Nancy Kleinbaum „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” - charakterystyka Johna Keatinga

John Keating jest nauczycielem języka angielskiego, ma trzydzieści kilka lat, co – jak na profesora Akademii Weltona, prestiżowej amerykańskiej szkoły średniej – jest wiekiem dość młodym. Kiedy obejmuje tę posadę i zostaje przedstawiony przez dyrektora Nolana w czasie ceremonii otwarcia nowego roku szkolnego, niektórzy z rodziców (pan Perry, ojciec Neila), patrzą na niego nieufnie. Keating jest mężczyzną średniego wzrostu, o miłym wyrazie twarzy i ciepłych oczach. Wiadomo, że przed laty sam był uczniem Akademii, więc zapewne zna wszystkie zalety i wady tej szkoły.    Początkowo uczniowie traktują go nieufnie, nie wiedzą, jaki będzie ten młody wykładowca języka angielskiego.

Już na pierwszej lekcji Keating zaskakuje ich, każąc przeczytać esej o rozumieniu poezji, autorstwa doktora Evansa Pritcharda, następnie określając pisaninę pana Pritcharda stekiem bzdur, niewartych uwagi, a potem nakazując wyrwanie z podręczników stronic z tym tekstem. To pierwszy sygnał, świadczący o tym, że profesor Keating jest nauczycielem nietypowym, zaskakującym. Dla uczniów wyrywanie kartek z książek jest pewnym szokiem, ale i niezłą zabawą. Zaniepokojony jest natomiast profesor sąsiedniej klasy, pan McAllister – zagląda przez okienko w drzwiach, słysząc hałas w klasie Keatinga, a potem wchodzi do środka, zdumiony tym, co robią uczniowie. Kiedy widzi nauczyciela, natychmiast wycofuje się, ale potem, w czasie posiłku, ostrzega młodszego kolegę przed takimi metodami. Generalnie także McAllister sądzi, że Keating nie pasuje do takiej szkoły jak Akademia Weltona.

Nauczyciel jest osobą myślącą nieszablonowo, spontaniczną, pomysłową, Keating nie obawia się, że utraci swój autorytet, traktując uczniów po partnersku. Wręcz przeciwnie – profesor języka angielskiego chce zachęcić swoich podopiecznych do korzystania z młodości, cieszenia się życiem, chwilą, pozostawienia po sobie jakiegoś śladu, zapisania własnej karty. Może to brzmieć trochę patetycznie, ale właśnie to chce przekazać uczniom – by nie dali się traktować jak bezładna masa, myśleli samodzielnie i realizowali swoje marzenia.

Keating jest dobrym nauczycielem, do każdego z uczniów próbuje znaleźć właściwe podejście, metodę, dzięki której dotrze do niego. Szczególnie widać to w przypadku Todda Andersona, chłopca nieśmiałego i zawstydzonego, który wyrasta na prawdziwego lidera buntu zwolenników profesora Keatinga, kiedy zostaje on wyrzucony z pracy po tragicznej śmierci Neila Perry'ego. Absolutnie nie można powiedzieć, że nauczyciel odpowiada za tragedię chłopca. Winni są rodzice i bezduszny system szkolny, któremu Keating się sprzeciwia.

Ale po śmierci Neila nauczyciel wie, że nie ma innego wyjścia, jak odejście ze szkoły. Dlatego pożegnanie, jakie urządzają mu chłopcy, jest dla niego radosną niespodzianką. Okazuje się, że zasady, które im przekazywał, utkwiły im w pamięci. Jego starania nie poszły na marne. To najlepsze pocieszenie w dość trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się Keating.