Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Czy „Dziady” A. Mickiewicza lepiej czytać, czy wystawiać na scenie? Rozprawka

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Adam Mickiewicz tworzył „Dziady” na przestrzeni ponad dziesięciu lat – części I i IV powstały w przeciągu 1823 i 1824 roku, zaś część III, uznawana za jeden z najbardziej doniosłych utworów w literaturze polskiej, została napisana już po upadku powstania listopadowego, w 1832 roku; część II nie ukazała się za życia wieszcza – jej pierwsze wydanie miało miejsce w latach 60-tych XIX wieku. Podział tego dzieła do dziś pozostaje zagadką – całość ma charakter amorficzny, co oznacza, że jej poszczególne części składowe pozostają niezależne od siebie, od wewnętrznej chronologii i tematyki.

Wszystkie części „Dziadów” zostały rozpisane na dialogi, co wskazywałoby na przeznaczenie dzieła do inscenizacji, jednak wystawienie całości jednocześnie stanowiłoby ogromny problem reżyserski ze względu na wspomniane już zaburzenie chronologii. W każdym fragmencie mamy ponadto do czynienia z innymi bohaterami (jedynym łącznikiem jest więc postać Gustawa-Konrada łącząca I i IV część), co dodatkowo wpłynęłoby na pewnego rodzaju karkołomność podobnego przedsięwzięcia. Jeżeli weźmiemy więc pod uwagę odbiór „Dziadów” jako całej tetralogii, to niewątpliwie ich lektura zapewnia lepszą perspektywę interpretacyjną niż inscenizacja, umożliwiając zapoznanie się z treścią każdej z części wedle indywidualnie dobranego klucza chronologicznego.

Wystawienie na scenie byłoby moim zdaniem kłopotliwe również w przypadku opracowania każdej z kolejnych odsłon osobno jako indywidualnego dzieła ze względu na stosunkowo niewielką rozpiętość I, II i IV części. Dlatego też fragmentem, który prezentuje się na scenie najlepiej, jest III część „Dziadów”, graficznie i treściowo najbardziej dopasowana do wymogów rzeczywistości teatralnej.

Utwór został rozpisany na sceny, stąd też przenoszenie akcji pomiędzy kilkoma miejscami nie stanowi problemu, zaś nastrój świata przedstawionego i towarzyszące mu emocje zawierają się niemal w całości w dialogach postaci, nie wymagając zbyt rozległych dopowiedzi w didaskaliach.

Na teatralność dzieła wpływa również mistrzowska kreacja postaci, których wypowiedzi bardzo precyzyjnie określają ich charakter i rolę (pozytywną lub negatywną) narzuconą im przez twórcę dramatu. III cz. „Dziadów” stwarza więc ogromne możliwości dla odtwarzających główne role aktorów – umiejętne opracowanie tych postaci może wpływać znacząco na ich odbiór ze strony widza, dlatego też każda kolejna inscenizacja dzieła ma szanse na wprowadzenie pewnego novum do jego ogólnej interpretacji. Takie możliwości stwarza oczywiście również tradycyjna lektura, bowiem każde wielkie dzieło pozostaje na zawsze wieloznaczne i otwarte w swej interpretacji, zapoznanie się z nową koncepcją współtworzoną przez zespół reżysersko-aktorski uważam jednak za poznawczo ciekawszy, dlatego też w przypadku III części – w odróżnieniu od pozostałych fragmentów „Dziadów” – za bardziej owocną formę odbioru uważam inscenizację teatralną.

Podobne wypracowania