Mark Twain „Przygody Tomka Sawyera” - opis przygody. Poszukiwanie skarbu

„W życiu każdego normalnie rozwijającego się chłopca przychodzi czas, kiedy budzi się w nim gwałtowne pragnienie szukania ukrytych skarbów”. Tak się właśnie stało w przypadku niesfornego Tomka Sawyera. Skoro tylko ten pomysł wpadł mu do głowy, postanowił na początek odnaleźć kogoś do pomocy. Nie mógł znaleźć Bena Rogersa i Jo'ego Harpera, więc zaprosił do  przygód Hucka Finna. Bohater, który nie ma nic innego „do roboty”, przejmuje inicjatywę. Razem chłopcy zaczęli zastanawiać się, gdzie zacząć kopać. Legendy mówią, że skarby zakopane są w specjalnych miejscach. Tam też mogą być przechowywane latami, aż w końcu zardzewieją z powodu upływu czasu. Na dodatek  zbójcy ukrywają je w niepozornych kryjówkach, czasami na wyspach.

Chłopcy zaczęli zastanawiać się, dlaczego ci ludzie chowają skarby, skoro mogliby je sprzedawać, a  pieniądze wydawać i cieszyć się wesołym życiem. Huck Finn tłumaczy Tomkowi, że zbójcy nigdy nie przychodzą po te cenne rzeczy, gdyż albo zapominają wskazówek, w jaki sposób dostać się do miejsca, w którym je schowali, albo po prostu umierają. Wtedy to ktoś zupełnie inny znajdzie pożółkły pergamin z „hieroklipami”, których odszyfrowanie zawsze zajmuje co najmniej tydzień. Chłopcy nie potrzebują wskazówek, gdyż wiedzą, gdzie szukać – przy zaklętym domu na wzgórzu lub za potokiem Cichego Domu.

Jeżeli znajdą skrzynię pełną diamentów lub dolarów, sprawiedliwie podzielą się łupem – Huck weźmie pieniądze, Tomek klejnoty. Huck zapewnia kolegę, że diamenty są bardzo wartościowe – różni królowie mają ich całe worki. Wspomina też, że władcy nie mają nazwisk, a jedynie imionai i że sam chciałby zostać królem. Przyjaciele postanawiają zacząć kopać przy starym, spróchniałym drzewie obok Cichego Domu. W podróż zabierają ze sobą motykę i łopatę i ruszają na wyznaczone miejsce.

Do celu dotarli znużeni trzymilowym marszem. Usiedli w cieniu i zaczęli rozprawiać, co kupiliby za swoją część skarbu. Finn marzy o zabawie we wszystkich cyrkach, jakie odwiedzą miasteczko, o codziennej szklance wody sodowej i o ciastku. Tomek natomiast myśli o zakupie bębna, czerwonego krawatu, szabli, szczeniaka buldoga oraz o żeniaczce. Huck Finn wybija z głowy koledze pomysł o ślubie za wzór dając mu swoich rodziców, którzy nieustannie się kłócili i bili. W rzeczywistości Huck boi się zostać sam, ale Tomek zapewnia go, że po ślubie Finn zamieszka razem z nimi.

Chłopcy zabrali się za pracę. Nie szło im to najlepiej, więc zmienili miejsce. Postanowili udać się do drzewa rosnącego na wzgórzu Cardiff. Zdaje im się, że to czarownice przeszkadzają im w wykopaniu złota. W końcu wpadają na pomysł, żeby sprawdzić, w którym miejscu pada cień drzewa o północy. Chowają potrzebne przyrządy i kiedy zbliża się wyznaczona pora, odmierzają wszystko dokładnie i kopią. Ich wysiłki idą jednak na marne. Obaj są przerażeni ciemnością, wszędzie widzą duchy, wyczuwają nosem czarownice i czające się za krzakami zło, które chce przeszkodzić bohaterom w odnalezieniu skarbu. Wieczorną ciszę raz po raz przerywa donośne wycie psów i ciche huczenie leśnego puszczyka. Huck Finn podsyca strach Tomka mówiąc, że zbójcy zwykli na zakopanym złocie pozostawiać „umrzyka”, aby ten pilnował ukrytych rzeczy. W każdej też chwili może wstać i przemówić do nich, żeby ich jeszcze bardziej przerazić i odstraszyć od dalszych poszukiwań.

Huck Finn proponuje zacząć rozkopywać ziemię wokół nawiedzonego domu. Tomek boi się. Opowiada o dziwnych niebieskich językach, które co jakiś czas pokazują się w oknach opuszczonej chaty. Przerażenie potęguje noc. Sawyer nie chce pracować, kiedy żmudne poszukiwania mogą przerwać mu plączące się za plecami duchy. Nawiedzony dom jest nieogrodzony, otoczenie porasta wysoka do progu trawa. Chata pozostała zaniedbana, w oknach nie ma szyb, dach zapadł się wiele lat temu. Przyjaciele obserwują to miejsce z niepokojem, wyczekując obrazu niebieskich płomieni. W końcu ostatecznie ruszają w kierunku wzgórza Cardiff, gdzie mają zamiar wykopać wciąż nieodnaleziony skarb. Tym razem chcą dokonać tego za dnia, kiedy magia czarownic nie jest już taka silna.