Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Witold Gombrowicz „Ferdydurke” - interpretacja książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Książka Witolda Gombrowicza pt.: „Ferdydurke” jest lekturą trudną i na pierwszy rzut oka ciężką w zrozumieniu. Autor porusza tutaj problematykę nietypową i przez uczniów raczej nielubianą. Rozprawia się z formami literackimi, również formami społeczną, w jakie „wpada” bez własnej woli każdy człowiek. Gombrowicz omawia tu także psychologiczne motywacje zachowań człowieka na tle całego społeczeństwa. To książka dojrzała, pytająca o sens. Gombrowicz wydaje się bawić z czytelnikiem, a nawet z niego drwić, co zawiera w króciutkim dwuwersie kończącym dzieło „Koniec i bomba/ A kto czytał, ten trąba!”.

Trudno jest zgadnąć, co dokładnie miał na myśli sam autor, pisząc „Ferdydurke” i co właściwie oznacza ten tytuł. Prawdopodobnie jest to wyraz bez znaczenia, a Gombrowiczowi chodziło o to, aby czytelnik nad tym się zastanawiał.

Głównym bohaterem tego swoistego eksperymentu z formą jest Józio Kowalski – trzydziestoletni pisarz, który czas spędza na zastanawianiu się, czego w życiu dokonał. Chce dowiedzieć się o sobie więcej. Zadaje sobie pytania i na nie odpowiada. Czuje się niespełniony jako człowiek i zaczyna rozmyślać nad swoim położeniem w stosunku do społeczeństwa. Jest to postać niezwykle skomplikowana, złożona. To jednocześnie sam narrator powieści, którego możemy utożsamiać z Witoldem Gombrowiczem.

Najważniejszym problemem poruszonym w książce jest problem formy. Każdy z nas, rodząc się człowiekiem, wpada w różne formy. Jesteśmy dziećmi, matkami, żonami, ojcami, murarzami, pisarzami, bogaczami, żebrakami. Cokolwiek robimy, zostajemy jakoś określeni, przypisani do odpowiedniej „półeczki”, „szufladki”. Tę „szufladkę” Gombrowicz nazywa właśnie formą. Człowiek nie może być wolny, bo wpasowuje się w formę, skoro żyje pomiędzy ludźmi, społeczną, która tworzy się w kontaktach pomiędzy znajomymi i nieznajomymi.

Główny bohater powieści Witolda Gombrowicza czuje się skrępowany tym, że musi mieć jakąś konkretną rolę. Wszystko zdaje mu się okropnie schematyczne – działamy według góry ustalonego planu – planu życia. Rodzimy się, wychowuje się nas, idziemy do szkoły, potem do pracy, zakładamy własną rodzinę. I tak w kółko. Jest to schemat, w który wpasował się każdy człowiek, a Józio nie chce podobnej formy. Wszystko, co go otacza, wydaje mu się zagrożeniem dla jego suwerenności. Społeczeństwo oczekuje tego, że będziemy działać według schematów.

Jakiekolwiek odstępstwo od wyżej określonego planu, staje się pretekstem do osądu ze strony społeczeństwa. Witold Gombrowicz mówi także o wkładaniu masek. Tak naprawdę nie można być sobą – szczególnie w społeczeństwie. Przez cały czas udajemy, ubieramy maski w zależności od tego, z jakimi ludźmi mamy akurat do czynienia.

Józio próbuje przełamać formę, jednak z góry skazany jest na porażkę. Jeżeli chcemy żyć w społeczeństwie, zmuszeni jesteśmy przyjąć jakąś formę, coś udawać. Tak się dzieje od dnia naszych narodzin, kiedy przybieramy formę dziecka.

Z powodu właśnie tych formy niszczeje nasza osobowość i tożsamość jako jednostki. Dochodzi do „skretynienia”, jak to określa Witold Gombrowicz. Wszystko, co nas otacza, sprowadza nas do niższego poziomu. Dookoła panuje fałsz, zakłamanie i hipokryzja. Walka z formą była jedynym możliwym wyjściem w tej sytuacji, jednak to i tak błędne koło. Nie da się wygrać z formą, bo wychodząc z jednej, zawsze wchodzimy w następną. Nie pozostaje więc nic innego jak świadomość tego.

Witold Gombrowicz w sposób oryginalny i odkrywczy pisze o człowieku, jego stosunkach z innymi ludźmi. „Ferdydurke” to ogólny rozrachunek z czymś, czego nie da się pokonać, jako że walka jest nierówna, a w tej sytuacji sam fakt sprzeciwu staje się już bohaterstwem.

Podobne wypracowania