Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Reportaż o szkole pt.: „Z życia naszej klasy, z życia naszej szkoły”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Kopciuszek na opak

Godzina 9.45, 15 kwietnia 209 roku. Za piętnaście minut wystawiamy przedstawienie Kopciuszek na opak, a naszą widownią będą uczniowie młodszych klas, ale przede wszystkim goście, gimnazjaliści, którzy niedługo wybierać będą  liceum. „Drzwi otwarte” zawsze są ciekawym czasem w szkole, bo dzieje się bardzo dużo.

Za kulisami wielki bałagan. „Aktorzy” już w charakteryzacjach spacerują nerwowo w tę i we w tę, próbując opanować obezwładniającą tremę. Reszta dopiero szuka rekwizytów, części strojów albo poprawia makijaże. Ja zagram jedną ze złych sióstr Kopciuszka, które w tej wersji bajki cale nie są złe. Moja charakteryzacja już od jakichś pięciu minut jest już gotowa, więc próbuję delikatnie, przez szparę w kurtynie podpatrzeć, czy sala jest pełna. Okazuje się, że coraz mniej miejsc zostaje pustych, a ludzi wciąż przybywa. Zdaje się, że plakaty, które porozwieszaliśmy po całej szkole, na które goście mogli się natknąć dosłownie wszędzie, zrobiły odpowiednie wrażenie. W końcu nie co dzień ogląda się alternatywną wersję bajki, która zapowiada się jako pół godziny śmiechu.

Nagle słyszę za sobą przeraźliwy pisk. To Sandra Wiertelska – Kopciuszek we własnej osobie – nie mogła znaleźć buta, który w chaosie przygotowań gdzieś się zapodział. To zdecydowanie duży falstart, żeby zgubić but tyle czasu przed balem, a nawet przed rozpoczęciem przedstawienia. Sandra gorączkowo przeszukuje wszelkie zakamarki, rozrzuca na boki walające się ubrania, a ze sceny słuchać już, jak nasz polonista zapowiada, że za chwilę będzie można boki zrywać na rewelacyjnej wersji bajki o Kopciuszku. Wszyscy biorący udział w przedstawieniu mają dość nietęgie miny i widać, że chętnie uciekliby stąd, ale już za późno. Na szczęście Kopciuszek znalazł już bucik i wszyscy czekamy na gong, który poprzedzi podniesienie kurtyny w górę.

Stoimy już w rzędzie na scenie i słuchamy gromkich braw, które wcale nie chcą milknąć. Kłaniamy się i obserwujemy zachwycone twarze naszej widowni. Kopciuszek na opak podobał się chyba wszystkim, czyli odnieśliśmy wielki sukces. To bardzo miłe uczucie brać udział w czymś, co cieszy innych. Do sali zaglądają zaciekawione i zwabione oklaskami głowy nowej „porcji” gimnazjalistów. Czuję, że kolejne przedstawienie, które gramy za godzinę zgromadzi jeszcze większy tłum, bo poczta pantoflowa, to najskuteczniejszy rodzaj reklamy. 

Podobne wypracowania