Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Leopold Tyrmand - biografia, życiorys

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Niezwykle ciekawe losy były udziałem Leopolda Tyrmanda. Przemiany ideowe, których był świadkiem, których doświadczał i w których brał udział, odcisnęły niezatarte piętno na jego twórczości. Mimo wszystko, był Tyrmand indywidualistą i buntownikiem jasno wyrażającym swoje poglądy bez przejmowania się możliwymi konsekwencjami.

Urodził się w mieszczańskiej rodzinie żydowskiej w 1920 roku w Warszawie. W czasie, gdy był młodzieńcem, wybuchła II wojna światowa, która rozdzieliła Leopolda z jego rodziną. Rodzice trafili do obozu koncentracyjnego na Majdanku, gdzie zginął Zelman Tyrmand – ojciec przyszłego autora „Złego”. Matka przeżyła i wyjechała do Izraela, gdzie syn w przyszłości ją odwiedzi.

Leopold jeszcze przed rozpoczęciem wojny zdołał ukończyć warszawskie gimnazjum i wyjechać na rok do Paryża, gdzie studiował architekturę w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych oraz gdzie zapoznał się z najnowszymi trendami w kulturze i muzyce. Odbiło się to szerokim echem w jego późniejszej twórczości oraz zamiłowaniach muzycznych, szczególnie tych związanych z jazzem. Kiedy wybuchła wojna, pisarz przedostał się do Wilna, gdzie zapoznał się z osobami o podobnych zainteresowaniach, m.in. z Franciszkiem Walickim, który stanie się później jednym z największych popularyzatorów bigbitu i muzyki jazzowej w Polsce. Jego osoba także wywarła znaczne wrażenie na Tyrmandzie.

Jeszcze w trakcie trwania wojny Tyrmand, jako miłośnik literatury oraz osoba ze sporym talentem literackim, zatrudnił się jako dziennikarz w czasopiśmie „Prawda komsomolska”, której profil był wyraźnie lewicowy. Tyrmand jednak był jeszcze młodą osobą, a hasła socjalistyczne miały inny wydźwięk niż w późniejszym PRL-u, dlatego epizod ten należy traktować raczej z przymrużeniem oka. Fakt jednak pozostaje faktem – pisząc do tego oraz kilku innych pisemek, wyrabiał sobie styl pisarski i ćwiczył rękę, co w późniejszym czasie bardzo mu się przydało do konstruowania własnych powieści. Jednak, gdy w 1940 roku do Wilna wkroczyły wojska radzieckie, Tyrmand zmienił swój światopogląd. Przyjął się do organizacji konspiratorskich i dość prężnie w nich działał. Niestety, został schwytany przez NKWD wraz ze swoimi przyjaciółmi i skazany na kilkuletni pobyt w więzieniu. Na szczęście chłopcom udało się uciec z transportu, który został zbombardowany przez ataki niemieckie.

Powróciwszy do Wilna, nie miał tam łatwego życia z tego względu, że był już rozpoznawaną osobą. By uniknąć posądzenia o pochodzenie żydowskie, musiał podrobić paszport i legitymować się nim jako obywatel francuski. Trafił do Niemiec, gdzie wykonywał najróżniejsze prace, od tłumacza po robotnika kolejowego. Stamtąd próbował uciec do Szwecji, jednak nie udało mu się to, gdyż został złapany i do końca wojny musiał przebywać w obozie w stolicy Norwegii – Oslo.

W 1945 roku nie spieszyło się Tyrmandowi wracać do Polski. Został na jakiś czas za granicą, pełniąc funkcje kulturalne i społeczne, był m.in. członkiem Czerwonego Krzyża, a także korespondentem Polpressu, a więc specjalistycznej agencji informacyjnej, która miała przekazywać mieszkańcom Polski wieści na temat sytuacji wojennej na frontach II wojny światowej. Rok po wojnie Tyrmand powrócił do Warszawy, gdzie publikował zwłaszcza recenzje na rozmaite tematy – zarówno kulturalne, jak i sportowe w takich czasopismach jak: „Przekrój”, „Rzeczpospolita”, „Tygodnik Powszechny”, „Ruch Muzyczny”. Współpracował także z polskim radiem. Wart podkreślenia jest fakt, iż przeprowadzał on wywiady z wieloma sławnymi osobami, w tym np. ze słynnym malarzem kubistą Pablo Picasso.

Już w tym czasie Tyrmand nie krył swojej niechęci do systemu komunistycznego. Był nazywany „bikiniarzem”, które to określenie w oczach propagandy komunistycznej było jedną z największych obelg. „Bikiniarze” byli subkulturą młodzieżową kształtującą się w latach 50. XX wieku, która nie miała zamiaru uczestniczyć w działaniach propagandowych Polski Ludowej. Czerpali oni przykład z amerykańskich bitników, czyli pokolenia także sytuującego się w okolicach lat 50., głoszącego anarchię, wolność i niepodporządkowywanie się odgórnie nakładanym normom. „Bikiniarze” nosili często kolorowe krawaty i skarpetki, ubierali się wyzywająco i ekstrawagancko, słuchali amerykańskiej muzyki, np. jazzu, za co byli szczególnie krytykowani przez PRL-owską opinię publiczną. Według niej było to działanie na szkodę ustroju Polski Ludowej, propagujące tak znienawidzony w tych czasach kapitalizm.

Za otwartą krytykę socjalizmu oraz pewną notkę w „Przekroju”, w której opisał niesprawiedliwość rosyjskich sędziów w meczu bokserskim, został Tyrmand odsunięty od swojej funkcji dziennikarskiej. Co prawda, niemal od razu zaczął pracę w „Tygodniku Powszechnym”, co było zasługą jego przyjaciela – Stefana Kisielewskiego – jednak wkrótce czasopismo to upadło i Tyrmand znalazł się bez pracy i bez grosza przy duszy. Wtedy właśnie zaczął pisać swoje dzieło pt. „Dziennik 1954”.

Był to quasi – pamiętnik obejmujący trzy miesiące z tytułowego roku. Tyrmand odnosi się krytycznie do panującego ówcześnie ustroju, wspomina nieprzychylne mu osoby, komentuje sytuację polityczno-gospodarczą oraz społeczno-kulturalną. Zanim pisarz ukończył „Dziennik 1954”, pojawiło się nowe zlecenie, tym razem na napisanie powieści sensacyjnej o losach powojennej Warszawy. W ten sposób narodził się legendarny „Zły”. Choć książka stała się popularna, nie została ciepło przyjęta przez krytyków, może ze względu na typową dla Tyrmanda krytykę polityki i rządów powojennej Polski.

„Zły” to pseudonim niejakiego Henryka Nowaka, kiedyś zbójcy i awanturnika, teraz tajemniczego mściciela po cichu walczącego z kryminalnym podziemiem powojennej Warszawy. Akcja powieści toczy się tuż po wojnie w otoczeniu zburzonych budynków, nieśmiałych prób budowania nowych monumentów, w atmosferze cinkciarzy, drobnych oszustów i wyłudzaczy. Napisana jest barwnym, plastycznym językiem stylizowanym na gwarę warszawską.

W latach 50. Tyrmand dwa razy się żenił, był też znany jako popularyzator muzyki jazzowej. Wydawał swoje nowe powieści, w tym „Gorzki smak czekolady Lukullus”, „Siedem dalekich rejsów” oraz „Filip”. Dobra passa przestała być udziałem pisarza wraz z nastaniem rządów Gomułki. Cofnięto mu możliwość podróżowania za granicę oraz pozwolenie na drukowanie jego książek. Szczególnie zależało Tyrmandowi na publikacji książki pt.: „Życie towarzyskie i uczuciowe”, gdzie przedstawiał w krzywym zwierciadle całą wierchuszkę inteligencji polskiej całkowicie podległej systemowi komunistycznemu. Oczywiście ze względu na tematykę powieść nie mogła uzyskać zgody na druk, jedynie jej fragmenty ukazywały się w czasopiśmie „Kultura”.

W 1965 roku Leopold Tyrmand zdecydował się opuścić kraj i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Stamtąd wyruszył także do Izraela, aby zobaczyć się z długo niewidzianą matką. W USA został bardzo doceniony jako kontrowersyjna, jednak wiele znacząca dla światowej kultury, persona. Dzięki swojej pozycji mógł się przez jakiś czas utrzymywać jako stypendysta Departamentu Stanu, jednak później podjął samodzielną pracę.

Był współtwórcą takich czasopism jak „The New Yorker”, współpracował także z paryską „Kulturą”. Kolejnym związkiem ze stolicą Francji był fakt, iż Tyrmand zdołał wydać swoją ulubioną powieść pt.: „Życie towarzyskie i uczuciowe” w tamtejszym wydawnictwie – „Instytucie Literackim”. Oprócz drukowania w czasopismach, wydał też zbiory esejów: „Dziennik amerykański” oraz „Zapiski dyletanta”. Wykładał także na State University of New York oraz na Uniwersytecie Columbia. W tym czasie jego generalne zapatrywania uległy przekształceniu. Dalej sprzeciwiał się systemowi komunistycznemu, czego najlepszym wyrazem było dzieło „Cywilizacja komunizmu”, które zawierało tak ostrą krytykę owego ustroju, że nie zostało wydrukowane nawet przez amerykańskie wydawnictwa.

Jednak z bikiniarza i buntownika stał się Tyrmand propagatorem tradycyjnych, a nawet konserwatywnych wartości. Świat bowiem wyglądał całkiem inaczej z perspektywy amerykańskiej, który to kraj od zawsze przejawiał większe skłonności do liberalizmu i wolnomyślicielstwa. Ameryka stała się dla Tyrmanda źródłem zepsucia obyczajów i moralności. Pozostając w zgodzie z własnymi sądami, przekonywał, iż próbuje „bronić Ameryki przed nią samą”, wstąpił także do założonego przez Johna Howarda Rockford Institute, który wydawał czasopismo pt.: „Chronicles of Culture” będące najpierw głosem typowo politycznym, później podejmującym zagadnienia także z dziedzin kultury czy nauki. Było to czasopismo skrajnie konserwatywne.

Ten okres działalności Tyrmanda nazwać można paleokonserwatyzmem, a więc poglądem, który głosi sprzeciw wobec polityki neoliberalnej, postulując równowagę między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a także oparcie fundamentów państwa na filarach moralności i religii. Krytycyzm Tyrmanda dotyczył przede wszystkim rozprzężenia moralnego panującego ówcześnie w USA, a więc nastawienia na konsumpcjonizm, erotykę i materializm.

Pisarz ożenił się po raz trzeci w 1971 roku, dziesięć lat później urodziły mu się bliźniaki, jednak nie mógł długo się nimi cieszyć, gdyż zmarł trzy lata po ich urodzeniu, w 1985 roku.

Podobne wypracowania