Krzysztof Kamil Baczyński „Sur le pont d'Avignon” - interpretacja i analiza wiersza

Krzysztof Kamil Baczyński napisał utwór „Sur le pont d'Avignon” w czasie swojego pobytu w szpitalu, wiosną 1941 roku. Wszedł on w skład tomu „Wierszy wybranych”, które ukazały się nakładem wydawnictw konspiracyjnych w roku 1942.

Pod względem graficznym liryk jest pozbawiony regularności stroficznej, ale ta rysuje się wyraźnie dzięki wprowadzeniu powtarzającego się epiforycznie zdania „na moście w Awinion”, które pełni funkcję refrenu, nadając całości charakteru piosenki. Ów efekt wzmaga dodatkowo zastosowanie rymów występujących w analogicznym układzie w każdej z trzech partii tekstu: rymują się ze sobą wszystkie pierwsze, jak również wszystkie środkowe i przedostatnie wersy, analogię sylabiczną wykazują także wewnątrz każdego z fragmentów wersy drugi i trzeci. Dzięki zastosowaniu takiego zabiegu utwór został zrytmizowany, oddając charakter sytuacji, jaka zostanie w nim opisana.

Podmiot liryczny występuje tu bezpośrednio, zwracając się do czytelników poprzez swego rodzaju prolog, określający cel i charakter jego wypowiedzi: „Kantyczki deszczu wam przyniosę”. Wcześniej zapowiada również jasny, optymistyczny charakter wiersza, który najwyraźniej również dla poety stanowi przebłysk w pochmurnej, nieciekawej rzeczywistości, od jakiej ma stać się ucieczką:
„Ten wiersz jest żyłka słoneczna na ścianie
jak fotografia wszystkich wiosen”.

Utwór ma więc służyć zatrzymaniu drogocennej chwili tak, jak czyni to fotografia utrwalająca obraz wiosny, a przez to umożliwiająca cieszenie się jej widokiem nawet w środku najmroźniejszej zimy. W eliptycznym zdaniu podmiot liryczny wprowadza czytelnika w przestrzeń wypełnioną lekką, rozkoszną muzyką, która będzie „grać” w tle jego rozmyślań i marzeń, w jakie zabiera nas ze sobą:
„wyblakłe nutki w nieba dzwon
jak wody wiatrem oddychanie”.

W takt dźwięków owych „nutek [uderzających] w nieba dzwon” będą tańczyć „bohaterowie” kreowanej przestrzeni: „panowie niewidzialni”, „liściaste suknie panien” – panowie, panie widziani na tytułowym, nabierającym sielankowego charakteru „moście w Awinion”. Podmiot liryczny zaprasza czytelnika do owego świata zastrzegając, że wejście jest możliwe tylko dzięki oderwaniu się od rzeczywistego świata i poddaniu nastrojowi pełnej rozkosznych dźwięków przyrody: „Odetchnij drzewem, to usłyszysz”. Tradycyjnie rozumianą muzykę zastępują tutaj nabierające baśniowego charakteru zjawiska przyrody, jak „naprężony ton promienia”, „gama” wygrywana przez wiatr, czy synestezyjne „pąki ciszy”, która – paradoksalnie – zdaje się być najpiękniejszą muzyką.

W ostatniej partii tekstu wrażenia słuchowe zostają wzbogacone o efekty wizualne poprzez operowanie poetycznymi epitetami wobec poszczególnych składników przestrzeni. Pojawiają się tutaj „zielonych okien ramy” stworzone przez metaforycznie ujęte drzewa, „srebrzysty gotyk” widm pobliskich miast, „ptaki płowozłote”, „lasy zielone”, czy „białe łanie”. Przedstawiona przez podmiot liryczny przestrzeń nie tylko pulsuje więc delikatnie swoją spokojną muzyką, lecz także mieni się rozmaitymi barwami, porusza i niemal pachnie żywicą drzew, czy świeżością zielonych liści.