Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Edmund Niziurski „Sposób na Alcybiadesa” - recenzja książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Sposób na Alcybiadesa” to młodzieżowa powieść Edmunda Niziurskiego o losach paczki przyjaciół z klasy VIII. Głównymi bohaterami są: Marcin Ciamciara, Słabiński Słabiszewski, Zasępa, Józio Pędzelkiewicz oraz tytułowy Alcybiades, czyli odrobinę nierozgarnięty profesor historii – Tymoteusz Misiak.

Książka w swojej prostocie jest bardzo przystępna dla czytelników, co jest jej dużą zaletą – powieść czyta się niemal jednym tchem. W jej fabułę wplecione zostały humorystyczne wstawki, dzięki czemu czytelnika nie opuszcza dobry humor. Bohaterowie prędko zyskują naszą sympatię, chociaż na samym początku nie są postaciami, które powinno się naśladować. Garstka uczniów postanawia nie uczyć się i jednocześnie zdać do następnej klasy. Skoro jednak w klasie VIII zostali zdemaskowani przez profesora Żwaczkę i stanęli na dyrektorskim dywaniku, postanawiają zakupić SPONĘ.

SPONA to inaczej „Sposób na Alcybiadesa”. Chłopcy decydują się zaangażować w sprawy kółka historycznego tylko po to, żeby nie musieli się uczyć. Jak na ironię, sami wpadają w zastawione przez siebie sidła. Książka Edmunda Niziurskiego pełna jest zabawnych gagów, komicznych sytuacji. Charaktery bohaterów zmieniają się, to postacie dynamiczne i jednocześnie swoiście zdeterminowane Chłopcy posuwają się do ostateczności, aby tylko nie musieć się uczyć (porwanie Szekspira, próba sprzedaży motoru). Wygląda to na walkę na śmierć i życie pomiędzy młodzieżą i szkołą.

Edmund Niziurski w zabawny sposób opisuje perypetie szkolnych przyjaciół. To opowieść o wspaniałej przygodzie, a także dorastaniu do tego, że naukę można polubić, wystarczy tylko chcieć. Z uśmiechem na twarzy można śledzić dzieje całej klasy VIII i jej rozgrywek z najróżniejszymi profesorami – poczynając od profesora Tymoteusza Misiaka, poprzez polonistę Żwaczka i Dyrektora, a kończąc na wciąż znerwicowanej geograficzce, pani Kalino.

Na kartach książki mamy okazję oglądać galerię postaci. Każda jest inna. Są to zwykle jednostki wybitne (jak zafascynowany teatrem Szekspir czy uzdolniony matematycznie Zasępa), ale leniwe. Niziurski wchodzi w psychikę głównych bohaterów. Opisuje ich zachowanie w sposób bardzo rzetelny i realistyczny, dlatego postacie wyglądają tak, jakby były najzwyczajniej żywe. Jest to wspaniała lektura dla dzieci i młodzieży, który pokazuje świat kolorowy, wielobarwny. Akcja książki jest szybka, wartka. Jest kilka wątków pobocznych, a wszystkie zmierzają w kierunku jednego – tego głównego – SPONY. Znajdziemy tu zaskakujące zwroty akcji i mnóstwo humoru.

„Sposób na Alcybiadesa” to także opowieść o jeden ze szkół tamtych czasów. Była to szkoła męska, nie koedukacyjna. Najważniejsze było dla jej władz było to, żeby miał kto dobrze reprezentować mury uczelni. Taką akademii znamy sami. Niziurski odwołuje się do naszych wspomnień o poczciwych profesorach, którzy próbowali wbić do głowy swoim podopiecznym choć trochę wiedzy. Sami to znamy, więc książka, a szczególnie jej bohaterowie, bardzo szybko stają się nam bliscy.

Powieść Edmunda Niziurskiego pt.: „Sposób na Alcybiadesa” to także wspomnienia narratora – Marcina Ciamciary, który opisuje wydarzenia tuż po zdaniu matury, czyli co najmniej z dystansu dwóch lat. Jedno słowa – „SPONA” – zapisane w zeszycie, pośród wydatków chłopców staje się pretekstem do snucia wspaniałej historii o przyjaźni i pokonywaniu szkolnych problemów, przed jakimi stawał każdy z nas.

Podobne wypracowania