Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Henryk Sienkiewicz „Potop” - charakterystyka Janusza Radziwiłła

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Książę Janusz Radziwiłł to jedna z historycznych postaci w powieści Henryka Sienkiewicza „Potop”. Pochodził on ze szlacheckiej rodziny herbu Trąby. Radziwiłł żył w latach 1612-1655. Był wojewodą wileńskim oraz wielkim hetmanem koronnym. Posiadał wielką władzę na Litwie.

Sienkiewicz dokładnie opisał wygląd zewnętrzny bohatera:

„Był to człowiek czterdziestokilkuletni, postaci olbrzymiej i barczysty. Ubrany był w strój szkarłatny polski, spięty pod szyją kosztownymi agrafami. Twarz miał ogromną, o rysach, z których biła pycha, powaga i potęga. Była to gniewliwa, lwia twarz wojownika i władcy zarazem. Długie, zwieszające się w dół wąsy nadawały jej wyraz posępny i cała w swej potędze i ogromie była jakby wykuta wielkimi uderzeniami młota z marmuru. Brwi miał w tej chwili zmarszczone z powodu natężonej uwagi, ale zgadłeś łatwo, że gdy je zmarszczy gniew, wówczas biada tym ludziom, tym wojskom, na których gromy owego gniewu spadną”.

W „Potopie” Radziwiłł przedstawiony jest jako bohater negatywny. Jego zadaniem była obrona Rzeczypospolitej przed najazdem Szwedów. Ostatecznie magnat okazał się zdrajcą narodu. Na pierwszym miejscu wśród życiowych wartości stawiał majątek, a dopiero potem honor i dobro ojczyzny. W przeciwieństwie do Sapiehy, nie sprzedał wszystkich swoich kosztowności, by mieć pieniądze na walkę w obronie kraju. Nie przejmował się losem swoich rodaków, którzy widzieli w nim nadzieję na ocalenie. Radziwiłł był skąpy i nie zamierzał rezygnować z życia w luksusie i przepychu.

Janusz Radziwiłł budził trwogę i strach w innych ludziach. Był ambitny, wyniosły i pyszny. Wywyższał się nad swoimi rodakami. Uzurpował sobie prawo do decydowania o losach kraju. Stawiał się na równi z największymi i najpotężniejszymi monarchami na świecie. Twierdził, że urodził się do wielkich czynów.

Był on człowiekiem okrutnym i bezwzględnym. Do postawionych sobie celów dążył dosłownie po trupach. Zabijał każdego, kto sprzeciwił się jego decyzjom:

„Rozszalała myśl stawiała mu przed oczy obraz kar i mąk dla buntowników, którzy ośmielili się nie iść jak pies za jego nogami. I widział krew ich ściekającą z katowskich toporów, słyszał chrupot kości, łamanych kołem, i kąpał się, i lubował, i nasycał krwawymi widziadłami”.

Radziwiłł był manipulatorem i oszustem. Przedstawił się Andrzejowi Kmicicowi jako obrońca narodu:

„Chcę ratować ojczyznę, i wszystkie drogi, wszystkie sposoby do tego mi dobre”.

Chcąc mieć pewność, że Kmicic będzie mu wierny do końca, nie informując chorążego orszańskiego o swoich zamiarach, zmusił go do przysięgi na krzyż. Radziwiłł był fałszywy nawet wobec najbardziej oddanego mu towarzysza. Gdy Kmicic przyszedł do niego, by zapytać, dlaczego go oszukał, zapewniając, że ocali życie zbuntowanym pułkownikom, ten bez żadnych skrupułów odpowiedział:

„Jeśli kazałem (...) tych ludzi w Birżach egzekwować, którym na Twoją prośbę przebaczyłem w Kiejdanach, to nie dlatego, żem cię chciał zwodzić, jeno by ci boleści oszczędzić. Uległem pozornie, bo mam dla ciebie słabość... A ich śmierć była konieczna. Czy tom ja kat, czy myślisz, że krew rozlewam dlatego jeno, by oczy czerwoną barwą napaść?... Ale gdy pożyjesz dłużej, poznasz, że gdy ktoś chce czegoś na świecie dokazać, temu nie wolno ni własnej, ni cudzej słabości folgować, nie wolno większych spraw dla mniejszych poświęcać.”

Mimo wielu negatywnych cech, w bohaterze budziły się czasem wątpliwości. Szlachcic czuł się zdezorientowany i zagubiony, kiedy po ogłoszeniu aktu poddania Litwy Karolowi X Gustawowi, spotkał się z ostrym sprzeciwem większości wojska. Żołnierze wypowiedzieli mu posłuszeństwo:

„Twarz księcia była w tej chwili po prostu straszna (…) Groza jakaś była w tej potężnej twarzy i lodowatość, jakie bywają w krzepnących rysach w chwili skonu”. 

Radziwiłł chciał rządzić krajem, być królem. W rozmowie z Kmicicem wykrzyczał: „chcę korony!”. Jego pragnienia nie były jednak podyktowane dobrem narodu, lecz jego osobistymi zachciankami. Chciał pełnić najwyższą funkcję w państwie, mieć władzę i pieniądze. Był materialistą i despotą. Nie przyjmował sprzeciwu ani krytyki. W sposób okrutny postępował z tymi, którzy odważyli się mieć inne zdanie, niż on.

Magnat umierał świadomy swoich błędów. Odchodził w samotności, pogardzie i braku szacunku ze strony innych żołnierzy. Janusz Radziwiłł przez swoje postępowanie poniósł klęskę w życiu.

Podobne wypracowania