Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” - interpretacja tytułu dzieła

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Zdążyć przed Panem Bogiem” to literacki reportaż Hanny Krall stworzony na podstawie wspomnień Marka Edelmana. Autorka rozmawiała z nim w połowie lat siedemdziesiątych w Łodzi, gdzie Edelman, jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim, pracował jako lekarz. Tematem rozmowy były wspomnienia Edelmana z getta, opowieść o losach powstania, trwającego od 19. kwietnia do połowy maja 1943 roku oraz powojenna praca w zawodzie kardiochirurga.

Tytuł książki oddaje sens działania i życia Marka Edelmana – najpierw w getcie, potem w zawodzie lekarza. Tytułowy Pan Bóg z powieści to nie miłosierny Stwórca, dający życie, ale ktoś, kto pozbawia życia, odbiera je ludziom. Edelman starał się przechytrzyć Pana Boga. W książce wypowiada znamiennie słowa: „Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę”.

Zanim Marek Edelman został jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim, był działaczem Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), zajmującym się wyprowadzaniem ludzi z Umschlagplatzu. Był to centralny plac w getcie, skąd Niemcy organizowali wywózki Żydów do obozów zagłady. Transporty wyruszały codziennie, a Edelman wyłuskiwał z tłumu wywożonych ludzi tych, którzy byli cenni dla organizacji – na przykład łączniczki czy schwytanych bojowców. W ten sposób ratował ich od pewnej śmierci, przedłużając ich życie o kilka czy kilkanaście dni albo o kilka lat. Jak opowiada Edelman, w czasie gdy pełnił swą funkcję – od końca lipca do końca września 1942 roku – wywieziono czterysta tysięcy osób. To niewyobrażalna liczba, wszyscy zostali zagazowani. Edelman mógł tylko patrzeć i próbować uratować nieliczne jednostki.

Inna strategia wymykania się przed planami Pana Boga polegała na wyborze rodzaju śmierci. Niektórzy Żydzi nie chcieli dobrowolnie iść na rzeź, więc podejmowali walkę. Dlatego w getcie wybuchło powstanie. Jego uczestnicy wiedzieli, że nie mają najmniejszych szans na zwycięstwo, a jednak woleli walczyć i ginąć z bronią w ręku niż w komorze gazowej. Dowódca powstania, Mordechaj Anielewicz, razem z grupą podwładnych popełnił samobójstwo w bunkrze na ulicy Miłej, 8. maja 1942 roku, kiedy było już wiadomo, że nie uda im się wymknąć kanałami na stronę aryjską (zamieszkaną przez Polaków). Inni ludzie strzelali do siebie albo zażywali cyjanek.

Grę z Panem Bogiem, decydującym o życiu i śmierci, Edelman podjął także jako lekarz. Specjalizował się w leczeniu chorób serca, swój zawód pojmował jako ratowanie ludzkiego życia za wszelką cenę. Dlatego Marek Edelman był zwolennikiem pionierskich operacji dających szansę pacjentom z rozległymi zawałami serca. Edelman nie był fantastą, wiedział, że śmierć jest nieunikniona, ale starał się przedłużyć życie pacjentów. To on wywierał presję na profesora Molla, by przeprowadzał nowatorskie zabiegi. Profesor bał się, ponieważ w przypadku śmierci pacjenta na nim skupiłyby się oskarżenia o nieudaną operację. Ale stopniowo profesor przekonywał się do nowych metod, uratowanych zostało wielu pacjentów.

Podobne wypracowania