Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wywiad z nauczycielem - przykład

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Sposób na ucznia. Rozmowa z nauczycielem języka polskiego

- Jak Pan to robi, że uczniowie wychodzą z Pana zajęć nie tylko zaciekawieni, ale z wiedzą w głowach i uśmiechem na twarzach?

- Najlepszym patentem jest lubić to, co się robi. Przecież tak jest w każdym zawodzie. Jeśli ktoś nie znosi zajęcia, z którym ma do czynienia przez większą część doby, to będzie tylko próbował przetrwać. Zwłaszcza młode umysły są wrażliwe na to, czy ktoś chce tylko jak najszybciej mieć lekcję z  nimi za sobą, czy chce ich zarazić swoją pasją.

- No tak, ale są i tacy, którzy lubią to, co robią, ale tak bardzo chcą przekonać do swojego przedmiotu, że uczniowie odczuwają to jako przymus. To takie fanatyczne dążenie do tego, by wszyscy bez wyjątku polubili przedmiot. Co pan na ten temat sądzi?

Widzi pani, bo to są zupełnie różne modele uczenia. Nauczyciel przede wszystkim powinien postępować według lekarskiej zasady Hipokratesa – Primum non nocere – „Po pierwsze nie szkodzić”-  co w tym zawodzie oznacza obligatoryjne rozumienie, że mamy do czynienia z różnymi jednostkami i każdy ma prawo interesować się bardziej tym, co zgodne z jego zdolnościami. Chodzi o to, by nie zmuszać do kochania przedmiotu, który wchodzi do głowy słabiej, ale żeby sprawić, że jego nauka będzie przyjemniejsza i niezniechęcająca. To przecież większy zysk, niż odstręczenie od przedmiotu. To jest jedyny przypadek, gdzie uczniów nie powinno się traktować w równy sposób – wiedząc, że nie każdy nadaje się na bycie Kapuścińskim albo Herbertem.

- Czyli jeśli wie Pan, że ktoś ma większe zdolności do  przedmiotów ścisłych, to stawia mu Pan mniejsze wymagania?

- Nie, to nie działa w ten sposób. To nie jest tak, że uczeń zdolny w innej dziedzinie może już zupełnie zaniedbać to, czego nie lubi. Uważam, że każdy, choćby do pewnego stopnia może pojąć materiał z każdego przedmiotu. Po prostu nie wymagam od takich osób cudów. Najważniejsze dla mnie jest, żeby zainteresować, pokazać przedmiot od takiej strony, że na pewno zaciekawi i jest wtedy nadzieja, że uczeń będzie chętniej chodził na te lekcje.

- Jakie ma Pan tajne metody na wzbudzenie zainteresowania? U dzisiejszej młodzieży to chyba nie jest łatwe? W dobie bezproblemowego dostępu do wiedzy i zalewu informacjami ze wszystkich mediów, zwłaszcza Internetu, trudno zaskoczyć czymkolwiek?

- Wbrew pozorom wcale nie tak trudno. Jeśli chodzi o sam sposób prowadzenia zajęć, to stosuję trzy główne zasady: żart, ciekawostki, różnorodne metody przekazu. I to się sprawdza. Tyle, że obowiązuje nad nimi zasada złotego środka, wszystko w odpowiednich proporcjach. Młodzież, jeśli tylko odpowiednio się do niej odniesie, to naprawdę wdzięczni i pojętni słuchacze.      

Podobne wypracowania