Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Stefan Żeromski „Syzyfowe prace” - znaczenie tytułu powieści. Opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Tytuł powieści Stefana Żeromskiego nawiązuje wyraźnie do greckiego mitu o Syzyfie. Mit ten opowiada o królu Koryntu, faworycie bogów, którego ci cenią do tego stopnia, iż zapraszają go na olimpijskie uczty. Po każdej biesiadzie Syzyf nie potrafiąc utrzymać języka za zębami, uchylał śmiertelnikom rąbka tajemnicy. Bogowie patrzyli na to przez palce, do czasu gdy Syzyf zdradził jedną z tajemnic samego Zeusa; rozgniewany król Olimpu postanowił zesłać na niego śmierć. Ten jednak przebiegle uwięził boga śmierci – Tanatosa. Po uwolnieniu bożka, Syzyf ucieka się do innego fortelu, który również przynosi pożądany skutek. Niemniej ostatecznie rozgniewany zuchwałością Syzyfa Zeus skazał go na niekończącą się nigdy pracę – wtaczanie ciężkiego głazu na szczyt góry, przy czym kamień ów wyślizgiwał się nieustannie, gdy Syzyf był bliski osiągnięcia celu i bohater musiał zaczynać od samego początku.

Jak odnieść los Syzyfa do losu bohaterów powieści? Z mitu o Syzyfie ukuto frazeologizm, który na stałe wszedł do polszczyzny. „Syzyfowa praca”, ponieważ o niej tu mowa, oznacza pracę bezowocną, bezcelową a ciężką i żmudną, o której z góry wiadomo, iż nie przyniesie żadnych korzyści. Czyje wysiłki spełzają na niczym, jeśli odnieść to do powieści Żeromskiego? Rusyfikatorów.

Pierwszym z owych „Syzyfów” jest Wiechowski. Wkłada on nadludzki wysiłek w nauczenie dzieci rosyjskiego alfabetu, rosyjskich wersji pieśni, historii, czytania i pisania w języku zaborcy. Gdy dowiaduje się o inspekcji, dwoi się i troi, aby wypaść jak najlepiej, aby otrzymać jakże zasłużony awans. Zżyma się na młodzież polską, irytuje się, gdy mylą melodie z polskimi hymnami patriotycznymi, dukają czytanki rosyjskie, podczas gdy czytanie tekstów polskich nie sprawia im najmniejszej trudności. Niepowodzenie Wiechowskiego odsłania Jaczmieniew. I choć Wiechowski dzięki skargom ludzi ze wsi na to, że uczy dzieci wyłącznie po rosyjsku ,dostaje upragniony awans – misji nie spełnia, głaz wyślizguje mu się z rąk.

Drugi ze wspomnianych „Syzyfów” to sam dyrektor, Nikołaj Jaczmieniew. Nadzoruje on przebieg indoktrynacji wśród dzieci i młodzieży chłopskiej i szlacheckiej. Doskonale widzi, iż narzucony siłą język urzędowy nie wykorzeni z serc Polaków przywiązania do naturalnej, ukochanej mowy ojczystej, do tradycji i obyczajowości polskiej. Ubolewa nad straconymi ideałami z młodości, kiedy marzył o byciu pedagogiem, a nie narzędziem propagandy, która jako taka nigdy nie przyniesie pożądanych skutków. „Kamieniem”, który wypada Syzyfowi z rąk niwecząc cały jego trud, jest również ksiądz Wargulski. Nie pozwala on rosyjskiemu inspektorowi na ingerencję w układ i kształt liturgicznych śpiewów. Inspektor domagał się zmiany języka w tekstach, w odpowiedzi na co został wyrzucony z kościoła. Rusyfikatorom nie powiodło się i tym razem.

Niejaki sukces odnoszą nauczyciele w Klerykowie. Marcin, pilnie wtedy studiujący literaturę rosyjską i obcą, ulega sile nacisku. Gdy dostaje się pod skrzydła Zabielskiego, wchodzi w środowisko przychylne zaborcy jeszcze mocniej. Na szczęście na drodze staje mu Zygier ze swoim nieugiętym patriotyzmem, do rąk trafiają „Dziady”, uczęszcza na spotkania w Starym Browarze. I tak kamień po kamieniu rozsypuje się rosyjskość budowana w jego umyśle...

Nawet jeśli zaborcy udaje się osiągnąć sukces – jest to sukces pozorny i tymczasowy. Prawda, zdarzają się jednostki słabe, które oddają się całkowicie we władanie Rosji, jeśli jednak idzie o ogół – zaborca przegrywa z kretesem. Przyznać trzeba, że marionetki w rękach władzy – nauczyciele, opiekunowie, uczniowie – wkładali mnóstwo wysiłku w szerzenie oświaty w wersji rosyjskiej, niejednokrotnie sukcesowi na tym polu poświęcali całe życie. Ich trud okazał się być jednakże daremny. Dzięki odwadze Zygiera, zdecydowanemu sprzeciwowi księdza Wargulskiego, zrozumieniu błędu przez Borowicza, zapałowi Radka i wielu innym dziś, w wolnej Polsce (a i wtedy, zanim jeszcze kraj nasz odzyskał niepodległość), wszelkie próby nie tylko rusyfikacji, ale jakiejkolwiek ingerencji w sferę tożsamości narodowej, można nazwać syzyfową pracą.

Podobne wypracowania