Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Co powiedziałbyś człowiekowi, który popada w rozpacz z powodu swoich grzechów?

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Każdy z nas popełnia grzechy, błądzi. Często jest tak, że nie rozumiemy i nie widzimy złych czynów, jakie popełniamy. A jest to najważniejsze, aby nie tylko uświadomić sobie, że dopuszczamy się grzechu, ale i szczerze się do tego przyznać przed sobą i przed innymi. Nie można jednak załamywać się pod ciężarem niewłaściwych czynów, tylko zacząć działać, aby je naprawić.

Myślę, że człowieka, który popada w rozpacz z powodu swoich grzechów nie należy pocieszać słowami, a pomóc mu dorosnąć do rozwiązywania problemów i uświadomienia sobie, że trzeba płacić konsekwencje za popełnione czyny. Powinniśmy taką osobę wspierać na każdym kroku, szczególnie jeżeli będzie chciała lub potrzebowała pomocy. To, w jaki sposób pocieszałabym taką osobę, z pewnością zależałoby od tego, nad jakim grzechem rozpacza.

Najmądrzejszym sposobem na poradzenie sobie z taką sytuacją, byłoby skłonienie albo przekonanie takiego człowieka o potrzebie zrobienia rachunku sumienia i pójściu do spowiedzi, gdzie otrzymałby od kapłana rozgrzeszenie. Kolejnym krokiem byłoby przystąpienie do komunii świętej oraz uczestnictwo we mszy świętej, a także mocne postanowienie poprawy. Podtrzymywałabym takiego człowieka na duchu. Co mogłabym mu powiedzieć?

Na pewno pocieszyłabym go, mówiąc, że Bóg jest zawsze i wszędzie wokół nas. Widzi wszystko - i nasze grzechy i skruchę. Jeżeli człowiek żałuje popełnianych czynów, to znaczy, że jego duszę da się jeszcze uratować. Bóg potrafi wejrzeć w głąb naszej duszy i serca i potrafi tchnąć w nas wiarę. Powiedziałabym także, że nie nad problemami nie warto się zastanawiać. Jeżeli są one możliwe do rozwiązania, należy działać natychmiastowo, a jeżeli nie da się ich rozwiązać w żaden możliwy sposób, zamartwianie się o nie w niczym nie pomoże. 

Powiedziałabym, aby ten człowiek nie popadał w rozpacz, ale dał sobie pomóc, choćby nawet poprzez wylanie swoich żali. Zaoferowałabym wysłuchanie tego, co leży mu na sercu. Czasami wystarczy po prostu wyżalić się. Wtedy na duszy jest o wiele lżej. Powiedziałabym także, że nie można popadać w rozpacz z powodu swoich grzechów, ale należy myśleć o swoich uczynkach, zanim chce się je urzeczywistnić, a nie po fakcie. Trzeba porządnie zastanowić się nad tym, jaką krzywdę próbujemy wyrządzić drugiemu człowiekowi i czy chwilowa satysfakcja jest lepsza od późniejszych wyrzutów sumienia i zadręczania się poczuciem winy.

Myślę, że warto też odwoływać się do zdrowego rozsądku. Nawet logicznie działający człowiek popełnia błędy. Wytłumaczyłabym takiemu człowiekowi, że nie można popadać w rozpacz w żadnym wypadku. Trzeba wziąć się w garść, naprawić wyrządzone szkody: oddać to, co się ukradło, przeprosić za wyzywanie i przeklinanie, zaprzestać nałogów (narkotyki, alkohol i inne używki), zacząć szanować bliskich i zachowywać się przyzwoicie - według przykazań bożych.

Powiedziałabym też, że wiem, że niełatwo się zmienić i rozumiem, że próba zerwania ze złymi nawykami jest ciężka, ale jest to jedyna droga wyzwolenia się od ciężaru poczucia winy, które zatruwa nam życie. Ciężko jest być dobrym, uczciwym i szlachetnym, jednak warto spróbować. Chociaż nie zawsze wszystko nam wychodzi tak, jak powinno, trzeba pamiętać, że Bóg nie rozlicza nas z intencji i samych chęci, a z czynów. Poczucie winy za grzechy, które się popełniło jest pierwszym krokiem do takiej zmiany. Wystarczy do tego trochę dobrej woli, samozaparcia i wiary, że nam się uda. Dodałabym do tego wszystkiego, że wspierałabym tę osobę zawsze i wszędzie.

Podobne wypracowania