Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wywiad z bohaterem literackim - przykład

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W walce  z samą sobą. Wywiad z Barbarą Niechcic z „Nocy i dni”

- Pani Barbaro, Józef Tolibowski był dla Pani ważny przez całe życie. Nie żałuje Pani, że zamknęła Pani serce na zawsze i nie chciała drugi raz pokochać?

- Tolibowski był z całą pewnością moim wielkim młodzieńczym uczuciem. Jego odejście i ślub z Narecką złamał nie tylko moje serce, ale i niewyobrażalnie głęboko zranił dumę. Przez wiele lat rozdrapywałam swe rany bezustannym zderzaniem obrazu przyniesienia mi bukietu nenufarów z jeziora przez Józefa, którym pokazał wszystkim ile dla niego znaczę i jego ożenku z panną z dużym posagiem. Byłam tak rozgoryczona tym, co mnie spotkało niezasłużenie, że nie potrafiłam zacząć budować swego szczęścia w życiu. Cały czas uważałam, że jedyną opcją szczęścia rodzinnego dla mnie mógł być ślub z Tolibowskim. Owszem zamknęłam serce i dziś wiem, że był to wielki błąd.

- Czy nigdy nie zastanawiała się Pani nad tym, że życie z pierwszą miłością wcale nie musiało ułożyć się szczęśliwie, że karmiła się Pani tylko wyobrażeniem o związku, który tak naprawdę mógł się okazać nieudany?

- Całe życie zajęło mi, niestety, uzmysłowienie sobie tej prostej prawdy. Dopiero śmierć Bogumiła otworzyła mi serce. Wtedy też dotarło do mnie, że wszystkie te lata, żałując wyidealizowanego uczucia do wyidealizowanego człowieka, nie umiałam odczuwać szczęścia z tego co mam. Gdy cofam się myślami do lat minionych, do radości i smutków dnia powszedniego, to uśmiecham się przez łzy. Odczuwam te wszystkie chwile, znam już ich bezcenną wartość, wiem, że były czymś pięknym, ale żałuję, że te odczucia są blade i niewyraźne, bo to tylko przywoływana przeszłość. Gdybym w odpowiednim momencie potrafiła cieszyć się tym, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Dziś odczuwam to, jakbym przeszła obok swojego życia i popatrzyła na nie z boku, że byłam jego obserwatorką, a nie bohaterką. Jest to bardzo przykre uczucie.

- Jeśli miałaby zmienić trzy rzeczy w swoim życiu to, co by to było?

- Są dwie rzeczy, które zmieniłabym ex aequo na pierwszym miejscu. Pierwszą jest ten feralny spacer zimowy z Piotrusiem, przez który zachorował i zmarł. Mój smutek był tak wielki, że przelewałam wówczas całą odpowiedzialność na Bogumiła. Chciałam, żeby ta śmierć nabrała sensu poprzez uosobienie winy. Tylko że nikt nie był winny. Po drugie moje zachowanie wobec męża, do początku byłoby inne. Gdybym odrzuciła tę idée fix o idealnym związku z Tolibowskim, doceniłabym wspaniałą osobowość Bogumiła i mogłabym go pokochać. Zamiast go unieszczęśliwiać, otworzyłabym szczęście dla nas obojga. Trzecią kwestią jest pobłażliwość wobec Tomaszka. Wybaczałam mu wszystkie okropności, których się dopuszczał, broniłam go przed Bogumiłem, ale to nie przyniosło niczego dobrego. Zbyt rozpieściłam tego chłopaka i wepchnęłam go w poczucie bezkarności za swoje czyny.

Podobne wypracowania