Zofia Nałkowska „Medaliony” - motyw zła, motyw cierpienia w „Medalionach” Nałkowskiej

„Medaliony” Zofii Nałkowskiej należą do dzieł literatury obozowej. Wydane zostały w 1946 roku. Tematem scalającym opowiadania są przeżycia wojenne. W ośmiu opowiadaniach opisane zostały  przerażające doświadczenia poszczególnych ludzi. Narracja prowadzona jest z dystansem, uderza  brak emocjonalności. Są to zabiegi celowe, gdyż jako jedyne pozwalają opisać okrucieństwo wojny i często całkowitą dehumanizację ludzi, zachowując przy tym wymiar obiektywnej rzeczywistości.

Tytułowy bohater pierwszego opowiadania, profesor Spanner, jest lekarzem anatomem. W swoim Instytucie przeprowadzał badania nad zwłokami ludzi. Opracował przepis na mydło wytwarzane z ludzkiego tłuszczu. Akcja opowiadania toczy się już po wojnie, kiedy przed Komisją do spraw Badania Zbrodni Hitlerowskich staje młody chłopak, pomocnik fizyczny, pracujący w Instytucie Anatomii. Jego zeznania są pozbawione emocji, opowiada o okropieństwach nie widząc w nich niczego gorszącego. Jego psychika jest tak zdeformowana, że nie potrafi, może nie chce, poddać ocenie moralnej to, co widział. Wypowiada on słowa, które mają przerażający wydźwięk: „W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić – z niczego”.

„Przy torze kolejowym” opowiada historię kobiety, która razem z kilkoma osobami odważyła się na ucieczkę z wagonów jadących do obozów zagłady. Niemcy widząc uciekających zaczęli do nich strzelać. Zabili wszystkich z wyjątkiem jednej kobiety, która została ciężko ranna w nogę, co uniemożliwiało jej jakikolwiek ruch i dalszą ucieczkę. Kiedy pociąg odjechał, miejscowi ludzie przyszli popatrzeć na zabitych. Kobieta nie była ani żywa, ani martwa. Nikt nie chciał jej pomóc, zabrać do siebie, ludzie bali się represji. Kobieta błagała o śmierć, jednak jej prośby nikt nie brał pod uwagę. Przecież to niehumanitarne, myśleli. Przychodzili nowi ludzie, patrząc na nią jak na zjawisko cyrkowe. Odważył się w końcu pewien młodzieniec, któremu Żydówka się spodobała. Zastrzelił ją. Opowiadający to wydarzenie człowiek zakończył tak: „Ale dlaczego on do niej strzelił, to nie jest jasne (...) Właśnie o nim można było myśleć, że mu jej żal...”.

„Dwojra Zielona” to historia trzydziestopięcioletniej Żydówki, która przebywała w lagrze. Traumatyczne wydarzenia, głód, niewola, bicie sprawiły, że bohaterka mimo młodego wieku wyglądała staro i czuła się jak staruszka. Nie miała oka i zębów. Oko straciła gdy Niemiec, w ramach sylwestrowej zabawy, strzelił do niej. Zęby wyrywała, gdy była w lagrze, by móc za nie kupić trochę jedzenia. Przed śmiercią uchroniła ją przemożna chęć życia. Pragnęła przeżyć by móc opowiedzieć o tym co się wtedy działo.

Ostatnie opowiadanie „Dorośli i dzieci w Oświęcimiu” to przejmujące podsumowanie losów wszystkich, którzy przeszli przez obozy. Były to miliony osób zamordowanych, uduszonych, spalonych. Jeśli ktoś nie był w stanie pracować, to czekała go śmierć w krematorium. Po tych ludziach zostały stosy ubrań, obuwia, przedmiotów osobistego użytku. Rzeczy były wywożone do Rzeszy – wszystko miało swoją wartość. Spalone kości przeznaczone były na nawóz, tłuszcz ludzki  na mydło, skóry na wyroby galanteryjne, włosy na materace. Obozy miały charakter zarówno polityczny, jak i ekonomiczny. Polityczny wymiar zakładał oczyszczenie pewnych terenów z zamieszkujących je ludzi („podludzi”), ekonomiczny – żeby ów zamiar przeprowadzić nie doznając uszczerbku finansowego, a być może jeszcze zyskując.

Wszystkie historie przerażają swoją realnością. W jednym z opowiadań padają słowa: „Przeszła takie rzeczy, w które nikt by nie uwierzył. I ona sama nie uwierzyłaby także, gdyby nie to, że to jest prawda”. Tylko emocjonalny dystans autorki „Medalionów” pozwolił jej to wszystko opisać. Ważne jest, by pamiętać i umieć wyciągać wnioski, żeby nie powtórzyła się już więcej sytuacja, w której „ludzie ludziom zgotowali ten los”.