William Szekspir „Hamlet” jako dramat elżbietański/ dramat renesansowy - cechy

Dramat elżbietański wyrósł na bazie osiągnięć starożytności. Antyczna tragedia była wzorem, jednak nie hołdowano jej wiernie. Dramatopisarze epoki elżbietańskiej tworzyli własne reguły, starając się zaspokoić gusta współczesnej sobie widowni. Na kształt tej nowożytnej tragedii wpłynęły też okoliczności zewnętrzne, choćby takie jak: budowa stałych, zamkniętych teatrów czy powstawanie stałych, zawodowych grup aktorskich. Ale najważniejszym czynnikiem kształtowania się dramatu elżbietańskiego był indywidualizm jego twórców, przede wszystkim zaś Williama Szekspira i Christophera Marlowe'a.

Reguły antycznej tragedii były, jak wiadomo, ściśle określone. Akcję przedstawioano za pomocą dialogów przeplatanych partiami chóru, które stanowiły komentarz do prezentowanych wydarzeń. W dramacie elżbietańskim całkowicie o tej zasadzie zapomniano. Obecność chóru na scenie uznana byłaby przez publiczność za coś sztucznego. Ale w „Hamlecie” można odnaleźć echa tej antycznej zasady, ponieważ akcja jest spowalniana przez monologi głównego bohatera. Podobnie jak niegdyś chór - Hamlet analizuje przebieg zdarzeń, snuje refleksje w kontekście zaistniałej sytuacji.

Podczas starożytnych spektakli na scenie mogło się znajdować nie więcej niż trzech aktorów. Scen zbiorowych nie znano, wprowadził je dopiero teatr elżbietański. Co więcej, w scenach takich nieraz lała się krew. W antyku takie sceny były po prostu relacjonowane przez jakiegoś świadka wydarzeń. I nie chodziło raczej o delikatność - ta sama publiczność z radością podziwiała krwawe igrzyska. Rzecz raczej w wiarygodności. Sceny śmierci musiałyby wydać się sztuczne, a teatr dążył do wiarygodności. Teatr elżbietański nie musiał tak bardzo dbać o wierne odtworzenie przedstawianych zdarzeń, publiczność nawykła do pewnej symboliki.

W swej dbałości o wierne przedstawienie rzeczywistości (zasada mimesis) teatr antyczny wykluczał też przedstawianie sił nadprzyrodzonych. Oczywiście wierzono, że bogowie mogą ingerować w losy śmiertelników i dramat tego nie neguje. Mamy liczne przywołania boskich wyroczni czy znaków z nieba. Ale nie pojawia się one bezpośrednio na scenie, zostaje tylko opowiedziane. Szekspir przełamuje i tę zasadę, choćby przez ukazanie na scenie ducha ojca w „Hamlecie”. Co więcej, duch przemawia i ma zasadniczy wpływ na dalszy przebieg wypadków.

Antyczny teatr wymagał też, by akcja ograniczała się do jednego wątku, w całości rozgrywała się w jednym miejscu i zamykała w okresie 24 godzin. Miało to związek z zachowaniem prawdopodobieństwa, ułatwiało też odbiór przekazu. Szesnastowieczna publiczność nie miała trudności ze śledzeniem akcji, nawet jeśli ta toczyła się w różnych miejscach. Choć scenografia była raczej uboga i symboliczna, widzom wystarczała informacja zawarta w tekście, gdzie mają miejsce przedstawiane wydarzenia.

Dlatego w „Hamlecie” rzecz toczy się w kilku odległych miejscach: na zamku królewskim, podczas pogrzebu Ofelii na cmentarzu, duch zamordowanego króla ukazuje się na murach, a niektóre sceny odbywają się w domu Poloniusza. Także czas akcji rozciąga się znacznie poza przepisową dobę, trudno go określić dokładnie, ale przypuszczalnie jest to nawet kilka miesięcy. W dramacie Szekspira można też doszukać się kilku wątków. Oczywiście główny jest wątek zemsty na Klaudiuszu, ale obok toczy się również historia miłości Hamleta i Ofelii.

Podział na tragedię i komedię był wyraźny, także w czasach elżbietańskich, jednak nie aż tak rygorystyczny jak w starożytności. Szekspir mógł sobie pozwolić na wprowadzenie odrobiny humoru do tragedii i widzów to nie raziło. Taki zabieg, a także wprowadzenie na scenę postaci z gminu, nawet tak epizodycznych jak grabarze w przypadku „Hamleta”, w starożytności zostałyby uznane za naruszenie zasady decorum.

Nie znaczy to jednak, że teatr elżbietański rozwijał się wyłącznie poprzez łamanie kolejnych antycznych zasad. Do jego charakterystycznych cech należy czerpanie z historii. Antyk odwoływał się głównie do mitologii, twórcy szesnastowieczni sięgają do autentycznych zdarzeń zapisanych w kronikach. Postacie mają swoje pierwowzory, fabuła odnosi się do konkretnych realiów.

Dzięki rozciągnięciu akcji oraz wprowadzeniu wielowątkowości możliwa stała się głęboka charakterystyka postaci, a nawet przemiana ich charakteru. W dramacie antycznym było to niemożliwe - postać od początku do końca reprezentowała jakieś niezmienne stanowisko. I nawet jeśli, na przykład, Kreon po śmierci Antygony żałuje, że skazał ją na śmierć, nie ma miejsca na jego wewnętrzną przemianę. Przede wszystkim nie ma na to czasu. Trudno, by w ciągu 24 godzin, ktoś stał się innym człowiekiem. Co więcej, aktorzy antyczni posługiwali się maskami, które określały graną postać od początku do końca.

Wydłużając czas akcji, Szekspir stworzył sobie możliwość kreowania postaci w czasie przedstawianych zdarzeń. Hamlet ma złożoną osobowość, nie da się go sprowadzić do jednej maski. Poza tym podlega rozterkom, wahaniom. Nie jest pewny, jak postąpić. Początkowo raczej bierny - w końcu doprowadza zemstę do końca.