Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Mickiewicz „Dziady” cz. III - scena I - bohaterowie. Opis bohaterów i ich sytuacji

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Bohaterami I sceny III części „Dziadów” są polscy patrioci zamknięci w więzieniu przez carat. W Wigilię 1832 wszyscy zgromadzeni znaleźli się w jednej celi, gdzie rozmawiają. Są między nimi: Konrad, Jan Sobolewski, Żegota, ks. Lwowicz, Jakub, Adolf, Frejend. Początkowo zajmują celę Żegoty, później jednak robi się ona zbyt ciasna, więc przechodzą do celi Konrada.

Żegota jest nowym więźniem, który został bezprawnie osadzony w więzieniu. Wierzy, że kiedy jego niewinność zostanie udowodniona, będzie mu wolno wrócić do domu i rodziny. Pozostali więźniowie rozwiewają jego złudzenia, opowiadając o nagminności podobnych aresztowań. Ich sprawcą okazuje się Senator Nowosilcow, który niedawno przybył z Warszawy i poluje na spiskowców, by przypodobać się swym przełożonym. Wielu współwięźniów zostało zmuszonych do porzucenia rodzin, niejednokrotnie nie znają oni powodu swego zamknięcia. Każdy jednak traktuje swą sytuację ze spokojem i honorem.

Więźniowie opowiadają Żegocie o tym, jak są w więzieniu traktowani. Stary Tomasz był początkowo morzony głodem – dostarczane mu pożywienie było tak zepsute, że nie nadawało się do jedzenia. Początkowo Tomasz nie przyjmował pokarmu, później osłabł tak bardzo, że musiał ratować się od śmierci głodowej. Po jakimś czasie przywykł do więziennego wiktu. Towarzysze lakonicznie stwierdzają, że właśnie w przyzwyczajeniu tkwi „cała sztuka” przetrwania.

Jan Sobolewski opowiada o więźniach wiezionych na Syberię, których wcześniej widział. Opisuje nieludzkie warunki, w których byli przetrzymywani – wspomina dziesięcioletniego chłopca z poranioną nogą, który nie był nawet w stanie samodzielnie podtrzymać łańcucha. Więźniów ogarnia bezsilna złość.

Żegota opowiada bajkę o diable, który chcąc przechytrzyć Boga, schował ofiarowane przezeń człowiekowi ziarno żyta pod ziemią. Ziarno wiosną zakiełkowało i dało ludziom zboże. Jankowski śpiewa prześmiewczą piosenkę budząc złość Konrada, który zakazuje mu wyśmiewać się z imienia Maryi. Towarzysze zajmują się rozmową, a Konrad siedzi w milczeniu. Późnej zaczyna śpiewać swoją buntowniczą pieśń, której refren brzmi: „Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,/ Z Bogiem i choćby mimo Boga”.

Za chwilę, jakby w proroczym transie, wygłasza swój pierwszy monolog – tak zwaną Małą Improwizację, w której jawi się sam sobie jako orzeł atakowany przez wielkiego kruka. Konrad omdlewa.

Podobne wypracowania