Apokalipsa św. Jana - Motyw zagłady w „Apokalipsie” św. Jana. Opracowanie

„Apokalipsa” jest księgą, która opisuje nadejście Sądu Ostatecznego. Motyw końca świata nie pojawia się tylko w tej części Pisma Świętego. W Starym Testamencie również możemy znaleźć odniesienia „apokaliptyczne”, np. u Daniela, Ezechiela czy Izajasza. Samo słowo „apokalipsa” oznacza „objawienie”, w tym wypadku - losów końca ludzkości. Stary świat ma ulec zagładzie, a na jego miejsce powstanie Państwo Boże - Nowe Jeruzalem.

Na kartach biblijnego „Objawienia” istnieje niewiele znaków, które moglibyśmy odczytywać dosłownie. Także elementy związane bezpośrednio z zagładą nie mają prostej wykładni. Musimy bowiem pamiętać, iż „Apokalipsa” jest dziełem przesiąkniętym symbolami, które nie znajdują jednoznacznego wyjaśnienia.

W rozdziale szóstym przedstawiony został Baranek, który kolejno otwiera siedem pieczęci. Przy złamaniu pierwszej z nich, na świecie pojawiają się Jeźdźcy na koniach - białym, rudym, czarnym i bladym. Oznaczają one kolejno: Chrystusa, wojnę, głód i śmierć. Trzy ostatnie to klęski, które od zawsze budziły strach ludzkości. Nic więc dziwnego, że początek „Apokalipsy” obrazuje właśnie te nieszczęścia, przemawiające do wszystkich pokoleń, niezależnie od czasu i miejsca lektury księgi.

Trzeba jednak pamiętać, iż groźby plag i kataklizmów często stanowią metaforę nieszczęść duchowych i odnoszą się do sfery niematerialnej. Istnieje także możliwość, iż tak straszne wizje po prostu dobitniej przemawiały do ówczesnych czytelników i lepiej skłaniały ich do nawrócenia się.

Po otwarciu pieczęci rozlega się dźwięk trąb, które oznaczać miały zapowiedź dni ostatecznych. Na ziemię spadają takie nieszczęścia jak grad pomieszany z krwią, ogień, który spopiela jedną trzecią ziemi, skażona woda, gwiazdy lecące z nieba. Plagi owe przypominają te zesłane na Egipcjan, którzy nie chcieli wypuścić z kraju Izraelitów. Groźne przepowiednie w sposób metaforyczny opowiadają nam o tym, jak wielkie zniszczenia może wywołać grzech i podkreślają jego siłę destrukcyjną.

Kiedy grzmią kolejne anielskie trąby, pojawia się więcej nieszczęść. Mowa jest o zaćmieniu Słońca i zadymieniu powietrza, a także o szarańczy, która ma ludzkości wyrządzić ogromne szkody i która, nie zostawiając na zniszczonym przez siebie terenie ani źdźbła trawy, w Biblii zawsze stanowi symbol destrukcji. Podobnie atakować będą nienależących do Chrystusa ludzi demony, których straszny wygląd ma skłonić do pokuty i żalu za grzechy.

Wizja siedmiu czasz wylewanych przez Aniołów na Ziemię nie ma już jednak charakteru przenośni, ale oznacza prawdziwe kataklizmy, które Bóg ma zesłać na Ziemię. Są to więc: wrzód wstępujący na ludzi, morze, rzeki i jeziora, które zmieniają się w krew, ogromny upał, a potem brak - Słońca, wyschnięcie wszystkich wód, gwałtowne burze i błyskawice oraz trzęsienia ziemi.

Na koniec następuje ostateczna rozprawa z grzesznikami i wszystkimi wrogami Chrystusa. Zostają oni pokonani i wrzuceni do Otchłani, a nowy świat przechodzi pod władanie Baranka.

Wizja destrukcji w „Apokalipsie” jest bardzo rozbudowana i przedstawiona niezwykle dobitnie. Oczywiście budzi grozę z uwagi na wymyślne potwory, zapowiedzi klęsk żywiołowych i kataklizmów, których większość z nas nigdy nie doświadczyła, ani których  świadkiem nie była. Wizja św. Jana przeraża tym bardziej: opisuje on procesy, które wymykają się ludzkiemu doświadczeniu – np. morze zamienione w krew.

Pamiętajmy jednak, że wszystkie obrazy zawarte w księdze należy traktować jako symbole przede wszystkim upadku i zniszczenia duchowego, jakiego doświadczamy ze względu na grzech.