Przygody dzieci z Bullerbyn - streszczenie, opis wybranej przygody

Najbardziej w książce „Dzieci z Bullerbyn” autorstwa Astrid Lindgren spodobała mi się przygoda, w której narratorka, siedmioletnia Lisa, opowiada o tym, jak dzieci z Bullerbyn widziały prawdziwego Wodnika.

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia gromadka pojechała do pobliskiego młyna. Mieli oddać żyto na zmielenie. Młynem opiekował się staruszek Jan. Opowiadano o nim najróżniejsze historie. Lisa była pewna, że woli on rozmawiać z dziećmi niż z dorosłymi – lepiej czuł się w ich towarzystwie. Podróż upłynęła dzieciom spokojnie. Lasse powoził, bryczkę ciągnęła ich wysłużona klacz imieniem Svea. Lisie bardzo podobała się okolica młyna – przebiegał tam leśny potok zwany Wierzbowym. Dzieci uwielbiały tam jeździć z jeszcze jednego powodu – Jan opowiadał im różne historie i anegdotki.

Tak było i tym razem. Jan zaczął snuć historię o trollu, który nagminnie nawiedza jego młyn. Na pobliskiej polanie tańcują zwykle elfy, ale kiedy widzą Jana, chowają się. Dzieci słyszały tę historię już wiele razy, ale Jan zaczął opowiadać także o nocnej zjawie o nazwie Wodnik. Podobno siedział na kamieniu w wodzie i grał na skrzypcach tak pięknie, że Jan się popłakał. Gromadka z Bullerbyn była zachwycona tymi nowinami.

Wszyscy chcieli zobaczyć dziwacznego stwora, który przyprawił Jana o wzruszenie. Lasse wpadł na pomysł, żeby wszyscy razem wybrali się w nocy nad jezioro i na własne oczy przekonali się o tym, że Wodnik istnieje naprawdę. Nikt nie chciał wierzyć, że Lasse mówi na poważnie, okazało się, że tak było. Z początku pomysł ten dla Lisy wydawał się przerażający, jednak jak tylko została posądzona o brak odwagi, postanowiła pójść razem z chłopcami i dziewczynkami.

Wszystko było ustalone. Lasse powiedział, że zobaczyć Wodnika można tylko o północy. Dzieci o niczym nie powiedziały rodzicom. O wyznaczonej godzinie Lasse obudził wszystkich. Wcześniej udało mu się skonstruować skomplikowane urządzenie, dzięki któremu mógł obudzićć wszystkich jednocześnie, o tej samej porze. Po udanej pobudce dzieci wymknęły się z domów i wyszły na zewnątrz w poszukiwaniu przygody. Noc była bardzo ciemna.

Według zarządzeń Lassego, każdy musiał podejść do jeziora pojedynczo, aby nie wystraszyć Wodnika. Las w nocy był przerażający i dziewczynki były bardzo przestraszone.  Pomimo to Lasse sam pobiegł naprzód i kazał reszcie policzyć do stu, zanim podejdą bliżej, co Lisa uznała za bohaterski wyczyn, bo przecież jej brat miał odwagę chodzić sam po czarnym jak smoła lesie.

Lisa była niezwykle wystraszona, jednak wśród starszego rodzeństwa i przyjaciół czuła się bezpiecznie. Dzieci z wielką ostrożnością, pomimo strachu, zaczęły posuwać się naprzód. W końcu jednak zobaczyły Wodnika. Siedział wśród cieni na kamieniu na środku jeziorka i grał piosenkę. Nie były to skrzypce, które zapowiadał Jan, a coś innego, zupełnie niespodziewanego.

Szum potoku zagłuszał nieco melodię wygrywaną przez Wodnika, jednak po dłuższej chwili dzieci usłyszały wyraźnie, że stwór gra ludową piosenkę strażacką. Z początku nikt nie mógł w to uwierzyć. Po chwili okazało się jednak, że Wodnikiem jest Lasse, który siedział na kamieniu całkowicie nagi. Melodię natomiast wygrywał na grzebieniu. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni.

Bosse obiecał nawet, że kiedy podrośnie, zbije brata za jego zachowanie. Cała historia skończyła się dobrze i dzieci prędko wróciły do domu, zanim ktokolwiek zauważył, że go opuściły.