Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Andrzej Bursa „Uwaga dramat!” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Andrzej Bursa zapisał się w historii polskiej literatury jako postać legendarna nie tylko ze względu na nowatorski i bardzo charakterystyczny styl swoich utworów, ale również dzięki biografii indywidualisty wiernego swoim zasadom, wielkiego przeciwnika komunistycznego reżimu, w którym widział więzienie dla moralnej, obyczajowej i twórczej wolności jednostki. W swoich dziełach beletrystycznych piętnował brzydotę otaczającej go rzeczywistości, jej bezwład i beznadzieję, krytykując równocześnie konformizm własnego pokolenia prowadzący do autodestrukcji całego społeczeństwa.

Wiersz „Uwaga dramat!” nawiązuje tytułem do działalności publicystycznej Bursy, bezlitośnie kaleczonej przez reżimową cenzurę, a przez to nie dosłyszanej nigdy w swoim prawdziwym, ostrym i bezkompromisowym tonie. Utwór poetycki został opatrzony nagłówkiem przypominającym wycinek prasowy, po którego treści można by spodziewać się reportażu na temat skrzywdzonego człowieka lub rodziny. Zaskakującą okazuje się wobec tego postać głównego bohatera tekstu – „szarego człowieka” – oraz historia, jaka zostaje wokół niego zbudowana. Nie opowiada ona bowiem o żadnym dramacie w powszechnym tego słowa znaczeniu, ale skupia się na drobiazgowym, niemal hiperbolicznym doprecyzowaniu jego, wspomnianego człowieka, przeciętności.

W początkowych wersach temu zabiegowi służą porównania, wedle których „szary człowiek” jest „(…) jak poniedziałek po niedzieli/ (…) jak szara mysz na szarym polu”. Pierwsze z wyrażeń przenosi nas w smutny, beznadziejny świat PRL-u, gdzie każdy kolejny poniedziałek wyglądał tak samo, oznaczając powrót do nielubianej pracy, do znienawidzonych kolejek, do życia bez widoków na jakikolwiek progres. Drugie z porównań kreuje bardzo wyraźny walor plastyczny, osadzając „akcję” utworu na szarym tle, jakie niezmiennie kojarzy się ze smutkiem i schyłkowością.

Kolejne partie tekstu idą dalej we wtłaczaniu bohatera w ów jednostajny mechanizm szarości, podmiot liryczny zaczyna bowiem mówić o nim jako o rzeczy:
„dowolnie sortowany
magazynowany i sprzedawany
(…) krążący w obiegu detalicznie
jako jeden z detali
ogromnej sumy”.

Postać „szarego człowieka” podlega w ten sposób umniejszeniu, dehumanizacji – jego jednostkowość, odmienność czy indywidualizm mentalny zostają mu odebrane. System totalitarny dążący do absurdalnie pojętnej równości, zdziera z niego wszystko, co stanowi o wyższości intelektualnej i moralnej człowieka nad innymi istotami, pozostawiając jedynie czystą maszynerię ciała, którą dowolnie można kupczyć i rozporządzać. Bez indywidualności człowiek przestaje zaś być tym, kim jest – poetą, krawcową, matką, czyimś narzeczonym – a staje się pustą cyfrą „ogromnej sumy”, łatwą do zastąpienia jakąkolwiek inną, a przez to pozbawioną jakiejkolwiek wartości.

Dramatyzm tekstu realizuje się więc nie poprzez opis spektakularnego wydarzenia, ale spektakularność krzywdy, jaką jednostce może wyrządzić totalitarny system wtłaczający ją w okowy anonimowości. Tym bardziej zaskakuje więc finał wiersza, zupełnie nieprzewidywalny, silnie uderzający swym pozytywnym ładunkiem: „Mały szary człowiek (…) z a p ł o n ą ł  w i e l k ą  m i ł o ś c i ą”.

Miłość staje się tym, co nawet w tak beznadziejnych warunkach pełni rolę ostatniego bastionu człowieczeństwa. Jako ostatnie z uczuć nie poddaje się ona żadnym rygorom, nie pozwala wtłoczyć się w żadne z góry narzucone ramy, nie zależąc od czyichkolwiek nakazów i zakazów, wymyka się wszelkiego rodzaju statystykom. Okazuje się więc, iż nawet człowiek pozornie „o wiele bardziej zbędny/ od cyfry pod którą jest zapisany”, potrafi odnaleźć w sobie tak niepokorne emocje i zachłysnąć się nimi; podobnie jak podmiot liryczny zachłysnął się przy ich opisie, wyrzucając z siebie całe wyrażenie pod postacią jednego słowa.

Miłość czyni z każdego z nas niepowtarzalną indywidualność, bowiem dla tego, kto nas kocha, stajemy się istotą jedyną w swoim rodzaju, niemożliwą do zastąpienia przez kogokolwiek innego, a tej niepowtarzalnej wartości nie jest w stanie odebrać nam żaden, nawet najbardziej „szary”, reżim.

Podobne wypracowania