Gustaw Morcinek „Łysek z pokładu Idy” - recenzja

Opowiadanie „Łysek z pokładu Idy” Gustawa Morcinka zostało po raz pierwszy wydane w 1933 roku, później zaś weszło w skład wielu zbiorczych wydań jego utworów beletrystycznych, w ogromnej większości poświęconych tematowi Śląska z jego specyficzną obyczajowością i tradycją, której niezwykle istotnym elementem był motyw górnictwa. Charakter pracy w kopalni Morcinek poznał z autopsji. We wczesnej młodości problemy finansowe jego rodziny zmusiły go bowiem do przerwania edukacji i przywdziania górniczego kombinezonu. Po pewnym czasie koledzy z kopalni zebrali pieniądze na dalszą edukację młodziutkiego Gustawa, chcąc uratować przez zmarnowaniem się w podziemnych korytarzach potencjał intelektualny chłopca.

Akcja „Łyska” została przeniesiona w realia z początku XX wieku, kiedy w polskim górnictwie korzystano jeszcze z pomocy zwierząt. W takim właśnie celu do kopalni „Gwido” został sprowadzony tytułowy Łysek – piękny, silny koń, który pod ziemią miał ciągnąć wagoniki wypełnione węglem z pokładu Idy, przeprawiając się przez ciasne korytarze, gdzie nie było możliwości zastosowania parowych lokomotywek.

Bardzo prozaiczna i powszechna niegdyś sytuacja nabrała cech literackości dzięki specyficznej kreacji głównego bohatera, jakim Morcinek uczynił pociągowego konia. Łyskowi zostały bowiem nadane rysy człowieka, które stanowią o jego niepowtarzalnym, bardzo indywidualnym charakterze, jaki wzbudzał podziw wśród całej załogi kopalni. Koń rozgląda się więc z zaciekawieniem po swoim nowym miejscu pracy i bierze czynny udział w dyskusjach ze swym „współpracownikiem” w osobie Kuboka, odpowiadając na jego wywody z aprobatą lub sprzeciwiając im się w stanowczy sposób. Bardzo szybko pojmuje również zakres swoich obowiązków i wypełnia je z budzącym podziw zaangażowaniem, w finale opowiadania ratuje też swojego przyjaciela przed niechybną śmiercią pod zwałami ziemi z uszkodzonego szybu.

Pomimo abstrakcyjnej na pierwszy rzut oka tematyki utworu, został on utrzymany w stylistyce realizmu, nie wykraczając tak naprawdę poza ramy życiowego prawdopodobieństwa. Opowiada prostą historię, która mogła przydarzyć się w rzeczywistości wiele razy, zwraca jednak uwagę na dosyć rzadko eksponowany aspekt zaistnienia takiej sytuacji – opisuje przyjaźń człowieka ze zwierzęciem, która nie rozgrywa się na łonie natury, a więc niejako „na terenie” przynależnym do świata zwierząt, ale w kopalni, stanowiącej sztuczny wytwór człowieka, który w taki sposób wprowadza własne siły intelektualne i technologiczne w sedno przyrody, aby wyrwać z jej wnętrza potrzebny mu węgiel. Łysek jest w tym świecie gościem, ale doskonale się tam odnajduje, potwierdzając tezę o współdzieleniu losu przez zwierzęta i ludzi, których przyjaźń jest możliwa w każdym środowisku.

Na uwagę zasługuje również zastosowany przez Morcinka zabieg stylizacji narracyjnej poprzez wprowadzenie wypowiedzi górników w autentycznej śląskiej gwarze. Jest to więc utwór szczególnie wart polecenia osobom, które nie miały styczności ze specyficzną kulturą tego regionu.