Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Mit o Syzyfie - charakterystyka Syzyfa

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Syzyf to złożona postać, która doczekała się różnorakich interpretacji. Niektórzy zwracają uwagę na jego negatywne cechy, inni - biorąc króla Koryntu w obronę -  podkreślają zalety.

Syzyf cieszył się względami bogów. Zapraszali go więc na uczty, bawili się z nim i dużo rozmawiali. Jednak król Koryntu nie był człowiekiem, któremu można było zaufać. Jego największą wadę stanowiła skłonność do plotkarstwa. Kiedy wracał z uczty olimpijskiej, powtarzał to, o czym rozmawiali bogowie, a czasem nawet - wyjawiał ich tajemnice. Bogowie wiedzieli o tym, jednak z powodu swojej sympatii do człowieka nie karali go. Syzyfowi uchodziły płazem nawet drobne kradzieże boskiej ambrozji, dzięki której mężczyzna zachowywał piękno i młodość przez długie lata.

Pewnego dnia Syzyf jednak przekroczył granicę: zdradził ludziom bardzo poufny sekret Zeusa. Król bogów rozzłościł się i postanowił ukarać plotkarza zsyłając na niego śmierć w postaci boga śmierci - Tanatosa. Przebiegły Syzyf skuł boga kajdankami i uwięził w piwnicy. Od tej pory  żaden człowiek nie umierał. Kiedy wykryto podstęp, bogowie podjęli decyzję o zabiciu Syzyfa. Ten jednak, tuż przed swoją śmiercią, przykazał żonie, aby nie grzebała jego zwłok. Posłuszna kobieta wykonała polecenie męża.

Starożytni Grecy wierzyli, iż tylko po dokonanym obrzędzie pochówku dusza może spokojnie odejść z ziemi. Syzyf pozostał więc na granicy życia i śmierci, tułając się w zaświatach i głośno lamentując. Udał się na skargę do Hadesa mówiąc, iż ma okropną żonę, która nie chce urządzić mu pogrzebu. Wzruszony bóg podziemi pozwolił Syzyfowi wrócić na ziemię i ukarać małżonkę.

Król Koryntu powrócił do żywych. Od tego czasu starał się nie rzucać nikomu w oczy  i nie ściągać na siebie niczyjej uwagi  mając nadzieję, że bogowie zapomną o jego przypadku. Istotnie tak się stało. Syzyf żył jeszcze wiele lat, zanim bogowie przypomnieli sobie o nim. W końcu informacja o ukrywającym się zbiegu dotarła na Olimp. Tanatos wysłany na ziemię natychmiast uciął Syzyfowi pukiel włosów i sprowadził go do podziemi. Tam wyznaczył mu karę: bohater miał wtoczyć ogromny głaz na czubek góry. Syzyf myślał, iż wykona to zadanie z łatwością; niestety pomylił się. Kiedy był już na samym szczycie, głaz wyślizgiwał mu się z rąk i spadał na samo dno doliny. Były król musiał powtarzać tę czynność od nowa. Nigdy jednak nie zdołał wtoczyć kamienia na samą górę. Ponoć trudzi się swoją pracą do dziś.

Syzyf od samego początku cieszył się względami bogów. Nie doceniał jednak tego przywileju i wykorzystywał powierzone mu informacje. Nie dostrzegał tego, że przebywanie na Olimpie było ogromnym przywilejem. Nawet drobne ostrzeżenia ze strony bogów nie były w stanie przywrócić go do porządku.

„Ulubieniec bogów” był bezkrytyczny wobec własnej osoby - nawet wtedy, kiedy Zeus postanowił go ukarać, nie czuł wyrzutów sumienia i starał się wykpić z zesłanej kary. Gdyby zostały w nim jakieś resztki szacunku dla bogów, z pokorą poddałby się karze. Syzyf odważył się nawet napaść na boga śmierci i go uwięzić.

Kolejnym popełnionym przez niego wykroczeniem było kłamstwo. Król Koryntu musiał posiadać niezwykłą umiejętność przekonywania do swoich racji i manipulowania, skoro przekonał bogów - których zawiódł już tyle razy - do ponownego zaufania mu. Co więcej, aby uniknąć przysługującej mu kary, niesłusznie oskarżył swoją żonę o niedopełnienie obowiązków pogrzebowych. Gdyby bogowie postanowili sami ukarać nieszczęśliwą kobietę, Syzyf miałby na sumieniu śmierć własnej małżonki. Szczęśliwie dla niej, bogowie pozostawili sprawę w rękach jej męża, który dzięki swoim wybiegom mógł pozostać na ziemi przez następnych kilkadziesiąt lat.

Największą wadą Syzyfa była nieumiejętność docenienia dobrodziejstw, dzięki którym wiódł takie szczęśliwe i spokojne życie. Był królem, uczestnikiem boskich uczt, bogowie zwierzali mu się ze swoich sekretów. Jednak dla Syzyfa nie stanowiło to wartości. Nie miał oporów przed wyjawianiem tajemnic, uczciwość i moralność były mu obce. Nie wiedział też, czym jest przyjacielska lojalność. Jako człowiek powinien był docenić, że bogowie niesłychane rzadko decydują się na zatarcie granicy pomiędzy sferą ziemską i niebiańską, a jeśli już to robią, stanowi to dla wybranego wielkie wyróżnienie i zaszczyt.

Oprócz słownych zniewag Syzyf nie cofnął się także przed zastosowaniem przemocy fizycznej. Działał na różnych frontach manipulując i okłamując wtedy, kiedy chciał osiągnąć dla siebie jakąś korzyść. Nawet małżeństwo nie stanowiło dla niego świętości, skoro wystawił własną żonę na ryzyko kary ze strony bogów.

Sądzę, że wtaczanie kamienia na szczyt góry nie było wystarczającą karą dla Syzyfa. Po wszystkich zniewagach, jakich dopuścił się względem swoich darczyńców, po otrzymanej szansie na poprawę (której nie wykorzystał) zasługiwałby na coś, co zrównoważyłoby jego zbrodnie. Złamał bowiem największe świętości świata greckiego: okazał pogardę wobec bogów, brak szacunku wobec małżeństwa i pochówku zmarłych.

Niektórzy odnajdują w osobie króla cechy pozytywne i traktują jego zachowanie jako nieustającą walkę człowieka ze śmiercią, którą toczy się mimo tego, iż z góry skazana jest ona na niepowodzenie. Metaforyczny sens tkwi także w nieskończonym trudzie wtaczania skały na szczyt góry - często opisuje się go jako manifestację wytrwałości i upartego sprzeciwu wobec sił wyższych.

Mit o Syzyfie rozważa się przeważnie w perspektywie konsekwencji czynów króla, kary, która została mu zadana. Wtaczanie głazu symbolizuje bezsensowną walkę z nonsensem życia, która z góry skazana jest na niepowodzenie. Atutem Syzyfa miała być uparta wiara, że kiedyś uda mu się wtoczyć kamień na samą górę.

Podobne wypracowania