Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Reportaż ze szkolnej wycieczki do kina

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Przejrzeć się w lustrze filmu

10 marca 2011 roku, godzina 12.00 – wszyscy stoją już ubrani przed klasą i czekamy na wychowawczynię, która powinna wyłonić się z pokoju nauczycielskiego. Dziś zamiast godziny wychowawczej i historii, czyli dwóch ostatnich lekcji, profesor Grabowska zabiera nas do kina na Salę samobójców. Tydzień wcześniej poruszaliśmy temat tego filmu w kontekście niebezpieczeństw, jakie niesie ze sobą Internet oraz samotności dzisiejszej młodzieży, której rodzice są tylko gośćmi w domu. Wszyscy są bardzo ciekawi tego bardzo nowatorskiego, jak na polskie kino filmu i to nie tylko na połączenie efektów graficznych ze standardowym obrazem, ale i temat, zwłaszcza po przedyskutowaniu go, porusza i intryguje. Zdaje się zresztą, co zaobserwowałam przyglądając się klasie, że w tym filmie niektórzy jak w lustrze obejrzą sobie swoje własne życie.

Seans ma się zacząć o 13.00, więc dwadzieścia minut potrzebujemy żeby tam dotrzeć, dwadzieścia na zaopatrzenie w prowiant, czyli jakieś pięć minut przed rozpoczęciem każdy powinien siedzieć na miejscu. Jest 12.10, a my wyszliśmy właśnie z budynku szkoły i zmierzamy w stronę miasta. Widzę, że wszyscy, bez wyjątku, mają świetne humory – w końcu nie ma zajęć, idziemy do kina, a potem można iść do domu. Słyszę z tyłu głupie żarty Marka Dąbrowskiego, który na każdej wycieczce musi robić z siebie klasowego klauna.

Wchodzimy wreszcie do budynku kina, gdzie kręci się już trochę ludzi. Wszyscy chcą jak najszybciej kupić sobie popcorn i napój, bo od czasu drugiego śniadania już trochę zgłodnieliśmy, a poza tym atmosfera kina robi swoje. Oglądanie filmu podgryzając prażoną kukurydzę jest znacznie przyjemniejsze. Ci, którzy pierwsi dopadli lady bufetowe, niosą już wielkie kartony z pachnącym ciepłem jedzeniem w jednej ręce i zimnymi czerwonymi kubkami napojów w drugiej. Stojąc w sporej kolejce obserwuję klasę, która rozpierzchła się po całym holu. Jedni próbują nie zjeść wszystkiego, co kupili, żeby zostało coś na seans, inni kłócą się na temat tego, co niedługo będziemy oglądać. 

Ostatnia osoba jest już gotowa, więc profesor Grabowska ustawia nas w dość foremny korowód i wchodzimy do sali kinowej. Wcześniej nauczycielka zapowiedziała nam „Po schodach wchodzimy parami i uważnie czytamy numery rzędów. Kiedy widzimy nasz numer, to wchodzimy i szukamy odpowiednich numerów siedzeń. Tylko bez przepychania się i krzyków. Tam też będą inni ludzie, więc zachowujcie się kulturalnie”. Ludzie jakoś poradzili sobie z tym zadaniem, choć oczywiście nie obyło się bez zaczepek i żartów chłopaków. Wszyscy już na swoich miejscach czekają na film. Rozglądam się po sali, gdy gasnące światła i muzyka oznajmiły, że się zaczyna. Śmiechy umilkły, nikt się nie wiercił, twarze zwrócone są w stronę ekranu i czuje się, że wszyscy są ciekawi. 

Jest 14.48, światła znów są zapalone. Klasa zbiera się powoli do wyjścia. Niewielu coś mówi, widać, że film ich poruszył. Teraz się zastanawiają nad tym, co zobaczyli. To była zdecydowana udana wycieczka do kina. Jutro przed zajęciami wszyscy będą wymieniać się poglądami, a na kolejnej godzinie wychowawczej każdy powie swoje zdanie.

Podobne wypracowania