Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Beatyfikacja a kanonizacja - definicja i porównanie. Kanonizacja i beatyfikacja - etapy, przebieg

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Zarówno beatyfikacja, jak i kanonizacja oznaczają docenienie zasług wybranych przez Kościół i jego wiernych ludzi. Są również wielkim zaszczytem, gdyż oficjalnie ogłaszają, iż dana osoba godna jest naśladowania i w szczególny sposób spodobała się Bogu.

Jeśli dana osoba zostaje beatyfikowana, oznacza to, że możemy traktować ją jako błogosławioną. Natomiast kanonizacja wiąże się z uznaniem świętości danej osoby. Najczęściej proces ten przebiega etapami, a więc – najpierw dokonuje się beatyfikacji, a następnie kanonizacji, jednak czasami albo z woli ludu, albo poprzez dokonywane za pośrednictwem owej osoby cuda proponuje się od razu ogłoszenie jej świętą. Kościół jednak stara się unikać takich sytuacji ze względu na pośpiech, który doprowadzi może do przeoczenia lub błędu.

Beatyfikacja różni się od kanonizacji tym, że zakrojona jest na mniejszą skalę. Kult błogosławionego jest lokalny i nie musi obejmować większego terytorium. Oczywiście zdarzają się przypadki, gdy kult miejscowy danej osoby spontanicznie rozprzestrzenia się na cały świat, np. w przypadku św. Ojca Pio. Poza tym oficjalny kult błogosławionego nie jest nakazany, a jedynie umożliwiony i zaakceptowany. Stanowi też najważniejszy krok w stronę pełniejszego zaszczytu, jakim jest kanonizacja.

Samo rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego zacząć może się dopiero w pięć lat po śmierci kandydata, jednak czasami termin ten jest skracany, jak to było w przypadku bł. Teresy z Kalkuty czy bł. Jana Pawła II. Dokumentem, który obecnie określa i reguluje procesy beatyfikacyjne, jest „Divinus Perfectionis Magister” wydany w 1983 roku przez papieża Jana Pawła II.

Gromadzone są dokumenty potwierdzające zasługi kandydata, a następnie przekazywane do Stolicy Apostolskiej. Potrzebne są także zeznania świadków, ewentualne pamiętniki, dzienniki czy listy, a wszystko po to, aby potwierdzić heroiczność cnót moralnych i teologicznych kandydata. Wymagane jest przy tym potwierdzenie co najmniej jednego cudu. Inaczej jest w przypadku męczenników, którzy mogą być uznani za błogosławionych jedynie ze względu na swoje męczeństwo, poniesienie ofiary życia za wiarę.

Kiedy papież uzna, że dana osoba może być uznana za błogosławioną, ogłasza to podczas uroczystości beatyfikacyjnej, gdzie odczytywany jest tekst brewe, a więc urzędowego pisma papieskiego i odsłaniany jest portret owej osoby. Następnie osoba błogosławionego otoczona zostaje kultem w danym zakonie, mieście lub diecezji.

Natomiast kanonizacja jest drugim etapem uznawania wyjątkowości danego człowieka. Kult w tym przypadku jest już powszechny, obejmuje więc cały Kościół, a nie tylko społeczność lokalną. Regulacje, podobnie jak w przypadku procesów beatyfikacyjnych, są określane przez konstytucję apostolską „Divinus Perfectionis Magister” stworzoną przez Jana Pawła II.

Osobą, która rozpoczyna proces kanonizacyjny, jest najczęściej miejscowy biskup. Rozpatrywane w tym przypadku są szczególnie cuda dokonywane za sprawą kandydata. Wymagane są co najmniej dwa cudowne uzdrowienia, toteż obok dokumentacji teologicznej i etycznej, potrzebne są także świadectwa bezstronnych lekarzy, którzy muszą potwierdzić dokonanie się cudownego ozdrowienia za sprawą danego błogosławionego.

Kiedy papież po wysłuchaniu zdania zebranych kardynałów oraz konsultorów wyda pozytywną opinię o kandydacie, może on zostać uznany za świętego, a jego kult rozprzestrzenia się wówczas na cały Kościół. Wierni mogą wypraszać łaski za wstawiennictwem świętego i próbować naśladować drogę, jaką on szedł.

Papież decydując się na uznanie danej osoby za świętą, musi dokładnie przeanalizować wszystkie za i przeciw, wysłuchać różnych opinii – nawet tych negatywnych – i podjąć w swoim sumieniu najbardziej wyważoną decyzję. Szczególnie ważną osobą jest tzw. „promotor fidei”, czyli rzecznik wiary, który ma troszczyć się o to, aby wszelkie procedury były zachowane i aby nie doszło do żadnych uchybień. Jego zadaniem jest także ewentualne rozważanie zarzutów wysuwanych pod adresem kandydata, z tego względu „promotor fidei” nazywany jest często „adwokatem diabła”. Jednak pośpiech jest najgorszym doradcą w tego typu sprawach, dlatego nakazane jest, aby z całą dokładnością i pieczołowitością przeanalizować różne aspekty życia danej osoby.

Decyzje papieża na ziemi uznawane są za nieomylne z racji szczególnego działania łaski, jednak nie można zaniedbać owych ziemskich wysiłków w celu zbadania wszelkich za i przeciw wobec kandydata. Będzie on przecież uznany świętym i będzie czczony przez cały Kościół, papież musi mieć więc stu procentową pewność odnośnie stosowności i trafności swojej decyzji.

Za pierwszy akt kanonizacyjny uznaje się słowa Jezusa wiszącego na krzyżu. Chrystus powiedział do „dobrego łotra”: „Dziś jeszcze będziesz ze mną w Raju” (Łk 23, 43) obiecał mu wywyższenie do chwały niebieskiej. Opierając się przede wszystkim na tej historii, Kościół katolicki jako naśladowca dzieł Chrystusa na ziemi, postanowił kontynuować tę tradycję.

Na początku jednak kulty danych osób rodziły się spontanicznie, tak było w przypadku Matki Bożej czy św. Szczepana. To im, a dalej – męczennikom za wiarę, których było mnóstwo w okresie prześladowań chrześcijan, urządzano uroczyste pogrzeby, a później w miejscu ich męki lub przy grobach gromadzono się na modlitwie. Kult nasilał się szczególnie w dzień ich śmierci, co było równoznaczne z ich ponownymi narodzinami dla Nieba.

Kult ów oraz historia męczennika wpisywana była do akt danej gminy i przekazywana dalszym pokoleniom, a także innym miejscowościom. Często w modlitwach nad grobem uczestniczył sam biskup gminy, więc kult miał charakter oficjalny i odgórnie zaaprobowany. To oni także decydowali się czasem na „elevatio” bądź „translatio”. Pierwszy termin dotyczy uroczystego wydostania relikwii z grobu, drugi natomiast mówi o celebracji przeniesienia ich np. z cmentarza do świątyni. Pierwszym kanonizowanym jest św. Ulryk z Augsburga, którego w poczet świętych wpisał papież Jan XV w 995 r.

W średniowieczu natomiast konieczne okazało się uściślenie reguł i norm dotyczących uznawania danych osób za błogosławione bądź święte. Dokonał tego papież Aleksander III w XII wieku, wydając dekret „Audivimus”, który mówił, iż możliwość decydowania o statusie błogosławionego lub świętego ma tylko papież. Następnymi krokami były dekrety papieży bł. Innocentego XI, św. Piusa X, a także Benedykta XIV. Uściśliły one i sprecyzowały procedury związane z beatyfikacją i kanonizacją.

Późniejszą formą kultu jest beatyfikacja, która skrystalizowała się dopiero w średniowieczu, a w XVI wieku papież Leon X zastrzegł możliwość uznawania za beatyfikowanego wyłącznie dla Watykanu. Dalsze procedury rozróżniające beatyfikację od kanonizacji ustalił papież Urban VIII w XVII wieku. Trzeba było dokonać owych ustaleń, gdyż ludzie nadal czcili osoby, które nie zostały oficjalnie wyniesione na ołtarze.

Oczekiwanie na kanonizację jest bardzo zróżnicowane pod względem panującym wokół niego atmosfery. Czasami dana osoba umiera w klimacie świętości i proces jej kanonizacji następuje bardzo szybko, jak było to np. ze św. Antonim, który został uznany za świętego już w rok po swojej śmierci. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku św. Klary uznanej za świętą po trzech latach lub św. Elżbiety z Turyngii – po czterech.

Zdarzają się jednak wypadki odwrotne i musi minąć wiele lat, zanim Kościół uzna daną osobę za świętą. Przykładem może by tutaj św. Joanna d'Arc, czekająca na kanonizację 490 lat lub św. Albert Wielki kanonizowany po 650 latach.

Papież Jan Paweł II dokonał w latach 1979-2003 rekordowo wielu beatyfikacji i kanonizacji: tych pierwszych było 1343, a drugich 482.

Podobne wypracowania