Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Astrid Lindgren „Bracia Lwie Serce” - streszczenie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Rozdział 1
Na początku tego rozdziału poznajemy narratora powieści – Karola Lwa oraz jego rodzinę – brata Jonatana, mamę Sigfridę oraz ojca Axla. Chłopiec opowiadający historię jest dzieckiem chorowitym, przykutym do łóżka z powodu ciężkich ataków kaszlu. Jego wygląd został bardzo zmieniony przez cierpienie – jest wychudzony i osłabiony. Jonatan to zupełne przeciwieństwo swego brata – zdrowy, silny i bardzo urodziwy chłopak, który zawsze przewodzi we wszystkich zabawach. Matka bohaterów pełniła natomiast obowiązki krawcowej oraz opiekowała się chorym synem. Ojciec – marynarz – opuścił rodzinę dawno temu, kiedy Karol miał dwa lata (w momencie opowiadania historii ma prawie dziesięć).

Młodszy z braci całymi dniami leżał w łóżku. Był zbyt słaby na to, żeby gdziekolwiek wyjść. Ludzie odwiedzający rodzinę Lwów mówili, że malec niedługo umrze. Jedyną jego rozrywką było słuchanie opowieści Jonatana, który zawsze miał coś ciekawego do powiedzenia. Podobnie było tym razem – roztoczył on przed Karolem wizję magicznej krainy – Nangijali. To do tego miejsca miał trafić Sucharek (bo tak Jonatan zwracał się do brata), kiedy już opuści ten świat. Tego dnia cały wieczór minął chłopcom na rozmowach o tajemniczym miejscu. Starszy brat próbował pocieszyć Karola, że nawet jeśli opuści on swoje ciało, to wyjdzie mu to na dobre, ponieważ nie będzie musiał męczyć się w łóżku. W Nangijali przygody są na każdym kroku, więc „Sucharek” będzie miał co opowiadać Jonatanowi, kiedy ten do niego dołączy.

Rozdział 2
Karol rozpoczyna swoją opowieść o tym, co było dla niego najcięższe. W pobliżu ulicy Wiciokrzewu wybuchł pożar. Spłonął stary drewniany dom, a śmierć poniosła jedna osoba. Był to Jonatan Lew, który za wszelką cenę pragnął uratować braciszka. Ogień odciął mu drogą ucieczki, a odważny młodzieniec wyskoczył z pierwszego piętra, mając Karola na plecach. Niestety, obrażenia starszego z braci Lwów okazały się śmiertelne. Ostatnie słowa, jakie wyrzekł on do Karola brzmiały tak: „Nie płacz, Sucharku, zobaczymy się w Nangijali!”

Matkę, która w czasie pożaru była u klientki, odwiedzali liczni znajomi. Rodzinie zapewniono nowe mieszkanie, ale nic już nie było takie samo. Ludzie wciąż przypominali, że szkoda tak obiecującego i pięknego chłopca, jakim był Jonatan. Jego brak najbardziej odczuwał Karol, któremu nikt nie opowiadał już cudownych historii i nikt nie przygotowywał dla niego wody z miodem. Najbardziej radowało go to, że jedna z nauczycielek nadała Jonatanowi nazwisko Lwie Serce. Karol miał świadomość, iż brat zupełnie na to zasłużył.

Pewnego dnia chory chłopiec zobaczył na parapecie białą gołębicę. Przypomniało mu to piosenkę śpiewaną niegdyś przez matkę chłopców. Opowiadała ona o zaginionym na morzu marynarzu. Jego dusza miała przylecieć do ukochanej właśnie pod postacią śnieżnobiałego ptaka. Jonatan twierdził, że w ten sposób Karol będzie mógł mu dać znak swojej obecności w Nangijali. Sucharek wiedział, iż ptak jest wiadomością od jego brata.

W odgłosach wydawanych przez Gołębicę Karol dopatrzył się szeptu Jonatana. Chciał on zakomunikować choremu chłopcu, że jest już w Nangijali, ma tam swój dom, a samo miejsce wygląda niezwykle. Komunikat ten był zaproszeniem dla Sucharka, by jak najprędzej podążył śladem brata. Tej nocy chłopiec spodziewał się, że on także uda się do magicznej krainy. Przygotował kartkę z zapisanym adresem: Bracia Lwie Serce, Zagroda Jeźdźców, Dolina Wiśni, Nangijala. Sporządził także wiadomość dla mamy: „Nie płacz, Mamusiu! Zobaczymy się w Nangijali!”

Rozdział 3
Karol stał przed furtką i zobaczył napis na zielonej tabliczce: „Bracia Lwie Serce”. Szybko zawołał brata, jednak ten nie odpowiadał. Wtedy przypomniał sobie, że Jonatan najprawdopodobniej jest nad rzeką i łowi ryby. Pobiegł więc nad wodę i zobaczył go siedzącego na moście. Chłopcy rzucili się sobie w objęcia, a ich radość była wręcz nieopisana. Od teraz Karol nazywał się Sucharek Lwie Serce.

Nangijala była krainą szczególną. Tutaj wszystko stawało się zupełnie inne. Chorowity chłopiec pozbył się kaszlu, umiał pływać, wydawał się nawet piękniejszy.

Następnie bohaterowie udali się do Zagrody Jeźdźców, gdzie mieli mieszkać. Po drodze Karol rozkoszował się cudownymi krajobrazami i niesamowicie świeżym powietrzem. Nowa chata chłopców była średniego rozmiaru. Miała biały kolor z licznymi elementami zieleni (narożnikami i drzwiami). Dookoła mieściły się różne rośliny – bzy, pierwiosnki i kwitnące drzewa wiśniowe. Obok stała stajnia, w której były prawdziwe konie – Grim i Fialar. Pierwszy miał czarne umaszczenie, drugiego odróżniała tylko biała strzałka na czole. Do Sucharka należeć miał właśnie Fialar. Poza końmi chłopcy mieli jeszcze trzy małe króliki.

Bohaterowie postanowili zamieszkać w kuchni, gdzie na całej ścianie widniało rozbudowane palenisko, a na środku stał niezwykle solidny stół. Postanowili tak, by ich mama, kiedy w końcu trafi do Nangijali, mogła zająć pokój i mieć tam wiele maszyn do szycie, tyle, ile tylko zapragnie.

Rozdział 4
Następnego dnia chłopcy jeździli konno. Wcześniej Karol założył odpowiedni strój, by nie chodzić w swoich starych łachach. Jonatan wyglądał niczym książę, pędząc w swoim wspaniałym ubraniu na grzbiecie silnego wierzchowca.

Starszy brat wyjaśnił Sucharkowi, że w Dolinie Wiśni będą żyć w innych czasach niż na ziemi. To wcześniejsza epoka, dlatego nie ma wielu udogodnień.

W stronę domu chłopców zbliżała się jakaś kobieta. Szła ona z wioski i niosła w ręce kosz. Rozpoznała brata Jonatana i przedstawiła się. Była to Sofia. Karol otrzymał zaproszenie do „Złotego Koguta”, by wszyscy mieszkańcy Doliny Wiśni mogli go powitać.

Jonatan i Sucharek udali się do kuchni, gdzie rozpakowali kosz. Były tam chleb, butelka mleka, naleśniki i dzbanuszek z miodem. Karol zaczął się zastanawiać, czy kobieta daje im jedzenie za darmo. Wtedy Jonatan wyjawił mu, że w zamian zajmuje się jej grządkami, a także wyświadcza inne usługi. W koszu była także tajemnicza kartka, której treść nie spodobała się starszemu z braci. Karol bardzo chciał wiedzieć, co było na niej napisane, jednak Jonatan kazał mu iść spać.

Następnie bohaterowie udali się nad rzekę, gdzie zażywali kąpieli oraz łowili ryby. Przyniesioną znad wody zdobycz ugotowali w kuchni i spożyli. Później przyszła kolej na naukę strzelania z łuku. Jonatan regularnie trafiał w sam środek tarczy, Karolowi szło trochę gorzej.

Wieczorem chłopcy wyruszyli konno do „Złotego Koguta”. Budziło to pewien niepokój u Sucharka, który nie był przyzwyczajony do spotykania ludzi. Okazało się, że jego zmartwienia były zupełnie niepotrzebne. Został bardzo miło powitany przez innych mieszkańców Wiśniowej Doliny. Pierwszą osobą, jaką poznał, był karczmarz Jossi – silny i dobrze zbudowany mężczyzna. Karol dostrzegł także Sofię, która siedziała przy stole i wyglądała na bardzo zamyśloną. Niby panowała doskonała atmosfera, jednak Sucharek wciąż miał wrażenie, że ludzi coś martwi. Kiedy już opuścili „Złotego Koguta”, poznał jeszcze Huberta, który także zastanawiał się nad tym, co dzieje się z Sofią. Bohaterowie udali się do domu, gdzie mogli spokojnie wypocząć.
   
Rozdział 5
Któregoś dnia Karol dowiedział się, co gryzło Sofię. A było to tak: Jonatan zarządził wyprawę do Zagrody Tulipanów, gdzie mieszkała królowa gołębi – Sofia. Z rozmowy z kobietą wynikało, że ktoś uśmiercił jednego z jej ptaków – Violantę. Miało to miejsce gdzieś w okolicy Parowu Wilków. Kiedy Jonatan zajmował się jej grządkami, Sofia oprowadziła Karola po swojej zagrodzie.

Później starszy z braci rozpoczął swoją opowieść. Wytłumaczył Sucharkowi, że wiele zmieniło się w Dolinie Wiśni. Kiedyś było tam naprawdę beztrosko, jednak od pewnego czasu dzieją się dziwne rzeczy. Sąsiednia Dolina Dzikich Róż została opanowana przez wroga. Co gorsza, także w Dolinie Wiśni przeciwnik miał już swoich ludzi, którzy przekazywali najważniejsze informacje. Owym niebezpiecznym oponentem był niejaki Tengil. Cechowało go okrucieństwo i chęć zniszczenia wszystkiego co dobre. Ludzi z dwóch wspaniałych dolin porywał do swojej siedziby w Prastarych Górach, gdzie czynił z nich niewolników.

Podczas powrotu od Sofii chłopcy spotkali Huberta. Podróżował on z łukiem zapiętym u boku i polował na króliki. Jonatanowi dało to do myślenia, ponieważ Hubert był najlepszym łucznikiem w Dolinie Wiśni i to on mógł zabić jednego z gołębi, dzięki którym Sofia porozumiewała się z Doliną Dzikich Róż.

W Zagrodzie Jeźdźców Karol w końcu zobaczył tajemniczą karteczkę, która mieściła się w koszyku przyniesionym przez Sofię. Było na niej napisane: „Orwar został wczoraj złapany. Siedzi uwięziony w grocie Katli. Ktoś w Dolinie Wiśni musiał zdradzić jego kryjówkę. Macie u siebie zdrajcę, dowiedzcie się, kto to jest”. Sucharka całą noc dręczyły koszmary, a kiedy przebudził się ze strachu, zobaczył w kącie czarną postać, która myszkowała przy tajemnej skrytce. Krzyknął, a wtedy ten ktoś wybiegł. Jonatan powiedział, że musiał być to zdrajca.

Rozdział 6
Tego dnia bohaterowie leżeli na trawie i rozkoszowali się wspaniałym porankiem. Jonatan oznajmił Karolowi, że będzie musiał udać się do Doliny Dzikich Róż, a w tym czasie młodszy brat musi wziąć na siebie obowiązki zarządzania Zagrodą Jeźdźców. Oczywiście spowodowało to wzburzenie Karola, który doskonale pamiętał, jak bardzo cierpiał, gdy jego brat odszedł z prawdziwego świata. Jednak Jonatan wyperswadował Sucharkowi, że jest to konieczne, by uratować zielone doliny w Nangijali.

Kiedy Jonatan wyruszył, Karol nie mógł znieść jego braku i wsiadł na konia. Dopędził go przy furtce do Zagrody Tulipanów. Tam zapytał, czy brat na pewno powróci. Ten odpowiedział, że tak, a jeśli nie spotkają się w Nangijali, to na pewno w Nangilimie.

W samotności czas płynął Karolowi bardzo powoli. Spędzał go głównie z Fialarem lub królikami. Czasem także rozmawiał z Sofią, która regularnie przynosiła jedzenie. Dowiedział się wtedy, że ona i Orwar to najwięksi wrogowie Tengila. Królowa gołębi nie mogła udać się do Doliny Dzikich Róż, ponieważ przeciwnik od razu by ją uwięził. Lepiej by wybrał się tam Jonatan, o którym Tengil wie znacznie mniej.

Pewnego dnia Karol wybrał się do „Złotego Koguta”. Tam wszyscy byli zdziwieni tym, że widzą tylko jednego z braci Lwie Serce. Sucharek nie chciał zdradzić tajemnicy Jonatana i wymyślił wersję, jakoby miał się udać on na polowanie. W karczmie bawili się wszyscy ludzie ze wsi, jednak Karol zupełnie nie miał nastroju. Na odchodne otrzymał od Jossiego (karczmarza) kilka pysznych ciastek. Kiedy przybył do domu i położył się spać, zaczęły dręczyć go wyjątkowo realistyczne koszmary. Czuł, że Jonatan potrzebuje jego pomocy, ale zupełnie nie wiedział, co ma robić.

Następnego dnia Karol próbował zabić jakoś czas. Niestety zupełnie mu się to nie udawało. Ostatecznie podjął decyzję, że wyruszy uratować brata. Wypuścił więc króliki, przygotował niezbędny prowiant oraz napisał na ścianie: „Śniło mi się, że ktoś mnie woła, więc idę szukać go daleko, daleko za górami”. Wtedy Karol poczuł wielki lęk i aby go ukoić, udał się do stajni. Okazało się, że czekał tam już Hubert. Mężczyzna przywiózł Sucharkowi zawiniątko, w którym była baranina. Jednak Karola dręczyło przeczucie, że ma do czynienia ze zdrajcą. Wtedy przybysz postanowił, że nakarmi Fialara, co przeraziło młodszego z braci Lwie Serce (w owsie było nowe miejsce, gdzie ukrywana była tajna wiadomość od Sofii). Jednak mężczyźnie nie udało się otworzyć skrzyni, gdyż podczas próby ugryzł go szczur. Karol zręcznie zatrzasnął wieko i dodał, że Fialar nie lubi owsa o tej porze. Hubert niechętnie opuścił stajnię, co utwierdziło Sucharka w jego przekonaniu. Przed opuszczeniem Zagrody Jeźdźców napisał jeszcze jedną wiadomość dla Sofii: „Ruda broda chce mieć siwe konie i za dużo wie. Uważaj” (Tengil miał dać 15 siwych koni temu, kto przyprowadzi mu Sofię).

Rozdzial 7
Karol przemierzał góry, by dotrzeć do Doliny Dzikich Róż. Wiele przyjemności sprawiała mu jazda na Fialarze, gdyż ten wspaniały wierzchowiec doskonale radził sobie z trudnym terenem.

Przed nocą Sucharek znalazł idealne miejsce na obóz. Przy jego wyborze uwzględnił nie tylko swoje potrzeby, ale zwrócił uwagę także na Fialara. Rozpalił ogień na niewielkiej łączce, by koń mógł się paść. W pobliżu znajdowało się także źródełko, by obydwoje mogli ugasić pragnienie.

Odpoczynek bohaterów został przerwany przez wilki. Zaatakowała ich cała wataha i byłoby z nimi bardzo niedobrze, gdyby z pomocą nie nadjechał Hubert. Mężczyzna zastrzelił zwierzę szykujące się do ataku na Karola, dzięki czemu uratował mu życie. Chłopiec był bardzo zdziwiony jego obecnością. Mimo nacisków mężczyzny nie powiedział, gdzie wybrał się Jonatan. Hubert próbował zatrzymać chłopca w Dolinie Wiśni, ten jednak nie chciał o tym słyszeć. Karol wyruszył więc w dalszą drogę, by znaleźć lepsze miejsce na odpoczynek. Wraz z Fialarem trafili do jakiejś groty, w której ktoś musiał już odpoczywać, ponieważ w pobliżu znajdowały się ślady ogniska. Karol ponownie został gwałtownie wyrwany ze snu, tym razem przez żołnierzy Tengila. Przybyli oni tutaj, by spotkać się ze szpiegiem. Na szczęście w ciemności nie dostrzegli chłopca, mógł więc on podsłuchać ich rozmowy. Wynikało z nich głównie to, że Tengil chce zniewolić Sofię i podbić zielone doliny.

Na horyzoncie pojawiła się jakaś postać, która szybko zbliżała się do obozowiska. Karol był przekonany, że blask ognia odsłoni przed nim oblicze Huberta, jednak zdrajcą był kto inny – Josii ze „Złotego Koguta”.

Rozdział 8
Weder i Kader, bo tak nazywali się żołnierze Tengila, wypalili Jossiemu na klatce piersiowej piętno Katli, by ten wiedział, po czyjej jest stronie. Karczmarz opowiedział im jeszcze, że powinni pozbyć się Huberta, ponieważ bardzo nienawidzi on Tengila. Karolowi udało się usłyszeć wiele ciekawych rzeczy. Dowiedział się, że Jonatan nie został jeszcze złapany, ale poszukuje go aż stu żołnierzy. Poznał także prawdę o Hubercie – mężczyzna był tak wybuchowy, ponieważ zazdrościł Sofii funkcji wodza Doliny Wiśni. Widział on siebie w tej roli, dlatego przy królowej gołębi zachowywał się nieuprzejmie i oschle.

Później Karol dowiedział się, jaki jest plan Jossiego. Mężczyzna chciał zwabić Sucharka w pułapkę (oferując mu ciastka), a potem uwięzić Sofię, która na pewno chciałaby uwolnić młodszego z braci Lwie Serce. Następnie na tę przynętę miało udać się złowić Jonatana, gdyż on także chciałby uratować braciszka.

Kiedy Jossi odjechał już do Doliny Wiśni, Kader i Weder postanowili, że udadzą się do Doliny Dzikich Róż. Właśnie dosiadali swoich koni, gdy Weder zorientował się, iż zapomniał krzesiwa. Wrócił do groty i natknął się na Karola. Chłopiec zaczął bardzo zręcznie kłamać i powiedział rycerzom Tengila, że przyjechał z Doliny Dzikich Róż, by obejrzeć księżyc. Dodał też, że nie ma rodziców i mieszka z dziadkiem w niewielkim białym domku. Weder i Kader postanowili zabrać go do doliny i sprawdzić, czy mówi prawdę.

Po przekroczeniu wielkiego muru, oddzielającego Dolinę Dzikich Róż od Doliny Wiśni, sytuacja stała się naprawdę niebezpieczna. Karol nie miał przecież pojęcia, w którym domu może mieszkać jakiś staruszek. Jednak dopisało mu szczęście – zobaczył takiego mężczyznę, siedzącego przed chatką i karmiącego gołębie. Wśród nich znajdował się jeden śnieżnobiały ptak, co było sygnałem dla Karola. Rzucił się w objęcia staruszka, a ten zachowywał się, jakby naprawdę był jego dziadkiem. Żołnierze nakrzyczeli na niego, że jeśli nie będzie lepiej pilnował swoich wnuków, to wkrótce nie będzie miał ani jednego. Później odjechali, a Mateusz (bo tak miał na imię staruszek) zgodził się być dziadkiem Karola.

Następnie obydwaj weszli do domu, który bardzo przypominał ten z Doliny Wiśni. Chłopiec nie wyjawił prawdziwego imienia i kazał nazywać się Sucharkiem. Mateusz jednak coś przewidywał, wszedł do kuchni i odsunął kredens. Znajdowała się za nim wnęka, w której spał Jonatan.

Rozdział 9
Radość braci po ponownym spotkaniu była wielka, nie mogli jednak zbyt długo się cieszyć, ponieważ sytuacja wymagała szybkiego działania. Jonatan postanowił, że wyślą Biankę, jedną z gołębic Sofii, z wiadomością o zdradzie, której dopuścił się Jossi. Chłopcy napisali jeszcze, że oskarżenie Huberta było błędne.

Braciom Lwie Serce udało się wypuścić ptaka w ten sposób, że nie dostrzegł go Gruby Dodik – jeden ze strażników. Jednakże kiedy zbliżali się już do domu, nadjechali nagle Weder i Kader. Żołnierze upomnieli Mateusza, że po zmroku trzeba siedzieć w domu. Przy okazji spytali Karola, czy chciałby zostać kiedyś człowiekiem Tengila. Chłopiec, by nie drażnić wroga, odpowiedział, że tak. Otrzymał więc rozkaz, by pojawić się następnego dnia na moście, gdzie będzie mu dane zobaczyć „Wybawcę Doliny Dzikich Róż”.

Następnie bohaterowie zjedli kolację, na której głównym przysmakiem była baranina od Huberta. Karol opowiedział Mateuszowi i Jonatanowi swoją historię i sam dowiedział się, w jaki sposób jego brat dostał się do Doliny Dzikich Róż.

Gdy chłopcy poszli już do kryjówki starszego z braci, Jonatan pokazał Sucharkowi swój podkop. Korytarz miał prowadzić za stanowiska straży, by można było spokojnie się nim poruszać.

Tej nocy przed Karolem było jeszcze jedno zadanie – musiał stać na straży, podczas gdy Mateusz wybierał ziemię z niecki na swoim polu. Kiedy staruszek wracał już do domu,  za Sucharkiem stanął Gruby Dodik. Chłopiec szybko zagwizdał umówioną melodię i mógł się tylko modlić, by dziadek dotarł do pokoju. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie – Mateusz wszedł do pokoju przez okno i podczas inspekcji, leżał w łóżku.
   
Rozdział 10
Karol opowiada o tym, jak pierwszy raz zobaczył Tengila z Karmaniaki. Płynął on na wspaniałej łodzi przez Rzekę Prastarych Rzek. Był to mężczyzna o złowrogim spojrzeniu, odziany w czerwoną zbroję i hełm ozdobiony piórami tej samej barwy.

Na rynku zorganizowano spotkanie, podczas którego, w imieniu Tengila, przemawiał Piuke – jego doradca. Od teraz władca oferował 20 siwych koni za złapanie Jonatana. Uwagę Karola przykuł jakiś dziadziuś, który wciąż krzyczał, że już niedługo go dorwie. Okazało się, że był to sam poszukiwany.

Następnie Tengil wybrał kilku spośród zgromadzonych na placu mężczyzn. Od teraz byli oni jego niewolnikami i mieli budować fortecę w Karmaniace. Jeden z nich zbuntował się i splunął na tyrana. Jak łatwo się domyśleć – spotkała go za to śmierć.

Droga powrotna upłynęła bohaterom na myśleniu o tym, co dzieje się w Dolinie Wiśni. Dolina Dzikich Róż pogrążona była w lamencie i żałobie, ale Jonatan, Mateusz i Karol mieli nadzieję, że Sofia radzi sobie lepiej. Już przy zagrodzie zorientowali się, że ludzie Tengila grają w kości. Jonatan wykorzystał sytuację i ukradł hełm i płaszcz. Później chłopcy pracowali nad podkopem i tylko trzy dni dzieliły ich od sukcesu, a co za tym idzie – podjęcia próby uratowania Orwara.
   
Rozdział 11
Poszukiwania Jonatana pochłonęły wszystkich ludzi Tengila. Przez kilka dni przemierzali całą Dolinę Dzikich Róż, zaglądając do każdego domu. Inspekcja nie ominęła także zagrody Mateusza. Oddział dokładnie przeczesał chatę i kiedy jeden z żołnierzy miał odsunąć kredens, staruszek wrzasnął, że wybuchł pożar. Okazało się, że sprytny Mateusz rozpalił owczą wełnę, która leżała na podłodze. Pozwoliło to odwrócić uwagę żołnierzy od kryjówki Jonatana. Jednak zanim opuścili oni zagrodę, rozkazali staruszkowi oddać Fialara Tengilowi. W dolinie obowiązywało prawo, że każdy może posiadać tylko jednego konia.

Karolowi było bardzo smutno, nie tylko ze względu na Fialara, ale także dlatego, iż był to ostatni dzień braci w Dolinie Dzikich Róż. W tym czasie Jonatan wpadł na pomysł, że wyruszy pierwszy, lecz by się udało, musi znać hasło. Z pomocą przyszedł mu Sucharek, który słyszał je od Jossiego. Jonatan przebrał się za człowieka Tengila i wyruszył z końmi od Mateusza. Na potwierdzenie tego miał drewnianą tabliczkę, wręczoną staruszkowi przez inspekcję przeszukującą jego dom. Tej samej nocy Sucharek wyruszył podziemnym przejściem, na którego końcu czekał na niego Jonatan.

Rozdział 12
Tę noc chłopcy spędzili pod jodłą. Obudzili się o świcie i dostrzegli Palomę – gołębicę Sofii, która leciała do Mateusza. Jonatan był niezadowolony, że ptak nie przybył o jeden dzień wcześniej, wtedy wiedziałby, co chciała zakomunikować królowa gołębi.

Podczas wędrówki chłopcy trafili do domku Elfridy – niskiej, pulchnej staruszki, która poczęstowała ich kozim mlekiem. Bardzo współczuła innym mieszkańcom Doliny Dzikich Róż (tym, którzy znaleźli się za murem) i powiedziała, że Tengil nie byłby tak potężny, gdyby nie Katla.

Chłopcy podróżowali dalej, a nad rzeką naszła ich ochota na kąpiel. Ponieważ prąd był bardzo silny, musieli trzymać się gałęzi nadbrzeżnych drzew. Kiedy już wychodzili na brzeg, zorientowali się, że w pobliżu pojawił się oddział żołnierzy Tengila. Jeden z nich chciał przepłynąć na swojej klaczy przez rzekę, by dotrzeć na wysepkę. Jednak prąd okazał się za silny i porwał jeźdźca wraz z wierzchowcem. Gdyby nie pomoc chłopców (Jonatana), to zwierzę i człowiek straciliby życie. Żołnierz Tengila – Pärk – był tak zdezorientowany, że zupełnie zapomniał spytać braci Lwie Serce o ich tożsamość. Zapewne bardzo zdziwiło go dwóch chłopców siedzących na wierzbie, z których jeden uratował jego wierzchowca.

Bohaterowie rozpalili ognisko na skalnej półce ponad wodospadem Karma. Tam rozmawiali na temat sytuacji w Nangijali i zastanawiali się, czy naprawdę musi być tutaj tak niebezpiecznie. Wtedy rozpętała się burza, a Karol, w świetle błyskawicy, po raz pierwszy zobaczył Katlę.

Rozdział 13
Sucharek wpadł w rozpacz. Katla była przerażającą bestią – smokiem rodzaju żeńskiego, który pochodził z zamierzchłych czasów. Słuchała Tengila, ponieważ bała się odgłosu jego bojowego rogu. To zapewniało mu niesamowicie ogromną potęgę. Katla nie mieszkała w Grocie Katli. Tengil przetrzymywał ją w jaskini nieopodal wodospadu, gdzie była przywiązana złotym łańcuchem. Wychodziła tylko wtedy, gdy tyran potrzebował jej usług. Jonatan opowiedział jeszcze, że Katla często wpatruje się w wodospad, ponieważ liczy na to, iż zobaczy Karma – wielkiego węża, jej odwiecznego wroga.

Kiedy chłopcy zmierzali w stronę gór, Katla dostrzegła ich i poczęła głośno ryczeć. Był to sygnał, że muszą się pośpieszyć, bo wkrótce zjawią się tutaj oddziały Tengila. W końcu udało im się dotrzeć do Góry Katli. Zostawili konie w skalnym jarze i wyruszyli na zwiady. Jonatan miał pewność, że istnieje inne wejście do groty, ponieważ Tengil używał jej jako więzienia wcześniej, gdy mieszkała w niej jeszcze Katla. Jednak jej udało się jakoś wydostać, a zapewne nie sforsowała wielkiej bramy.

W pobliżu jaskini siedziało trzech strażników. Czas płynął im na beztroskiej grze w kości. Czwarty wyszedł akurat z groty i powiedział, że już ostatni raz nakarmił Orwara. Mężczyzna tej nocy miał zostać rzucony Katli na pożarcie. Chłopcy wpadli w panikę i postanowili jak najprędzej odnaleźć tajemne wejście. Okazało się, że było ono w pobliżu miejsca, gdzie zostawili swoje konie.

Przez bardzo długi czas przedzierali się przez plątaninę różnej wielkości komnat i korytarzy. Czyhało na nich mnóstwo niebezpieczeństw – przepaści, niewidoczne w ciemności ściany i wąskie przejścia. Jednak udało im się w końcu dotrzeć do Orwara. Uczynili to w ostatniej chwili, ponieważ za moment mężczyzna miał zostać rzucony na pożarcie Katli. Jonatan i Karol wydostali z klatki na wpół żywego Orwara i schowali się  do tunelu. Jedyne co mogli powiedzieć żołnierze Tengila, to: „Uciekł, uciekł!”

Rozdział 14
Jonatanowi udało się przeprowadzić Orwara przez plątaninę korytarzy. Karol dostrzegł w postaci mężczyzny siłę i wielką wolę walki. Chociaż był on jeszcze słaby i tak wydawał się być wielkim bohaterem, którego nawet więzienie nie było w stanie złamać.

Bohaterowie dotarli do jaru, gdzie Orwar posilił się i nabrał trochę sił. Następnie Jonatan powiedział, że mężczyzna powinien przywdziać strój żołnierza Tengila, bo w ten sposób będzie im łatwiej wydostać się z Karmaniaki. Miał on udawać, że złapał dwóch podejrzanych młodzieńców i wiezie ich na posterunek straży.

Początek podróży minął im bardzo spokojnie, jednak w pobliżu mostu natrafili na oddział sześciu oszczepników. Był wśród nich ten żołnierz, który próbował przekroczyć rzekę na koniu. Orwar i Jonatan wiedzieli, że muszą uciekać. Gdy byli już w Nangijali, Karol podjął decyzję, by Jonatan zrzucił go z konia (jechali we dwójkę) i uciekał. Sucharek miał zaczekać na niego w bezpiecznym miejscu.

Kiedy Karol czekał na Jonatana, dostrzegł trzy postaci na koniach. Byli to Sofia, Hubert i Jossi. Szybko zapytał kobietę o to, jak ma się Bianka. Ona odrzekła, że gołąb nigdy do niej nie wrócił. Karol musiał coś zrobić, by karczmarz nie wydał jego przyjaciół żołnierzom Tengila. Próbował wyjaśnić Sofii, że Jossi to zdrajca, ale ona, pamiętając o tym, że chłopiec tym mianem określił kiedyś Huberta, nie chciała mu wierzyć. Dopiero później przypomniał sobie, że na klatce piersiowej karczmarza widnieje piętno Katli. Kazał mu odsłonić koszulę. Mężczyzna za nic nie chciał tego uczynić, a kiedy zbliżyła się do niego Sofia, odepchnął ją. Kiedy w końcu spod rozdartej koszuli oczom wszystkich ukazała się głowa smoka na piersi Jossiego, nabrali oni pewności, że jest on zdrajcą. Mężczyzna uciekł do łódki i zaczął odgrażać się Sofii i Hubertowi, że wróci tutaj jako król Doliny Wiśni i ukarze ich. Jednak nie było mu to pisane, silny prąd zaczął znosić go w stronę Wodospadu Karma.

Rozdział 15
Zbliżał się dzień ostatecznej bitwy. Bohaterowie planowali przebieg działań, dostarczali chleb do Doliny Dzikich Róż, a wszystko to dzięki podziemnemu przejściu, które wykonali chłopcy.

Karol nasłuchiwał rozmów Mateusza, Jonatana i Orwara. Chcieli oni najpierw obezwładnić strażników przy bramach, a potem za mur mieli wjechać Sofia i Hubert ze swoimi oddziałami. Planowany był także zamach na Tengila. Mieli przeprowadzić go Sofia, Orwar, Jonatan i kilku innych żołnierzy. Jednak starszy z braci Lwie Serce zaprotestował i powiedział, że on nie może popełnić zabójstwa. Obiecał natomiast, iż swoją obecnością będzie wspierał walczących.

Podczas dnia bitwy Karol siedział wraz z Fialarem w chacie Mateusza. Słyszał odgłosy walki, ale jeden był szczególnie głośny – ryk Katli. Prowadził ją, za pomocą swojego rogu, Tengil. Stało się oczywiste, że ludzie z zielonych dolin nie podołają tak przerażającej bestii. Wtedy z pomocą ruszył Jonatan, który szybko przemknął obok Tengila i wyrwał mu róg. Od teraz Katla miała nowego pana i zwróciła się przeciwko okrutnemu tyranowi. Nadeszła ostatnia godzina Tengila.

Bitwa na zawsze odmieniła kształt zielonych dolin. Wielu ludzi przypłaciło ją życiem, a wśród nich byli m. in. Mateusz i Hubert. Jednak ludzie nie mogli opłakać swoich zmarłych i cieszyć się zwycięstwem, dopóki w pobliżu była Katla. Jonatan wziął na siebie ostatnie zadanie – miał odprowadzić ją do groty.

Podczas podróży do Karmaniaki chłopcy ostrożnie jechali na koniach, a za nimi podążał smok. Kiedy stworzenie zobaczyła swoją norę, syknęło z podniecenia. Wtedy Grim stanął dęba, a Jonatan upuścił róg, który wpadł w odmęty wody. Katla zobaczyła to i uświadomiła sobie, że nikt nie ma nad nią władzy. Przez długi czas ścigała chłopców, aż ich konie zupełnie utraciły siły. Katla coraz szybciej pięła się do góry i tylko niesamowite zręczność i siła Jonatana uratowały przed nią braci Lwie Serce. Zepchnął on na potwora kamień, który pociągnął go w dół, aż do wodospadu Karma.

Rozdział 16
Tam odbyła się bitwa, a w jej wyniku Karm zabił Katlę, a Katla zabiła Karma. Dwa odwieczne potwory zakończyły swoje życie.

Bohaterowie szybko opuścili Karmaniakę, a kiedy tylko przekroczyli wiszący most, ich konie odmówiły posłuszeństwa. Tam postanowili odpocząć. Karol bardzo martwił się o Mateusza, ale Jonatan opowiedział mu, że dziadek jest w Nangilimie – krainie, w której dzieją się tylko dobre rzeczy. Ma tam chatkę i sad w Dolinie Jabłoni, a jego drzewa niedługo wydadzą owoce.

Później Jonatan powiedział bratu, że zranił go płomień Katli. Od tego momentu jego ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Mógł ruszać tylko rękami i czuł się coraz gorzej. Obok leżały martwe konie – Grim i Fialar. Jedynym ratunkiem dla Jonatana była podróż do Nangilimy, gdzie mógłby dołączyć do Mateusza. Sucharek, chociaż bardzo się bał, postanowił spełnić ostatnią prośbę brata. Wziął go na plecy i, tak jak podczas ucieczki z płonącego domu, skoczył w dół. Wtedy zobaczył światło Nangilimy.

Podobne wypracowania