Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Św. Paweł „Hymn o Miłości” - wizja miłości chrześcijańskiej według świętego Pawła. Opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Mijają lata, pokolenia, ludzie przychodzą i odchodzą, miliony par zawarło związek małżeński, a hymn nadal brzmi. „Hymn o Miłości” - taką nazwę nadała mu historia - jest utworem, przy którym rodziły się uczucia i związki od setek lat. Choć niezliczone zastępy poetów próbowały stworzyć dzieło wielkie, dzieło o miłości, dzieło, które przetrwa choćby wiek, jedynie jemu, żołnierzowi z Tarsu, się to udało.

Miliony krytyków są zgodne: jest to najpiękniejszy erotyk od czasu starotestamentowej „Pieśni nad Pieśniami”. Warto przy tym pamiętać, iż wyraz „erotyk” jest dziś mocno zniekształcony znaczeniowo. Podczas gdy obecnie nabrał znaczenia ściśle związanego z ludzką seksualnością, etymologicznie oznacza utwór traktujący o miłości. „Hymn…” bez cienia wątpliwości jest dziełem o miłości, dziełem doniosłym, a przy tym skondensowanym do kilkudziesięciu wersów.

Ten niezwykły fragment Biblii, a konkretnie - jednego z listów Apostoła Pogan, Świętego Pawła, jest wyrazem genialnej w największej prostocie myśli o tym, kim jest Bóg. Adresatem tej Świętej Księgi chrześcijan byli neofici, poganie, którzy niedawno przyjęli chrzest i Dobrą Nowinę o Mesjaszu, który zbawi wszystkich ludzi bez względu na złe uczynki, jakich dopuścili się wcześniej, niezależnie od tego, jakie bóstwo czcili przed poznaniem prawdziwego Boga. Większość odbiorców nie umiała czytać, co nie było niczym niezwykłym w ówczesnych czasach, jako że ich przeważającą część stanowili prości chłopi, którzy od rana do nocy oddawali się ciężkiej pracy, a w chwilach wytchnienia - oddawali cześć bóstwu.

Aby nie dopuścić do sytuacji, że jakiś nawiedzony misjonarz przybywa z ideą nowego bytu nadprzyrodzonego, a odbiorcy przekazu dają temu obojętne przyzwolenie, Paweł - człowiek nie tylko wykształcony, ale i mądry - decyduje się na bardzo oryginalny zabieg literacki. Na swój sposób przemyca religijne wartości w formie pięknej poetyckiej alegorii. Rezygnuje z filozoficzno-teologicznych moralitetów na korzyść krótkiej i oczywistej prawdy. Przekazuje ją w niezwykły sposób, trafiając do każdego słuchacza, ponieważ nie kieruje słów do rozumów, lecz do serc.

Kim był poeta? Na pewno nie poetą. Był autorem (mawia się, że natchnionym) najważniejszej pieśni o miłości w spisanych dziejach świata. Tradycja przypisuje mu pochodzenie z Tarsu. Wiadomo, że był wysokim rangą żołdakiem, miał pod sobą innych żołnierzy, wespół z którymi dokonywał mordów na chrześcijanach (chrześcijaństwo było wówczas liczącą niewiele osób sektą judaistyczną). Wiemy, że był wykształcony, z innych dzieł pamiętamy, iż cechował się niezwykłą elokwencją, natomiast pisma apokryficzne dopowiadają, jakoby miał być mały, brzydki i wielki nos przypominający ziemniak. Ale czy to ma dla nas, czytających, jakieś znaczenie? Czy czyni go w naszych oczach kimś… mniejszym? „Paulus” oznacza „mały”.

Wydaje się, że każdy rozumie ideę miłości doskonałej, idealnej, bezwarunkowej. Nawet najbardziej zatwardziałe charaktery w głębi duszy doświadczają tego, czym naprawdę jest to magiczne, ponadczasowe uczucie. Właśnie owo powszechne rozumienie nadzwyczajnego wykorzystał ten niski wzrostem, lecz wielki duchem człowiek. Dzisiejsza interpretacja pozwala jeszcze dokładniej pojąć przekaz: „Hymn” nie nabiera innego znaczenia, ale ukazuje swoją kwintesencję, gdy wyraz „miłość” zastąpi się słowem „Bóg”. Czy dla chrześcijan wszystkich narodów i wieków zdania: „Bóg cierpliwy jest, łaskawy jest, nie unosi się gniewem…” nie brzmią znajomo? Czy Bóg chrześcijan nie powinien być właśnie taki?

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jedną myśl. Idea grzechów głównych, zwanych też kardynalnymi, to wytwór późniejszy, soborowy lub synodowy. Jak brzmią owe grzechy? Pycha, chciwość, zazdrość, nieczystość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. A o czym stanowi „Hymn…”? Czyżby był przestrogą przed najgorszymi z uchybień? „(...) nie unosi się pychą (...)”,  „(...) łaskawa jest (...)”, „(...) miłość nie zazdrości (...)”, „(...) nie dopuszcza się bezwstydu (...)”, „(...) nie unosi się gniewem (...)”. To daje do myślenia.

Biblia jest dziełem bez wątpienia ponadczasowym i uniwersalnym. Aktualna jest od blisko dwóch mileniów i nie postarzała się nawet o przysłowiową jotę. Jeden z najprostszych, najbardziej oczywistych - a jednocześnie najpiękniejszych fragmentów - zawsze wybrzmiewał jako wyznanie oblubieńca do wybranki jego serca. Dla chrześcijan stanowi on przypomnienie najważniejszych dwóch prawd, na jakich religia się oparła: Bóg zawsze był i zawsze będzie kochał człowieka. Nie jest ważne, którą interpretację człowiek wybierze. Ta niezwykła pieśń będzie zawsze brzmieć na dwie nuty, a żadna z nich nie brzmi fałszywie, przeciwnie - idealnie współbrzmią w odwiecznej harmonii.

Nowy Testament, w tym również hymn autorstwa nawróconego mordercy i prześladowcy, zna prawie każdy język. Doczekał się tysięcy edycji i miliardów egzemplarzy. Na niezliczone sposoby interpretowano go w muzyce, poezji, sztuce dawnej i współczesnej, w prozie i malarstwie, zapewne również w numerologii. Wyrażający kwintesencję tego, czym jest miłość, miłość chrześcijańska, jak również miłość człowieka do człowieka, „Hymn o miłości” nigdy nie utraci swojego zacnego miejsca pośród największych dzieł najmniejszych twórców. Paweł oddał nam wszystko, co potrafił jedną pieśnią. Jako ludzkość popełnimy największy grzech przeciwko miłości, jeśli kiedykolwiek o tym zapomnimy.

Podobne wypracowania