Wiosna - Opowiadanie o wiośnie

Pewnego słonecznego, wiosennego dnia wybraliśmy się z rodzicami na spacer. Niebo miało piękny, niebieski kolor, a młode listki już się pojawiały na drzewach. Pojechaliśmy wówczas nad jezioro, aby popatrzeć na budzącą się do życia przyrodę. Było tam mnóstwo kaczek, które wesoło trzepotały skrzydłami na nasz widok. Mieliśmy ze sobą kukłę Marzanny, aby utopić ją w jeziorze.

Panią Zimę zrobiłam sama razem z siostrą w ciągu poprzedniego tygodnia. Znalazłam w lesie długi patyk, na którym razem z mamą umocowałyśmy głowę zrobioną z kawałka starego prześcieradła i waty. Na głowie namalowałam pisakiem niebieskie, zimne oczy i karminowo-czerwone usta. Marzannę ubraliśmy w stare ubrania mamy, które miała już wyrzucić. Na głowe założyliśmy jej chustkę i wrzuciliśmy ją do wody.

Po topieniu Marzanny tata zabrał nas wszystkich na gorącą herbatę do kawiarni. Było dość zimno. Zmarzliśmy, spacerując po okolicy. Moja siostra zapomniała rękawiczek, więc było jej zimno w dłonie. Chętnie wypiłam gorącą herbatę.  

Po wizycie w kawiarni pojechaliśmy do babci na wieś. Babcia ma małe gospodarstwo, w którym są kury i świnki. Wszystkie zwierzęta cieszą się na wiosnę, bo lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, a zimą musi im być bardzo zimno.

Mój pies Uszatek też lubi wiosnę. Kiedy jednak pada śnieg, zapada się w niego całkowicie i widać mu tylko kawałek głowy i uszy. Myślę, że nie lubi wtedy wychodzić na spacery, bo nie może sobie pobiegać po trawie. Po powrocie do domu Uszatek jest cały mokry. Kiedy śnieg się roztapia i jest taki miękki, chodzenie jest naprawdę nieprzyjemne. Czasem ubieram go w sweterek, bo jest mu zimno, ale chyba tego nie lubi. Złości się wtedy i robi wszystko, żeby go z siebie zdjąć. Szkoda, bo mama specjalnie go dla niego zrobiła.

Ja też się cieszę, że już jest wiosna. Nie lubię zimna. Bardzo lubię, kiedy świeci słońce, a w lesie rosną poziomki. Idziemy wtedy z babcią je pozbierać do koszyczka, a potem jemy je z bitą śmietaną. Na wiosnę najbardziej lubię, kiedy wszystko zaczyna się robić zielone. Jednego dnia jest jeszcze brzydko, potem pojawiają się pierwsze liście, a po tygodniu wszystko już się zieleni. Lubię też te żółte kwiaty, które rosną na krzakach. Zawsze się pojawiają jako pierwsze, zanim jeszcze cokolwiek innego zakwitnie. A najbardziej lubię biegać razem z Uszatkiem po łące pełnej mleczy. Zawsze na wiosnę jedziemy z rodzicami na piknik do lasu albo nad jezioro. Uszatek uwielbia pikniki, ja zresztą też. Myślę, że wiosną jest najpiękniejsza porą roku.