Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” - bohaterowie. Charakterystyka

„Zdążyć przed Panem Bogiem” to poruszająca opowieść, wywiad-rzeka z Markiem Edelmanem – zastępcą Żydowskiej Organizacji Bojowej, jaka powstała w roku 1942. Niemcy zadecydowali o likwidacji getta. Ludność żydowską wywożono do obozów koncentracyjnych. Głównymi bohaterami tej książki są osoby autentyczne, Żydzi, którzy na własne oczy widzieli okrucieństwo systemu holocaustu i którzy ostatkiem sił próbowali z nim walczyć. Na darmo.

Głównym bohaterem opowieści jest Marek Edelman, z którego to perspektywy widzimy dziejące się wydarzenia. Edelman w czasie pobytu w getcie był lekarzem. Miał możliwość opuszczania getta, jednak nie korzystał z przepustki. Był świadkiem wywożenia do Treblinki innych Żydów. Działał konspiracyjnie w ruchu oporu przeciw Niemcom. Jako zastępca komendanta Żydowskiej Organizacji Bojowej, zdawał sobie sprawę z tego, jaka ciąży na nim odpowiedzialność. Bał się, że nie podoła temu zadaniu. Był lekarzem, a powstanie łączyło się z rozlewem krwi, z czymś etycznie mu przeciwstawnym. Bardzo dużo Edelman opowiada o wywózce ludzi do Treblinki. 

Uratował wielu z nich, werbował ich do antyniemieckiego oporu. Marek Edelman demistyfikuje wszystko, co działo się w czasie powstania w getcie. Ludzi pokazuje takimi, jakimi byli. Nie robi z nich heroicznych bohaterów – ukazuje najprawdziwszą, chociaż nieraz brutalną i bolesną prawdę nawet o samym przywódcy rebelii. Opowiada o śmierci, brudzie, rozkładzie, zniszczeniu moralnym. Nie chce niczego podkolorowywać, bo dla niego liczy się tylko czysta prawda. Jest lekarzem, ratuje ludzkie życie, gra przeciw Bogu. To człowiek zdeterminowany, niezwykle odpowiedzialny, sumienny. Dużo opowiada o godnej śmierci i samej idei umierania. Życie ma dla niego wartość bezcenną. To, co przeżył, na zawsze odcisnęło w nim piętno.

Kolejnym bohaterem był Mordehaj Anielewicz, przywódca powstania w getcie. Marek Edelman również i jego obdziera z wszelkiej mistycznej szaty bohatera narodu. Edelman uważa, że był to człowiek psychicznie nieprzygotowany do funkcji, jaką miał sprawować, czego dowodem jest jego samobójstwo. Najbardziej charakterystyczna jest opowieść o tym, jak malował rybom skrzela czerwoną farbą, aby te wyglądały na bardziej świeże. Następuje tu całkowita demistyfikacja owianego glorią bohatera. Przed wydarzeniami opisanymi w książce, Anielewicz był żywym, wiecznie uśmiechniętym młodzieńcem, który uwielbiał bójki z kolegami z podwórka. W getcie spotykał się z dziewczyną o imieniu Mira. Przed zbiorowym samobójstwem w bunkrze, najpierw zabił ją, a potem pozbawił życia samego siebie.

Równie ważną postacią jest Jurek Wilner. To z jego inicjatywy doszło do zbiorowego samobójstwa w bunkrze. Był łącznikiem pomiędzy Żydowską Organizacją Bojową a Armią Krajową i dbał o to, aby w getcie nie zabrakło broni. W roku 1943 został schwytany przez Niemców i torturowany. Udało mu się uciec. Wrócił do getta i dalej współpracował z Żydowską Organizacją Bojową. Był poetą. Jedyne, co po nim pozostało to niewielki notes z wierszami. Po usłyszeniu wiadomości o tym, że ma dojść do całkowitej likwidacji getta, Wilner zaproponował zbiorowe samobójstwo jako sposób na symboliczne wyrażenie sprzeciwu i chęć umierania w sposób, w jaki oni wybiorą. Nie chcieli czekać na Niemców, którzy nie dadzą im godnej śmierci.

Kolejną bohaterką opowieści Marka Edelmana jest Pola Lifszyc. Edelman uratował ją przed wywózką do Treblinki. Ona sama jednak zdecydowała się pójść na śmierć, kiedy dowiedziała się, że wśród wywożonej grupy znajduje się jej matka. Poświęciła własne życie tylko dlatego, że chciała być blisko swojej matki. Dla Edelmana jest to najpiękniejszy przykład śmierci, godnego umierania.