Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Apokalipsy się nie boję, bo... - odpowiedz w formie eseju

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Apokalipsa to, powołując się „Słownik wyrazów obcych”, koniec świata, który został przepowiedziany w Biblii, również zdarzenia, które przynoszą chaos, powodują zniszczenie i klęskę. Termin ten funkcjonuje przede wszystkim w religii chrześcijańskiej, więc z założenia apokalipsy boją się przede wszystkim wierzący, bo tak napisane zostało w Piśmie Świętym.

Można zastanawiać się jednak, czy nie mamy tu do czynienia z pewną sprzecznością, bo  skoro człowiek wierzy w Boga, zostanie przez niego ocalony w Dniu Sądu Ostatecznego, nie powinien więc się lękać. Ci ludzie natomiast, którzy nie wierzą w Boga, nie wierzą również w dogmaty żadnej religii, dlatego też nie powinni obawiać się apokalipsy – nie ma ona dla nich żadnego znaczenia. Tak w prosty sposób, choć w dużym uproszczeniu, można wytłumaczyć, dlaczego nie trzeba się obawiać dnia Sądu Ostatecznego.

Wiara, jeśli taką posiadamy, nie tylko chrześcijańska, pociąga za sobą dużą odpowiedzialność – nakazuje nam odróżnianie dobra od zła i postępowanie drogą prawdy i jasności. W różnych przekonaniach religijnych za złą postawę życiową człowiekowi grozi kara. Kto jest jednak mocny wiarą, uchroni się od tej gehenny.

Dlaczego ja nie boję się apokalipsy? Jako człowiek wierzący w Boga i Ducha Świętego, jestem także przekonana o istnieniu życia pozaziemskiego – tego w niebie przy Bogu. Według religijnej eschatologii człowiek musi przejść kilka etapów. Pierwszym z nich ma być apokalipsa, potem Sąd Ostateczny. Tam, po wyznaniu wszystkich swoich win, może trafić do piekła, gdzie czeka go wieczne potępienie, do czyśćca, gdzie będzie musiał odpokutować swoje winy, aż zostaną mu one całkowicie przebaczone lub do nieba, gdzie będzie można przez całą wieczność cieszyć się widokiem Boga. Chrześcijanie przekonani są o tym, że w nagrodę za dobre uczynki będą mogli spotkać się po śmierci ze zmarłymi bliskimi w Niebie.

Myślę, że dlatego przede wszystkim nie boję się apokalipsy.

Jest jeszcze inny aspekt nadciągającej apokalipsy. Przepowiadana jest ona od czasów, kiedy jej motyw po raz pierwszy pojawił się w kulturze – bo jest to zjawisko, na które można patrzeć też od strony kulturowej, czyli od czasów spisania jej przez najstarszego apostoła Jezusa Chrystusa, świętego Jana.

Od tamtej pory do czasów dzisiejszych różni prorocy, jasnowidze itp. zapowiadają bliskie nadejście apokalipsy. Światem wstrząsnęło już wiele tragedii – w tym dwie wojny światowe, w których ginęły miliony, a nawet miliardy ludzi. Historia pokazała, jaki okrutny potrafi być człowiek dla drugiej osoby. Przez wieki dochodziło do wielu rodzajów ludobójstwa (zagazowywanie, użycie broni atomowej, chemicznej), jednak świat nadal trwa.

Wielokrotnie w przepowiedniach jasnowidzów, w tym Nostradamusa, pojawiały się realne daty, które miały stanowić ów moment nadejścia apokalipsy, jednak nic się nie wydarzyło. Wojny, jak były, tak są nadal. Codziennie giną ludzie, przelewana jest niewinna krew i nikt nie reaguje. W świadomości chrześcijan to Bóg powinien położyć kres temu, co się dzieje z tym światem. Ludzie oswoili się już z tragediami, dramatami, zamachami bombowymi, atakami terrorystycznymi. Serwisy informacyjne codziennie serwują nam podobne newsy o wszechobecnej śmierci.

Być może apokalipsa już się zaczęła, a może nie nadejdzie nigdy. Myślę jednak, że po prostu większość z nas nie dożyje apokalipsy. Czekamy na nią od dwóch tysięcy lat. Dlaczego akurat miałaby nadejść w tym roku, albo w tak często podawanym roku 2012?

Podobne wypracowania