Jan Twardowski „Samotność” - interpretacja i analiza wiersza

Wiersz pt. „Samotność” pochodzi z tomu Jana Twardowskiego „Znaki ufności”. Podmiot liryczny możemy utożsamiać z autorem. Świadczą o tym czasowniki użyte w pierwszej osobie liczby pojedynczej, np. „proszę”, „zostaję”, „nie mam”, „przeciskam się”, „jestem” oraz zaimki „mi”, „mnie”. Możemy domyślać się, że adresatem wiersza jest Bóg. Jego sylwetka zarysowuje się wraz z kolejnymi prośbami.

Utwór ma budowę stychiczną, mimo tego możemy wyróżnić w nim trzy części tematyczne. Pierwszą rozpoczyna inwokacja „Nie proszę”. Jej tematem jest „samotność najprostsza”. Autor opisując ją posłużył się mową potoczną. Padają tu takie zwroty, jak „pierwsza z brzega”, „sam jeden jak palec”, „nie mam do kogo ust otworzyć”. Twardowski pisze o prostej samotności równie prostym językiem. Podmiot liryczny nie wchodzi w interakcje ze światem przyrody i światem rzeczy materialnych. Dowodem na to są słowa „nawet strzyżyk cichnie”, „pociąg pośpieszny nie śpieszy się do mnie”, „zegar przystanął”. Wokół panuje cisza, wszystko porusza się powoli, a nawet zastyga w bezruchu.

W części drugiej podmiot liryczny „nie prosi” o samotność trudniejszą. Taką, którą odczuwa się będąc w tłumie ludzi lub wśród „najdalszych bliskich”. Jest to pewnego rodzaju paradoks, którego wielu z nas doświadcza. Tą samotność poeta również odrzuca. W tej części obecność adresata zasygnalizowana jest poprzez wprowadzenie zaimka „Cię”. Pisany wielką literą może świadczyć o tym, że osoba mówiąca zwraca się do Boga .

Ostatnia, trzecia część, różni się od pozostałych. Po pierwsze, jest najkrótsza (dwa wersy). Podmiot liryczny, w przeciwieństwie do pozostałych fragmentów, zaczyna „prosić”. Prosi o samotność „prawdziwą”. Taką, kiedy Bóg mówi przez człowieka. Twardowski jako kapłan na pewno jest wrażliwy na głos Boga. Jednakże posługa kapłańska wymaga poświęcenia i wyrzeczeń ze strony człowieka. Aby usłyszeć Jego głos trzeba się, niejako, siebie wyrzec. Poeta zaznacza obecność adresata poprzez użycie zaimka „Ciebie”.

Wiersz zbudowany jest w ciekawy sposób. Im „łatwiejsza” jest samotność, tym więcej słów potrzeba, aby ją opisać. Na określenie tej „prawdziwej” wystarczyły jedynie dwa wersy. Podobnie jest z obecnością adresata i podmiotu lirycznego w wierszu. W części pierwszej główną rolę odgrywa człowiek. Na kolejnym etapie obecny jest zarówno adresat, jak i odbiorca. Odbiorca został określony skróconą formą zaimka – „Cię”. W ostatniej części Bóg jest najważniejszy, poeta używa sformułowania „proszę Ciebie”, co potęguje poważny ton wypowiedzi.

Poeta i kapłan na własną odpowiedzialność, w zgodzie ze sobą pragnie samotności. Właśnie wtedy Bóg będzie mógł przez niego przemówić, a on sam – usłyszeć jego głos. Ludzie jednak boją się samotności. Potrzebują towarzystwa innych, nie chcą być sami jak palec, pogrążeni w ciszy. Samotność w konsekwencji rodzi cierpienie. Postawa, jaką prezentuje podmiot liryczny, jest niezwykle odważna. Samotność jest człowiekowi potrzebna, aby przystanąć na chwilę, wyciszyć się oraz usłyszeć głos Boga, ale również wsłuchać się w siebie.