Jan Kochanowski „Pieśni XI” („Stateczny umysł pamiętaj zachować”) - analiza wiersza - renesansowa recepta na dobre życie

„Pieśń XI” znana również pod tytułem „Stateczny umysł pamiętaj zachować” pochodzi z „Ksiąg wtórych” Jana Kochanowskiego. Pieśń charakteryzuje się podniosłym stylem. Ułożona jest w pięć zwrotek czterowersowych. Jest to liryka bezpośredniego zwrotu do adresata. Odbiorcą utworu jest potencjalny czytelnik wiersza, człowiek. Podmiot liryczny zwraca się do niego z radami. Samego siebie stawia w pozycji mędrca, który łagodnie prawi kazania, moralizuje.

Mówi co trzeba robić, aby osiągnąć szczęście. Przede wszystkim odwołuje się tutaj do filozofii stoicyzmu propagującej zachowanie spokoju zarówno w wielkim bólu, jak i ogromnym szczęściu. Jeżeli nasz szczęście wynosi nas do nieba, to cierpienie może być tym większe, dlatego należy unikać cieszenia się fortuną tak wymownie, bowiem ból potem będzie proporcjonalnie duży:
„Stateczny umysł pamiętaj zachować,
Jesli cię pocznie nieszczęście frasować;
Także i góry nie radzęć wylatać,
Kiedy się szczęście z tobą imie bratać”.

Podmiot liryczny nakazuje człowiekowi, aby ten pamiętał o śmierci. Nadejdzie ona w najmniej oczekiwanym momencie i nie będzie patrzeć na to, czy jej ofiara jest niewolnikiem, wygnańcem, czy królem. Śmierć nie widzi bogactwa, czy ubóstwa. Wszystko to, co człowiek uzbierał w czasie swojego życie - domy, pałace, niewolników, pieniądze - nic nie zdoła przekupić nieubłaganej śmierci. Cały dobytek pozostawimy za sobą i nie będzie on nam już nigdy więcej potrzebny.

Podmiot liryczny skłania czytelnika do poważnej zadumy i refleksji. Wskazuje, co jest najważniejsze - cieszenie się życiem, zapatrzenie w swoją duchową sferę, doskonalenie samego siebie. Przy tym wyraźnie podkreśla, że bogactwo dawać może jedynie krótkotrwałe zadowolenie. Nie jest to bowiem wartość stała. Człowiek umrze, zabraknie go na ziemi, wtedy nie będzie ważny jego majątek. Mało znaczące jest to kim byliśmy w czasie żywota. Śmierć przyjdzie po nas niezależnie od tego, czy byliśmy dobrzy, cnotliwi, czy tchórzliwi, pozbawieni wiary.

Można powiedzieć, że mędrzec odwołuje się także do horacjańskiej koncepcji „chwytania dnia”, czyli carpe diem. W drugiej strofie podmiot liryczny przedstawia radę dla człowieka - cieszyć się dniem z przyjaciółmi, popijając wino: „Przy dobrym trunku strawisz dzień wesoły”. Radość z tego, co daje nam los, powinna być więc najistotniejszą treścią całego życia. Poeta czarnoleski daje rady czytelnikowi. Są one wypowiedziane wprost: cieszyć się życiem, nie bać się śmierci, bo ona przyjdzie niezależnie od naszego strachu - jest nieuchronna, nie dbać o bogactwa, bo po śmierci one i tak nam się nie przydadzą, chwytać chwilę.

Podmiot liryczny wchodzi tutaj w rolę starego mędrca, który poznał już życie, przeżył je i widzi, co w nim jest wartościowego, a co jest tylko złudą. Nie ceni bogactwa, widzi, że cieszenie się dobytkiem, nie daje prawdziwego szczęścia. Na piedestale wartości stawia chwilę i spokój. Spokój możemy osiągnąć jedynie przez filozofię stoicyzmu. Dzięki niemu unikniemy takich skrajnych emocji, jak szczęście i cierpienie w tak dużym natężeniu. Mędrzec stara się nam przekazać, jak ważne jest przyglądanie się swojemu życiu, postępkom i duszy.

Pięciostrofowa pieśń Jana Kochanowskiego jest niezwykłym przykładem samej filozofii autora, któremu stoicyzm towarzyszył przez całe życie. Poeta czarnoleski nieraz w poezji udowadnia, jak pozytywna jest to filozofia, jak ważna nauka dla niego samego - nauka życia i umierania.