Jak przeszłość kształtuje relacje między inteligencją a chłopami w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego?

Stanisław Wyspiański odmalował w „Weselu” najważniejsze konflikty społeczne, jakie dzieliły Polaków na przełomie XIX i XX wieku – w okresie niezwykle ważkim dla ich państwowości, pełnym napięcia w związku z przeczuciem wielkich zmian, jakie miała przynieść I wojna światowa. Ze względu na bardzo charakterystyczny czas i miejsce akcji osią podziału jest rozróżnienie na „gości z miasta” i rdzennych mieszkańców Bronowic, pomiędzy którymi wspólna przeszłość generuje rozmaite konflikty, ale również niejednokrotnie buduje mosty.

Jej znaczenie dla interpretacji całego dzieła podkreśla umieszczony już na wstępie w didaskaliach opis domu Gospodarza, którego ściany przyozdabiają fotografia Wernyhory i reprodukcja jednego z najbardziej znanych dzieł Jana Matejki – „Bitwy pod Racławicami”. Oba obrazy odnoszą się do narodowych mitów, które w początkach XX wieku kształtowały wyobraźnię gotujących się do zrywu Polaków: wizerunek Wernyhory odwołuje się do na wpół legendarnej postaci kozackiego lirnika, który przepowiedział rozbiory Polski, ale też jej odrodzenie po wielu latach niewoli. To on wystąpi w „Weselu” jako duch objawiający się Gospodarzowi, by przekazać mu symbol przewodnictwa narodu w postaci złotego rogu, który ma porwać chłopów do wspólnej, solidarnej walki o niepodległość Polski pod przywództwem inteligencji, jaką Gospodarz reprezentuje w Bronowicach.

Symboliczna fotografia Wernyhory kreśli więc niezwykle istotny rys w relacjach między chłopami a inteligencją, wskazując na rolę „panów z miasta” jako tych, którzy mieli nieść „kaganek oświaty” i porywać do zbrojnego czynu warstwę o ogromnej energii i potencjale, nie potrafiącą jednak spożytkować ich bez odpowiedniego przewodnictwa. Finał dramatu przynosi rozczarowanie – Gospodarz zasypia niedługo po wizycie ducha Wernyhory, zapomniawszy i powierzonej mu misji i złotym rogu, który niebacznie przekazał w ręce nierozsądnego, młodego chłopa Jaśka, ten zaś gubi symbol narodowego zrywu, schyliwszy się po „czapkę z pawich piór”. Kompromitacji ulegają tym samym obie warstwy społeczne, każda z nich na swój sposób marnując szansę na podjęcie działania: Gospodarz, jako reprezentant inteligencji, zasypia z powodu pijaństwa, zapomniawszy o powierzonej mu misji w natłoku bieżących zdarzeń, Jasiek zaś poświęca sprawę narodową dla symbolu chłopskiej dbałości o dobra materialne, które na przestrzeni dziejów wielokrotnie okazywały się dla tej warstwy ważniejsze niż niepodległość ojczyzny.

Drugi z obrazów – „Bitwa pod Racławicami” – przypomina natomiast o niezwykle chlubnym momencie w historii Polski, gdy chłopi i inteligenci razem ruszyli do walki z Moskalami pod dowództwem Tadeusza Kościuszki. Spektakularne zwycięstwo nad o wiele potężniejszym wrogiem zapewniły wtedy oddziały tzw. kosynierów, a więc chłopów uzbrojonych jedynie w kosy, które staną się również atrybutem ich gotowości do walki w finałowych scenach „Wesela”. Pamięć o tamtych wydarzeniach jest argumentem na rzecz weryfikacji negatywnego odniesienia inteligencji do chłopów, jakie wyraźnie można wyczuć pomiędzy weselnymi gośćmi – już w otwierającej akcję scenie Czepiec zwraca Dziennikarzowi uwagę na fakt, iż Głowacki (wielki bohater insurekcji kościuszkowskiej) pochodził z ludu, co dowodzi potencjału tej warstwy społecznej i jej prawa do traktowania na równi z inteligencją. Bronowiccy chłopi to klasa świadoma własnej siły i swojego znaczenia dla marzeń o odzyskaniu niepodległości, tym silniej odczuwająca jednak lekceważenie ze strony przedstawicieli mieszczaństwa i szlachty, którzy traktują ich jak ślepą masę niezdolną do podjęcia samodzielnego czynu. Z drugiej jednak strony inteligenci (głównie Gospodarz i Dziennikarz) słusznie wytykają chłopom momenty, w których nie podjęli solidarnej walki o wspólne dobro całego narodu, jak choćby powstanie krakowskie 1846 roku, pomyślane jako wielki i bezprecedensowy zryw przeciwko wszystkim trzem zaborcom naraz, skazany na fiasko z powodu braku wsparcia ze strony kosynierów, którzy tak znakomicie sprawili się pod Racławicami. Chłopi okazali się wtedy bardziej zainteresowani uwłaszczeniem obiecanym przez zaborców niż niepodległością wszystkich Polaków, jaką obiecywano sobie po kolejnej insurekcji.

Symbolem wzajemnych uraz jest także postać Jakuba Szeli pojawiająca się przed Dziadem jako Upiór – jest on upostaciowaniem buntu chłopstwa wobec panów, który doprowadził do klęski powstania krakowskiego, a niedługo przed jego wybuchem zaowocował rzezią na właścicielach ziemskich w Galicji. Czas okazuje się więc niewystarczającym lekarstwem na społeczne traumy – jak zauważa Dziennikarz w rozmowie ze Stańczykiem, winy ojców przechodzą na synów, co więc wydarzyło się w przeszłości, tkwi nadal w całym narodzie jak drzazga. Jednym ze źródeł niemocy polskiego społeczeństwa staną się więc wzajemne, niepozbawione zasadności pretensje obu warstw – chłopi słusznie domagają się szacunku od klasy, która pod koniec XVIII wieku zaprzedała Polskę, a przez to nie miała prawa ani czuć się lepszą, ani wymagać od mieszkańców wsi udziału w naprawie czegoś, co sama kiedyś zrujnowała; przedstawiciele szlachty z kolei nie bez racji zachowują wobec chłopów chłodną rezerwę, pragnąc zbratać się z nimi i wspólnie wyruszyć po niepodległość ojczyzny, ale nie zapominając o nieprzewidywalności tej warstwy i jej zdradach z przeszłości.

W finale „Wesela” wzajemne urazy i przywary charakterystyczne dla obu klas okazują się jeszcze zbyt świeże i żywotne na to, by idea wspólnego zrywu narodowowyzwoleńczego mogła dojść do skutku.