Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Motyw miłości w „Pieśni nad Pieśniami” - miłość sakralna a miłość świecka - porównanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja” - cóż za niezwykłe zdanie. Kto może tak powiedzieć o innej osobie? Ktoś zafascynowany jej widokiem, ktoś mocno spoufalony z odbiorcą tego niecodziennego komplementu. A „Pieśń nad Pieśniami” to przecież nic innego jak tylko sztuka komplementowania się nawzajem przez kochanka i kochankę.

W całej Biblii, w obu Testamentach, jest tylko jedna księga, która w opinii wielu nie powinna wchodzić w skład Pisma Świętego. Wiele wydań najświętszej Księgi chrześcijaństwa nie zawiera jej wcale, wiele odłamów protestanckich nie uznaje jej za natchnioną. Ani jeden raz nie pada w niej bezpośrednia wzmianka o Bogu, narodzie wybranym, o doktrynie religijnej. W rzeczywistości pieśń ta stanowi utwór erotyczny o banalnej - z punktu współczesnego czytelnika - fabule. A jednak wertując Pismo i przeglądając wszystkie 72 księgi, to właśnie „Pieśń nad Pieśniami” zajmuje jedno z wyjątkowych miejsc i jest jednym z najbardziej wyróżnionych dzieł literatury wszystkich czasów i wszystkich narodów.

Księga przypisywana jest Salomonowi, niemniej pewne jest, że nie może być to prawdą. Podobnie jak i inne księgi, których autorstwo przypisywane jest tej postaci, w rzeczywistości mają innego twórcę. Ten zabieg nabrał specjalnego znaczenia w średniowieczu - służył zwiększeniu wiarygodności utworu. Nieznany jest też dokładny czas powstania pieśni ani dokładna intencja autora, gdyż – w powszechnym odbiorze - charakter „Pieśni nad pieśniami” nie ma na celu umoralniania czy krzewienia jakiegokolwiek zachowania czy kultu. Nie ma w niej ukrytych intencji czy tajnego przekazu, choć wielu wciąż go szuka. Jednakże po setkach lat nadal stanowi część Pisma Świętego – jedynej i prawdziwej wyroczni dla setek milionów ludzi.

Oblubieniec i Oblubienica, czyli zakochana w sobie para młoda, „opowiadają” sobie nawzajem głębię swojej miłości. Nim jednak doszło do szczęśliwego dla obojga spotkania i zaślubin, miały miejsce wydarzenia przykre dla obojga, które wystawiły na próbę uczucia młodych kochanków. Wiedziony uczuciem do umiłowanej, Oblubieniec staje u jej drzwi. Gdy wybranka jego serca gestem pragnie wyrazić, jak szczere są jej uczucia względem niego, ten - nie rozumiejąc jej przekazu - odchodzi. Oblubienica wybiega za nim, aby go odszukać, jednak splot nieporozumień doprowadził do tego, że straż miejska potraktowała ją jak nierządnicę: odarła z godności i pobiła. Jednakże na końcu para znów może wyrażać swoje uwielbienie i uczucia w słowach pięknych, szczerych i wdzięcznych.

Miłość wyrażona w „Pieśni nad Pieśniami” ma charakter ściśle erotyczny, choć nie należy go rozumieć na sposób dzisiejszy. Nie jest to utwór o miłości cielesnej, ale nie traktuje również o miłości do Boga. To wyraz uczuć, jakie może żywić dwoje zakochanych bezbrzeżnie - użyjmy paradoksu, który oddaje charakter wspomnianego erotyzmu - „duchowych kochanków”. Szczere, czyste emocje zostały niewzruszone nawet po przykrych doświadczeniach nocy. Żadne słowa, żadne czyny, żadne wydarzenia nie zmąciły krystalicznie czystej miłości będącej udziałem Oblubienicy i Oblubieńca.

Choć ten wspaniały hymn ku pochwale miłości nie zawiera w sobie ani jednej z typowych cechy Świętej Księgi - nie umoralnia, nie pokrzepia, nie naucza, nie ukazuje prawd historycznych - to dla wielu chrześcijan stanowi on najpiękniejszą alegorię miłości Boga do człowieka. Bogiem jest Oblubieniec, zaś Oblubienicą - Kościół katolicki, a zatem - wszyscy wierzący. Bóg to nieskończenie dobry Pan Młody, który wszystko rozumie, wszystko wybacza i zawsze kocha. Oblubienicą jest niezmiennie wierny w swej miłości Kościół. Mądrość Kościoła przejawia się między innymi właśnie w pieśniach miłosnych, dlatego dziś o najpiękniejszym z uczuć możemy przeczytać również w Biblii.

Podobne wypracowania