Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Guy de Maupassant „Baryłeczka” - opracowanie ogólne

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Baryłeczka” de Maupassanta stanowi niezwykle ironiczny i kpiący atak, wymierzony w ludzką hipokryzję. Opisuje historię francuskiej prostytutki Elżbiety Rousset, zwanej z powodu pulchnej figury Baryłeczką.

Po najeździe wojsk pruskich na miasteczko Rouen zimą 1870/1871 dziesiątka mieszkańców wyjeżdża z miasta dyliżansem. Dziesięcioosobowa grupa zawiera przedstawicieli wszystkich klas społecznych: arystokrację w postaci hrabiego i hrabiny de Breville, małżeństwo mieszczańskie  nazwiskiem Loiseau, kupca bławatnego Carré-Lamadon wraz z żoną, mieszczanina Cordunet, dwie zakonnice i Baryłeczkę właśnie.

Początkowo wszyscy ignorują obecność Elżbiety, lecz szybko okazuje się, że tylko ona pamiętała o zabraniu ze sobą koszyka z prowiantem na drogę. Zgłodniali współpasażerowie decydują się na przełamanie barier kulturowych i przyjmują poczęstunek od Baryłeczki. Dalsza podróż odbywa się w znacznie cieplejszej atmosferze.

Po pewnym czasie dyliżans zbliża się do oberży, zajętej już przez pruskich żołnierzy. Ich oficer chce skorzystać z „usług” prostytutki, ta jednak zdecydowanie odmawia. W nocy także Cordunet pragnie zbliżyć się do niej, lecz po chwili odstępuje od swego zamiaru, zawstydzony partiotyczną postawą kobiety (Baryłeczka wzburzona tłumaczy mu, że nie można oddawać się przyjemności w sąsiedztwie ludzi, którzy rozgrabiają i rujnują ojczyznę).

Towarzysze Elżbiety początkowo są oburzeni niegodną propozycją prusaka i okazują jej swoje wsparcie. Kiedy jednak okazuje się, że jej uległość ma być warunkiem wypuszczenia ich w dalszą drogę, ich nastawienie diametralnie zmienia się. Zaczynają rozmawiać między sobą i planować skłonienie Baryłeczki do wypełnienia swojej powinności. Postanawiają zaapelować do jej poczucia obowiązku, opowiadając o wartości poświęcenia i przytaczając chwalebne przykłady na prawdziwość powiedzenia „cel uświęca środki”.

Elżbieta postanawia ulec. Spędza noc z obmierzłym dla niej oficerem, który wyraża zgodę na wyjazd całego towarzystwa z oberży.

Kiedy wszyscy znajdują się na powrót w dyliżansie, okazuje się, że nikt nie chce mieć z Baryłeczką nic wspólnego. Tym razem to ona nie zabrała ze sobą prowiantu na drogę, lecz nikt nie kwapi się, by podzielić sie z nią swoimi zapasami. W obliczu tej rażącej niesprawiedliwości kobieta zaczyna płakać, lecz pozostali wciąż są niewzruszeni. Tylko Cordunet w pewien sposób wyraża swoją dobrą wolę: zaczyna pogwizdywać „Marsyliankę”, której słowa wbijają się w serca towarzystwa, demaskując ich fałsz i niegodziwość.

Podobne wypracowania