Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

„Gdybym był/a ministrem oświaty...” - rozwiń temat na podstawie własnych przemyśleń

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Gdybym była ministrem oświaty, wiele zmieniłbym/abym w systemie współczesnej polskiej oświaty. Myślę, że jak do tej pory w szkolnictwie dzieje się źle, a sami uczniowie – czy to szkół podstawowych czy też tych ponadgimnazjalnych nie czują się ani poważnie, ani bezpiecznie. Młodzież traktuje szkołę jak rozrywkę, swego rodzaju rekreację w codziennym, nudnym życiu, któremu czas wypełniają zajęcia lekcyjne. Zatem reformy powinny być stanowcze, zdecydowanie radykalne. Bez nich sytuacja się nie zmieni, co najwyżej pogorszy.

Zaczęłabym od szkół podstawowych. Przede wszystkim klasy 0–3 oddzieliłabym od uczniów klas wyższych IV–VI. Myślę, że ten pomysł zapobiegłby przemocy rodzącej się jeszcze w podstawówce. Z pewnością ważną reformą byłoby tutaj całkowite usunięcie podręczników dla zerówki, a raczej zdanie się na pomysłowość i kreatywność nauczyciela bądź całkowite finansowanie wyprawek. W dzisiejszych czasach specjalistyczne podręczniki z ćwiczeniami dla uczniów klasy zerowej są bardzo drogie, a przecież w równie pożytecznym stopniu można nauczyć się wielu rzeczy dzięki zaangażowaniu wychowawcy. System nauki poprzez zabawę,  jest moim zdaniem, najkorzystniejszym przywilejem ucznia.

Obowiązkowo do podstawówek wprowadziłabym stołówki. Szczególnie dzieci powinny mieć dostęp do zdrowej żywności. Oprócz świeżych bułek, powinniśmy znaleźć w menu mleko, owoce, warzywa, sałatki czy zupy. Pojawiłby się zakaz sprzedaży fast foodów czy innej szkodliwej żywności. Stołówka z pewnością byłaby dobrym pomysłem – szczególnie bowiem wspierałby osoby pochodzące z rodzin uboższych, potrzebujących.

Myślę również, że dobrą koncepcją byłby zakup wyprawki dla uczniów zerówek przez władze szkoły czy przez odwoływanie się do europejskich instytucji o dofinansowanie zakupu podręczników oraz podstawowych rzeczy potrzebnych przedszkolakom. Jako minister oświaty nawiązałabym ścisłą współpracę z organizacjami pozarządowymi – przede wszystkim zaś z organami Unii Europejskiej. Uważam, że dzięki współdziałaniu ze stowarzyszeniami pracującymi dla krajów Unii Europejskiej, możemy spodziewać się konkretnych korzyści.

Jeżeli chodzi o szkolnictwo w klasach wyższych, byłabym zdecydowanie za wprowadzeniem języka angielskiego jako obowiązkowego (szczególnie od klasy pierwszej). W dzisiejszych czasach znajomość i płynne posługiwanie się językiem obcym jest podstawą. Tylko w taki sposób młode pokolenie jest w stanie zagwarantować sobie dobrą przyszłość. Dążyłabym także do zwiększenia liczby godzin języka polskiego – przede wszystkim na szczeblu liceum i technikum oraz matematyki, która stała się bazą matury na poziomie podstawowym. Jeżeli chodzi o ten drugi przedmiot lekcyjny, proponowałabym także tworzenie zajęć wyrównawczych, które opłacane byłyby z kieszeni ministerstwa oświaty.  

Ważna jest z pewnością pomoc psychologów oraz pedagogów szkolnych. Gdybym była ministrem oświaty, starałabym się wprowadzić polskie szkolnictwo na odpowiednie tory. Oświata wymaga wielu i to znaczących zmian. Chciałabym stać na czele tych wszystkich przekształceń, które udoskonaliłyby szkoły. Szkoła powinna nie tylko uczyć czy przekazywać wiedzę, ale i podawać tę wiedzę w jak najlepszej, przystępnej formie. Szkoła powinna również pomagać dzieciom w rozwijaniu ich zainteresowań i w wykształcaniu ich osobowości. Dobra szkoła to taka, do której dziecko z chęcią chodzi, gdzie lubi przebywać i zdobywać wiedzę.

Podobne wypracowania