Jan Twardowski „Śpieszmy się kochać ludzi” - interpretacja i analiza

„Śpieszmy się kochać ludzi (…)” to pierwsze słowa wiersza autorstwa księdza Jana Twardowskiego. Poeta pisząc je, zapewne nie widział, że staną się one tak ważne i obecne w naszym życiu. Spotykamy je w nekrologach, na klepsydrach, podczas kościelnych kazań i w wielu innych okolicznościach, kiedy po stracie kogoś bliskiego chcemy wyrazić żal. Te proste słowa docierają do naszych serc, wzruszają nas i przypominają o ważnej prawdzie, iż nie żyjemy wiecznie i momenty rozstań są nierozerwalnie związanie z naszym życiem.

Już na początku utworu znajdują się słowa „Śpieszmy się”, wyrażone imperatywem liczby mnogiej – nakaz poety, abyśmy nie marnowali czasu. Tak naprawdę nie jest to rozkaz. Autor osłabił jego wymowę, używając liczby mnogiej w pierwszej osobie. Można by dodać: „my [śpieszmy się]”. Oznacza to, że adresatem wiersza jest nie tylko czytelnik, ale także sam poeta. Odbiorca jest nawoływany do czynu, a nadawca, prawdopodobnie, do przemiany wewnętrznej. W ten sposób Twardowski łączy lirykę apelu z liryką refleksyjną. Co ciekawe, niemal każdy wers mógłby być autonomicznym zdaniem. Przywodzi to na myśl średniowieczny system intonacyjno-zdaniowy lub utwory wywodzące się z estetki biblijnej. Nie jest to jednak kazanie księdza wygłaszane do swoich wiernych. Utwór jest raczej przesłaniem człowieka przekazywanym innym ludziom po to, aby pamiętali o przemijaniu, śmierci i miłości. Całości dopełnia metrum wiersza – trzynastozgłoskowiec, znany już od XVI wieku. Być może zastosowanie owego metrum, które w literaturze jest obecne od tak długiego czasu, w połączeniu z tematem wiersza, ma na celu ukazanie wnikliwemu czytelnikowi, że problem poruszany w utworze jest ponadczasowy, tak jak wers, którym go opisano.

Wers „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą” rozpoczyna zarówno pierwszą, jak i ostatnią strofę wiersza. Stanowi klamrę. Jest początkiem i końcem. Możemy się domyślać, że autor wierzy, iż śmierć nie jest jedynie końcem życia , ale też początkiem czegoś nowego. Odnajdujemy tu zgodność z nauką Kościoła katolickiego. Kolejny wers wiersza brzmi: „zostaną po nich buty i telefon głuchy”. Wyrażona w nim została prawda bliska każdemu człowiekowi. Nie jest to stwierdzenie odkrywcze, a oczywiste doznanie towarzyszące odejściu człowieka, który pozostawia po sobie nie tylko smutek i żal, ale również namacalne i materialne dowody swojego odejścia. Twardowski ponagla nas „do miłości”, ale też przypomina i zarazem przestrzega, że ważne sprawy toczą się własnym, a co ważne – szybkim, tempem, bo „(...) tylko to co nieważne jak krowa się wlecze”. Wniosek z tego stwierdzenia jest bardzo prosty, ale nie zawsze w porę przez nas wyciągany. Mianowicie--  powinniśmy starać się uchwycić ważne momenty w życiu, bo przemijają bardzo szybko. Można przywołać stare porzekadło, iż „to, co dobre, szybko się kończy”. Chwile umykają w naszym życiu bardzo szybko i nie zawsze jesteśmy w stanie ich we właściwym momencie pochwycić, dlatego właśnie poeta mówi „spieszmy się”, gdyż „najważniejsze tak prędkie że nagle się staje”. Później pozostaje nam tylko „cisza nieznośna”, rozpacz, samotność.

Drugą część wiersza rozpoczyna stwierdzenie: „Nie bądź pewny że czas masz bo pewność nie pewna”. Ta zaprzeczona konstrukcja rozpoczynająca kolejną – i najdłuższą – cząstkę utworu, nadaje ton pozostałym jej wersom. Poeta zwraca nam uwagę, że właśnie „pewność”, którą żywimy w każdym momencie naszego życia, jest być może naiwna i nierzeczywista. Możemy się doszukać w tym zdaniu pierwiastka zaczerpniętego z filozofii sceptyków. Czy jednak Twardowski w wierszu podąża za Karolem Marksem i twierdzi, iż „wszystko należy podawać w wątpliwość”? Moim zdaniem autor apeluje do czytelników, aby zrozumieli, że wszystko kiedyś przeminie. Podważa nasze przekonanie, że będziemy trwać wiecznie i że na wszystko w życiu znajdziemy czas. Słowa „nie bądź pewny że czas masz”, przypominają nam o jego upływie. Autor chce abyśmy byli przygotowani na odejście. W głównej mierze to „odejście” jest eufemizmem na nazwanie śmierci. Jednak w ostatniej strofie wiersza poeta dodaje, iż: „i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą”. Można z tych słów łatwo wywnioskować, że nie tylko śmierć rozdziela nas z innym człowiekiem, czasem ludzie wybierają inną drogę i oddalają się od nas.

Myślę, że możemy stwierdzić, iż pierwsza część wiersza mówi o śmierci, druga o niepewności, przemijaniu. O ile w nich obu Twardowski nawołuje do tego, abyśmy zaczęli kochać, tu i teraz, gdyż nie wiemy, ile mamy czasu, ale na pewno mamy go zbyt mało, o tyle trzecia część wiersza jest zaskakująca. Zwraca swoją uwagę tym, że jest to dystych. Dwa wersy wyodrębnione graficznie i znaczeniowo. Ich adresatem może być sam mówiący, ale także inny poeta, zapewne młodszy, któremu autor daje wskazówkę. Mianowicie – podmiot liryczny zwraca się, w trybie rozkazującym, aby nie mnożyć wierszy „nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze”.

Twardowski w wierszu posługuje się oksymoronami, np. „pewność niepewna”. Kolejny to: „żeby widzieć zamykają oczy”, być może jest zaczerpnięty z wczesnego chrześcijaństwa, kiedy to wierzono, że człowiek musi wykształcić w sobie, poprzez modlitwę, „wewnętrzny wzrok”, ponieważ spotykając Boga, zmysły, którymi posługiwał się na ziemi, będą bezużyteczne. Daje nam to również nadzieję, że zgon, śmierć człowieka nie jest końcem wszystkiego, ale właśnie początkiem. Myślę, że do kategorii oksymoronu możemy zaliczyć również: „patos i humor”. Są to dwie przeciwstawne kategorie estetyczne, ale ich zestawienie ukazuje nam, iż w życiu rzeczy wzniosłe i przyziemne przeplatają się.

W wierszu jest wiele porównań, np.: „to co nieważne jak krowa się wlecze”, odejście jest jak „czystość urodzona z rozpaczy”, pewność i niepewność przychodzi „jak patos i humor”, „jak dwie namiętności”, „odchodzą jak drozd”, „jak dźwięk niezgrabny”, „jak suchy ukłon”. Poeta rzeczy wzniosłe i trudne do zrozumienia porównuje do rzeczy prostych, odwołuje się do naszych doświadczeń, czyniąc je w ten sposób bliższymi i łatwiejszymi do zrozumienia. Odnosi się do naszej wyobraźni, podając obrazy znane nam z życia swojego lub z otoczenia.

Czy wiersz ma za zadanie oswoić nas ze śmiercią? Myślę, że po części tak. Żyjąc w ciągłym biegu, zapominamy o rzeczach ważnych, a zwłaszcza o najważniejszej – miłości. Czasu jest zawsze za mało, a autor pragnie nam, i sobie, przypomnieć, że należy się pospieszyć, bo kiedy najdzie czas, z pewnością będziemy najbardziej żałować tego, że nie pokochaliśmy lub pokochaliśmy zbyt późno („nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą”). Właśnie dlatego powinniśmy otworzyć oczy i pokochać, bo ludzie tak szybko odchodzą i może pozostać nam po nich wiele – serdeczna pamięć i uczucie, którym ich darzyliśmy. Nie tylko „buty i telefon głuchy”.