Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Kazimierz Przerwa-Tetmajer „Eviva l'arte” - interpretacja, analiza i opracowanie wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz „Eviva l'arte” nazywany jest hymnem dekadentów, gdyż poruszana w nim tematyka wyraźnie odnosi się do schyłku wieku XIX i związanego z nim rozprzężenia moralnego i obyczajowego, a także silnej świadomości poetyckiej artystów tamtej epoki. Strofy przedstawiają typowy obraz przedstawicieli bohemy artystycznej, dla których najważniejszą wartością była sztuka, natomiast wszystkie kwestie materialne stanowiły sprawy drugorzędne.

Pisarz, poeta w swoich oczach jest bardziej wartościowy od przeciętnego zjadacza chleba, dla którego pomnażanie bogactwa jest głównym celem. Podmiot liryczny z pogardą traktuje przedstawicieli mieszczaństwa, którzy oceniają człowieka na podstawie zasobności portfela. Dla niego to bogactwo duchowe jest najważniejsze, gdyż świadczy o głębi wewnętrznej i nieprzeciętnej wrażliwości.

Schyłek wieku każe jednak myśleć o sobie w kategoriach prochu i pyłu. Zmierzch stulecia podważał wypracowane wcześniej wartości i z perspektywy patrzył na spektakularne odkrycia i dokonania. Wiele z nich się zdezaktualizowało, inne okazały się nie tak cudowne, jak w pierwszym momencie mogło się zdawać. Podmiot liryczny wykrzykuje więc, iż „życie nasze splunięcia niewarte” mając świadomość, iż każdy byt kiedyś przeminie. Między innymi dlatego gromadzenie bogactw budzi w nim taką odrazę.

Tetmajer kreuje w swoim wierszu typowy portret ubogiego artysty przełomu wieków – nie troszczy się on o to, gdzie będzie spał tej nocy, żywi się  resztkami, czasem przymiera głodem. Prawdziwą strawą duchową jest bowiem sztuka, która osładza wszelkie trudy i cierpienia. Pojawia się porównanie artysty do suchego liścia, co kojarzy się przede wszystkim z jesienią, a więc kresem wszystkiego, co dynamiczne, aktywne i radosne, co oczywiście odnosi się do atmosfery końca wieków. Po drugie, liść na wietrze jest targany przez zmienne wiatry, nie wie, gdzie tym razem zostanie poniesiony. Tak samo artysta – nie jest on niewolniczo przywiązany do jednego miejsca pracy i jednego miejsca zamieszkania, ale podąża tam, gdzie akurat popchnie go natchnienie albo kaprys.

Poeta nie zamieniłby się miejscami nawet z najzasobniejszym przedstawicielem klasy wyższej lub średniej. Ma on bowiem swoją godność i honor, które pozwalają mu z dumą nosić nawet łachmany. Mówi o tym np. wers: „(...) laurów za złotą nie damy koronę”, a więc tworzenie doskonałej poezji jest dla nich ważniejsze niż jakiekolwiek ziemskie zaszczyty i dobra materialne. Wypowiada się w liczbie mnogiej („my”), a więc imieniu zbiorowości.

Artysta czuje się wyniesiony ponad tłum, gdyż zdaje sobie sprawę, iż jest w jakiś sposób naznaczony, napiętnowany przez Boga i wyznaczony do spełnienia określonej misji w świecie („W piersiach naszych płoną/ ognie przez Boga samego włożone”).

Podmiot liryczny używa antytezy – nazywa brać artystowską „królami”, zaznaczając jednocześnie, iż są oni „bez ziemi”. Artyści nie mają swojego konkretnego, stałego miejsca na świecie, gdyż dom tworzą tam, gdzie oddają się swojej działalności literackiej. W ten sposób dowolnie wybrane miejsce staje się odpowiednie do oswojenia.

Wiersz w istocie jest desperackim wyznaniem człowieka, który rzuca się w otchłań życia, gdyż nic go już nie trzyma przy jego materialnej stronie. Czytelnik ma wrażenie, że podmiot na wszelkie niebezpieczeństwa jest w stanie machnąć ręką, wykrzykując „Evviva l’arte!” („Niech żyje sztuka!”).

Wiersz jest bardzo rytmiczny i dynamiczny dzięki licznym wykrzyknieniom oraz regularnej budowie upodabniającej go do piosenki. Połączenie anafory i epifory daje figurę zwaną symploke. Rymy mają stały układ ababcc. Są dokładne, żeńskie. Każda z czterech zwrotek składa się z pięciu wersów pisanych jedenastozgłoskowcem i z szóstego, pięciozgłoskowego („Evviva l’arte”).

Podobne wypracowania