Jan Kochanowski „Chcemy sobie być radzi?...” - interpretacja i analiza pieśni

Wiersz „Chcemy sobie być radzi?” jest dziewiątym utworem w Księgach Pierwszych „Pieśni” Jana Kochanowskiego.

Jan Kochanowski w wielu swoich lirykach prezentował swoje podejścia do świata, które często odnieść można do starożytnych filozofii. Z połączenia elementów epikurejskich i stoickich powstał ciekawy obraz światopoglądu nakazującego przede wszystkim postępowanie według zasady złotego środka.

Z epikureizmu zaczerpnął poeta hasło „carpe diem”, radowanie się małymi rzeczami, chwytanie nadarzających się okazji oraz beztroskę w stosunku do odległej przyszłości, stoicyzm natomiast doceniał za pochwałę cnoty, umiar i spokojne podejście zarówno do szczęścia, jak i do porażek.

Fuzja obu prądów myślowych zaowocowała światopoglądem, według którego nie trzeba sobie niczego odmawiać, ale we wszystkim należy zachować umiar. Nie przejmować się tym, na co nie ma wpływu, ale pracować nad rzeczami, które zależą od naszego wysiłku, czy starań. Z jednakowym spokojem znosić sukcesy, jak i klęski.

Pieśń Kochanowskiego stanowi właśnie wyraz powyższych przemyśleń poety. Dwie pierwsze zwrotki stanowią afirmację radości, zabawy i beztroski. Ów brak zmartwień nie jest jednak wynikiem stabilizacji położenia i sytuacji życiowej podmiotu lirycznego, a wynika ze świadomości, że nie jesteśmy w stanie do końca panować nad swoim losem. Tylko Bóg wie, co tak naprawdę jest nam przeznaczone. A to, co się przydarzy, nie ominie nas, więc nie mają sensu próby przewidywania losu.

Czasami przekonanie o braku wpływu na własne życie jest źródłem frustracji i buntu. Podmiot czuje się niczym marionetka pozbawiona możliwości decydowania o sobie. Tutaj jednak natrafiamy na bardziej optymistyczną konkluzję: jeśli nie mamy wpływu na większość wydarzeń, nie ponosimy za nie odpowiedzialności. Podmiot liryczny rzecz jasna nie zaleca niekończących się zabaw i swawoli bez myślenia o konsekwencjach, a jedynie odradza przesadne zamartwianie się rzeczami od nas niezależnymi.

Kolejne zwrotki mówią o przewrotnej Fortunie, która rozmaicie plecie losy ludzkie. Często zdarza się, że bogacz traci cały swój majątek, a niepozorny człowiek nagle staje się sławny. Podmiot liryczny jest świadomy przewrotności losu, lecz nie uskarża się na niego. Zmienność ową traktuje jako nieunikniony element ludzkiej egzystencji. Każdy jest poddany losowi w równym stopniu i żaden człowiek nie jest w stanie przeniknąć wyroków boskich.

Racjonalne nauka okazuje się nieprzydatna w starciu z wyższą siłą, o której człowiek może rozprawiać, ale nigdy nie dane mu będzie się do niej zbliżyć. Jedynym elementem łączącym wszystkich ludzi bez względu na wiarę, bogactwo, czy kolor skóry jest śmierć.

Podmiot daleki jest od pychy. Zdaje siebie sprawę, że tak samo, jak inni ludzie poddany jest losowi i w każdej chwili może stracić wszystko, co posiada. Nie obawia się jednak tego, gdyż najwyższą wartością jest dla niego cnota, której nikt mu nie może zabrać. Umiejętność godnego znoszenia wszelkich przeciwności stanowi cel, do którego pragnie dążyć.

Wiersz złożony jest z dziesięciu zwrotek, w których pierwszy i drugi wers zawiera po siedem zgłosek, trzeci i czwarty natomiast – po trzynaście (ze średniówką po siódmej). Występują rymy żeńskie, w większości dokładne, sąsiadujące.

Środki poetyckie to wykrzyknienie, pytanie retoryczne, epitet, metafora, porównanie, przerzutnia.