Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Czy Roland powinien wezwać pomoc i dlaczego? Oceń decyzję Rolanda - „Pieśń o Rolandzie”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

się do wydarzeń z wyprawy Karola Wielkiego przeciwko poganom okupującym Hiszpanię pod koniec VIII wieku. Jego postać była wzorowana na hrabim Bretanii, który rzeczywiście osłaniał tyły wojska królewskiego w czasie odwrotu po nieudanym oblężeniu Saragossy i wraz z całym dwudziestotysięcznym oddziałem poległ na polu bitwy, zaatakowany zdradziecko przez przyczajone oddziały wroga. Zgodnie z przekazami historycznymi nie były to jednak wojska saraceńskie (jak w „Pieśni o Rolandzie”), lecz baskijscy najemnicy.

Na potrzeby warstwy fabularnej poematu jego autor przypisał do klęski wojsk karolińskich w wąwozie Roncevaux motyw zdrady, którego nośnikiem stał się ojczym Rolanda – Ganelon. To on z zazdrości o sympatię króla zawiera tajne porozumienie z wrogiem i pomaga wciągnąć oddziały młodego barona w zasadzkę, z której nie ujdzie już z życiem. W chwili ukazania się nieprzyjacielskich oddziałów, towarzysz Rolanda – Oliwier – radzi mu, by zadął w róg, wzywając w ten sposób pozostałe wojska królewskie do powrotu i odsieczy. Rycerz rezygnuje jednak z pomocy, skazując siebie samego i towarzyszących mu żołnierzy na pewną śmierć z rąk o wiele liczniejszego wroga.

W dzisiejszym świecie tego typu gest zostałby z pewnością uznany za naganny i niemądry, Roland miał bowiem szansę uratować swoje wojsko i z pomocą odsieczy z łatwością rozgromić nieprzyjaciela. Pieśni opowiadające jego dzieje powstały jednak w zupełnie innych czasach, gdy honor wojownika więcej ważył niż jego życie. Rycerski etos kazał podejmować walkę nawet wtedy, gdy była z góry skazana na porażkę, bez jakichkolwiek kalkulacji i szukania najmniej „bolesnego” wyjścia z sytuacji. Królewski żołnierz musiał być gotowym na śmierć w każdej chwili, uważając jej stałe towarzystwo za naturalną konsekwencję swego rzemiosła. Roland z pewnością był na nią gotowy, oczekując od swych żołnierzy takiej samej postawy.

Bohater przysięgał też swemu królowi, iż dopóki żyje, nikt nie ośmieli się zaatakować jego majestatu – w dużej mierze decyzja Rolanda mogła więc być umotywowana obawą o wciągniecie Karola Wielkiego do bitwy, w której mógłby jakkolwiek ucierpieć. Proszenie go o pomoc byłoby wedle dzielnego rycerza wyrazem własnej nieudolności, przyznaniem się do słabości, która rycerzowi żadną miarą nie przystawała. Widząc beznadziejność swojej sytuacji, Roland pragnął do końca pozostać samodzielnym dowódcą i z nikim nie dzielić porażki.

Trudno jednoznacznie ocenić decyzję bohatera eposu, z jednej strony bowiem kosztowała ona życie wielu ludzi, z drugiej jednak – na podziw zasługuje heroiczna troska Rolanda o bezpieczeństwo króla i zachowana do samego końca samodzielność.

Myślę, że sama nie postąpiłabym podobnie jako osoba wychowana w duchu demokracji, a więc w przeświadczeniu o konieczności równej, wspólnej walki całego społeczeństwa o sukcesy, ale również i wspólnego radzenia sobie z problemami. W świecie średniowiecznej etyki rycerskiej czyn Rolanda był jednak zupełnie zrozumiały i mógł zostać nazwany wielkim bohaterstwem.

Podobne wypracowania