Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Bruno Schulz „Sklepy cynamonowe” - Ulica Krokodyla (Krokodyli) – opis ulicy, jej znaczenie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Ulica Krokodyli to szczególny obszar miasteczka, który Józek odnajduje na starej mapie.

Okolica tej ulicy zaznaczona była na mapie jako biała plama, która wyraźnie odstawała od całej reszty ujętych miejsc. Odznaczała się przemysłowo-handlowym charakterem, co zdecydowanie nie spotkało się z aprobatą narratora, według którego było to wdzieranie się brutalnej i trzeźwej nowoczesności w dawność z jej wspaniałym, specyficznym klimatem swojskości. Ta część miasta zostaje porównana do pasożyta, który zakorzenił się na uboczu, ale wywiera niekorzystny wpływ na inne części, w zamian nie dając nic.

Urokowi i solidności wytworów dawnej dzielnicy, przeciwstawiony jest tandetny i pusty w formie i treści styl Ulicy Krokodyli. Nic tam nie było godne uwagi, wszystkie szczegóły tego miejsca jawiły się jako marne, tanie, szkaradne, wadliwe i odpychające. Mieszkający tam ludzie tworzyli margines społeczności miasteczka, byli takim samym wypaczeniem i „produktem” wypaczonego stylu, jak środowisko, w którym przyszło im żyć. Był to według Józia najgorszy typ człowieka. Atmosfera tej okolicy tchnęła dwuznacznością, niepokojem, podejrzanym prymitywizmem.

Szczególną cechą tego miejsca był brak kolorów, tworząc z niego burą, czarno-białą fotografię bez wyrazu. Spacer w takiej tandetnej szarości przywodził na myśl pełne nudy  ogłoszenia i rubryki w prasie, spośród których wyzierały złowieszczo niepokojące treści.

Nic tam nie mogło być i nie było doskonałe. Ludzie i przedmioty byli zawsze w jakiś sposób naznaczeni szarością i ułomnością. Wszystko było tu drugiej kategorii. Ten świat to imitacją prawdziwego i gorsza jego strona. Rzeczywistość tej okolicy tonie w nijakości, bylejakości i błahości.

Komunikacja miejsca jest tu bardzo dziwnym zjawiskiem. Drożki poruszają się bez woźniców, tramwaje wykonane z papieru, a pociągi nie jeżdżą według rozkładów. Wieczorami paniami okolicy stają się prostytutki, z których każda posiada jakiś defekt fizyczny. Mieszkańcy Ulicy Krokodyli lubią zepsucie i rynsztokowość w jakiej żyją. Ostatecznie charakter tego miejsca określa to, że nic nie dochodzi tam do skutku, tak, jakby wszystkie sprawy zawisały w połowie swego trwania.

Ulica Krokodyli jest najgorszym miejscem miasteczka, ponieważ jest niczym wyrosły na spokoju i wartościowej dawność wrzód wielkomiejskiego stylu pełnego zepsucia, tandety i pustki wewnętrznej. Była w swej istocie imitacją życia pełnego, pięknego, wartościowego. To krytyka wszystkich nowych tendencji, które chcąc wyprzeć dawność, oferując jedynie namiastkę i kicz.       

Podobne wypracowania