Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Maria Konopnicka „Contra spem spero” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Maria Konopnicka w analizowanym wierszu pozostała wierna swojej epoce i zasadom, jakie wyznawała. Pomimo ciężkiej sytuacji w kraju, do końca miała nadzieję na poprawę jego losu. Tytuł wiersza w tłumaczeniu brzmi: „Wierzę wbrew nadziei”. Autorka pragnęła odrobinę tej nadziei zaszczepić w wymęczonym i podupadłym moralnie narodzie. Wiedziała, że niepodległość mogą odzyskać tylko silni i wierzący w powodzenie obywatele. 

Utwór stanowi przykład liryki bezpośredniej, gdzie podmiot liryczny wypowiada się w pierwszej osobie, tworząc monolog, patriotyczne wyznanie. 

W pierwszej zwrotce monolog skłania się ku nadziei – nadziei płonnej, lecz silnej. W drugiej zwrotce podmiot przyrównuje się do ślepego pieśniarza, który choć nigdy nie zazna promieni słonecznych, każdego ranka kieruje oczy ku niebu w nadziei, że być może tym razem jego los się odmieni. „Ja” liryczne silnie nawiązuje tu do ówczesnej sytuacji Polaków – zniewolonych, borykających się z ciężkim losem, pod rządami trzech zaborców. Jednak rodacy wierzą, każdego dnia budzą się z nadzieją, że być może ten dzień będzie dniem ich wyzwolenia. W kolejnej zwrotce podmiot zdaje sobie sprawę z tego, że dobre czasy odeszły, są daleko i prędko nie powrócą, jednak nadzieję należy zachować: 

„wiem, odleciały te ptaki daleko, co nam na skrzydłach niosły chwały zorze”. 

„Ja” liryczne chowa  urazę do Boga, który zapomniał o Polakach, szczególnie w czasach niedoli i zaborów. Teraz Polacy idą przez swoje życie ze zwieszonymi głowami, przygasła w nich nadzieja, z żalem i bólem znoszą swój los. Ich ślady nieubłaganie zasypuje wicher czasu. Jednak idą wciąż naprzód, nie zatrzymując się ani na chwilę. Choć zanurzeni we wstydzie i bólu, idą naprzód, bo Polacy to naród mężny, z tradycjami patriotycznymi. 

Polacy pamiętają ojców, którzy wiele krwi wylali za obronę swojej ziemi, teraz ich dzieci gnane wichrem losu znów będą przelewać krew. W przedostatniej zwrotce podmiot znów nawiązuje do ślepego pieśniarza, który kalekimi oczyma szuka promyków słońca. Tli się gdzieś na dnie duszy jeszcze mały, ale żarliwy płomień. Nadzieja nie umrze, jest tylko przytłumiona przez żal, ból, wstyd i trudy niedoli. 

Ostatnia zwrotka nawiązuje do tematyki pierwszej strofy. Podmiot zaznacza, jak bardzo ufa, jak bardzo wierzy w odzyskanie niepodległości. Ufa na przekór przepowiedniom i na przekór złym wróżbom. Nadzieja jest, była i będzie. Kraj odżyje, wstanie, odrodzi się z popiołów niczym Feniks. Podobnie Polska zniszczona już niemal doszczętnie, po odebraniu jej wszystkiego, co cenne i dobre, odrodzi się kiedyś silna. 

Wiersz składa się z siedmiu zwrotek. Na każdą ze zwrotek przypada sześć wersów odpowiednio jedenasto- i pięcio- sylabowych. Wiersz zawiera liczne epitety („chmura łez”, „niezgasłe gwiazdy”), rymy naprzemienne i sąsiadujące (chmurze – burze, kotwice – nawałnice). 

To jeden z wielu patriotycznych wierszy Konopnickiej. W wierszach tejże poetki zdaje się często pojawiać problem wiary w to, że państwo polskie odrodzi się w pełni sił. Wierzy ona do końca, że nadejdą lepsze czasy, a kraj zostanie wyzwolony z rąk oprawców. Jest to wszak jej obowiązek jako poetki, która ma wzniecać w narodzie poczucie siły i wiary w lepsze jutro, ma trzymać głowę wysoko uniesioną.

Podobne wypracowania