bezsilności wobec epidemii wyzwala w ludziach skrajne emocje i prowadzi do różnych zachowań. Tarrou twierdził, że: „(...) każdy człowiek nosi w sobie dżumę”, w każdym człowieku jest jakaś cząstka zła, ale nie każdy zachoruje, nie każdy pozwoli, by to zło wzięło górę nad jego dobrą stroną.

Na pierwszy plan powieści wysuwają się dwie sylwetki – doktora Rieux i jego przyjaciela, Tarrou. Obaj bohaterowie reprezentują postawę walki, sprzeciwiania się złu, jakim jest dżuma. Rieux postrzega to jako swój obowiązek, jest lekarzem i robi wszystko, by ratować ludzkie życie. W jego przekonaniu w takim postępowaniu nie ma szczególnego heroizmu, tylko zwykłe człowieczeństwo. Doktor każdego dnia na nowo podejmuje ogromny wysiłek i  ryzyko, wielu go podziwia za niezłomną postawę, on jednak pozostaje skromny: „(...) Ale mam tylko tyle pychy, ile jest konieczne, niech mi pan wierzy. Nie wiem, co mnie czeka i co nastąpi po tym wszystkim. Na razie są chorzy i trzeba ich leczyć. Potem oni zastanowią się i ja także. Ale najpilniejszą sprawą jest ich leczyć. Bronię ich jak mogę, oto wszystko”.

Podobnie myśli Tarrou, od kilku tygodni przebywający w mieście. Jego motywacja wynika w głównej mierze z przekonania o bezcenności ludzkiego życia. Jego działalność publiczna skupia się przede wszystkim na walce z przemocą. Dla niego każde życie jest warte tego, by je chronić. Daje tego dowód organizując oddziały sanitarne i wytrwale w nich pracując. Tarrou jest z jednej strony idealistą, dążącym do świeckiej świętości, z drugiej zaś człowiekiem praktycznym, umiejącym organizować pracę innych.

Podobnie jak Tarrou, dziennikarz Rambert nie jest mieszkańcem Oranu. Do miasta przyjechał w sprawach zawodowych z Paryża. Kiedy dowiedział się o wybuchu epidemii, natychmiast chciał opuścić miasto. Jego pierwszą reakcją było zadbanie o swoje szczęście i bezpieczeństwo. Zaraza wydawała się go nie dotyczyć, odcinał się od niej i od miejscowej ludności. Wszelkimi sposobami próbował przedostać się d Paryża. Jednak ucieczka nie była łatwa, organizowanie nielegalnego przemytu trwało, w tym czasie Rambert miał okazję przyjrzeć się z bliska pracy osób takich jak Rieux czy Tarrou. To, co początkowo wydawało mu się bezsensownym bohaterstwem, przejawem idealizmu, zaczyna mu się jawić jako pełna godności postawa walki. Zdaje sobie sprawę, że jego próby wydostania się z miasta były przejawem egoizmu. Dlatego w chwili, gdy w końcu udaje mu się zorganizować ucieczkę, postanawia zostać. Postawa Ramberta to przede wszystkim aktywne dążenie do szczęścia. Dziennikarz wie, czego pragnie i nie ustaje w wysiłkach, by to osiągnąć. Najpierw pragnął wrócić do rodzinnego Paryża i ukochanej żony, potem zrozumiał, że: „(...) Może być wstyd, że człowiek jest sam tylko szczęśliwy” i całą swoją energię poświęcił na pracę w oddziałach sanitarnych.

Niektórzy podejmują walkę, sprzeciwiają się chorobie w miarę swoich możliwości, dla nich nie ulega wątpliwości, że dżuma to zło, któremu mają obowiązek się przeciwstawić. Inni z kolei próbują nadać nieszczęściu jakiś sens. Tak czyni ojciec Paneloux. W obliczu epidemii, która pochłania setki ofiar, szuka uzasadnienia takiego ogromu cierpienia. Jako człowiek wierzący uznaje, że to kara boża zesłana na grzeszników. Takie myślenie ma nadać śmierci jakiś wyższy sens – skoro to kara od Boga, to znaczy, że jest sprawiedliwa i uzasadniona. Ale słowa głoszone przez jezuitę nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością, wszak choroba zabiera zarówno grzeszników, jak i niewinne dzieci. Dlatego postawa duchownego ulega zmianie, w kolejnym kazaniu nawołuje już do walki z chorobą, która przynosi tyle cierpienia. Sam jednak zmarł, nie zgodziwszy się na pomoc lekarza.

Najbardziej skrajna jest postawa Cottarda, dla którego powszechna tragedia jest powodem do radości. Cottard był człowiekiem nieszczęśliwym, na jego sumieniu ciążyła jakaś zbrodnia. Nim doszło do pierwszych zachorowań na dżumę, chciał popełnić samobójstwo. Ale początek epidemii jest dla niego odroczeniem, w tym czasie nikt nie ściga przestępców, wszystkie sprawy ulęgają zawieszeniu. Wszyscy żyją w strachu, ludzie opłakują swoich bliskich, cierpienie jest udziałem każdego, za wyjątkiem Cottarda. Komentując jego zachowanie w czasie epidemii, kiedy to bohater bawi się w restauracjach, narrator podsumowuje: „(...) Słowem, dżuma mu dogadza. Z człowieka samotnego, który samotnym być nie chciał, czyni współwinowajcę”. Wraz z końcem zagrożenia, kiedy życia wraca do normy, Cottard nie potrafi się odnaleźć, w akcie szaleństwa zaczyna strzelać do tłumu, który świętuje otwarcie bram miasta.

Camus przedstawia różne postawy wobec dżumy, która symbolizuje wszelkie zło. Każdy z bohaterów ma swoją historię, która w jakiś sposób motywuje jego postępowanie: dla Cottarda to zbrodnia, dla Tarrou przeżycie z młodości. Ludzie mogą się zachowywać szlachetnie, albo egoistycznie. Nie znaczy to jednak, że szlachetni zostaną nagrodzeni, a tchórze ukarani. Co prawda, Cottard ponosi klęskę, a Rembert szczęśliwie spotyka się z żoną, ale dzielny Tarrou umiera, a Rieux traci żonę. Każdy może więc kształtować swój los. Ale tyko w pewnych granicach dostępnych człowiekowi.