Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

„Ars moriendi” - sztuka umierania w literaturze i sztuce średniowiecza. Opracowanie zagadnienia

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W średniowieczu, podobnie jak w każdej epoce, istniał kanon kobiecej urody i ideał męskości. Obok rozmaitych wzorców zachowań, funkcjonujących we wszystkich epokach wszelkich kultur, średniowiecze było o tyle wyjątkowe, że istniał wówczas również pewien kanon - można by powiedzieć - idealnej śmierci.

Ars moriendi (czyli „sztuka dobrego umierania”) jest nierozerwalnie złączona z ostatecznym rozwiązaniem, sądem nad ludzką duszą, co determinuje jej dalsze losy. To w chwili śmierci zapada decyzja o tym, czy daną osobę czeka niebo, czyściec czy też wieczne potępienie.

Na początku ars moriendi zawierała zbiór przykazań i wskazówek dla księży, którzy towarzyszyli osobom na łożu śmierci. Z czasem stały się one ogólnodostępne. Wzbogacono je nawet o dość swobodnie ustalane wskazówki, przeznaczone bezpośrednio dla  umierającego. Niekiedy były one nawet sprzeczne z naukami Kościoła. Ich autorzy twierdzili, że odpowiednie przygotowanie do aktu zakończenia życia może zmienić decyzję, która zapadnie na Sądzie Ostateczny i uchronić umierającego przed mękami piekielnymi. Klasycznymi przykładami ars moriendi są, między innymi, „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią” czy słynna „Pieśń o Rolandzie”.

Jako że w okresie średniowiecza nie wszyscy zdawali sobie sprawę z istnienia dogmatu mówiącego o czyśćcu lub też nie do końca go rozumieli, wszelkie rozważania, wskazówki i teorie, czyniące  z momentu śmierci potencjalną chwilę odkupienia wcześniejszych grzechów, trafiały na podatny grunt. Ludzie wierzyli, że odpowiednie postępowanie w ostatnich momentach swojego życia lub też życia bliskiej osoby zapewni im wieczysty spokój.

Być może najważniejszym punktem w obrębie „sztuki umierania” było przebywanie na łożu śmierci w otoczeniu rodziny i przyjaciół. Niewidoczni dla nich wysłannicy zaświatów zgłaszali się po duszę umierającego - na rycinach i w literaturze przedstawia się owych wysłanników jako aniołów i diabły, którzy dochodzili do porozumienia (czasem poprzez walkę) w sprawie dalszych losów umierającego. Dusza uchodziła następnie z ciała przez usta, wyobrażano to sobie jako uwolnienie się małej części osoby, jej esencji.

Walka, jaka odbywała się przy łożu umierającego, a której stawką były dalsze losy jego duszy, była nazywana „psychomachią”. Termin ten czasem oznacza również wewnętrzną walkę człowieka - między dobrymi i złymi instynktami. Dzięki niej (o ile „wygra” dobro!) można zachować rozsądek, godność i szacunek dla samego siebie. Pomimo złych uczynków oraz nierozważnego postępowania w przeszłości, człowiek powinien pamiętać o tym, że nawet grzesznicy dostępowali zbawienia, jeśli zdążyli się jeszcze ukorzyć, zobaczyć swoje życie w innym świetle i żałować popełnionych grzechów ufając w Boże miłosierdzie.

Mateusz z Krakowa w swojej sztuce pt.: „Ars moriendi” wyróżnił następujące etapy walki o duszę człowieka: próbę wiary, rachunek sumienia, bunt przeciwko bólowi, który towarzyszy umieraniu, nieuzasadnione samouwielbienie i przywiązanie do dóbr doczesnych. Zwycięstwo na wszystkich poszczególnych etapach zapewniało odkupienie win i pozwalało zachować nadzieję na zbawienie duszy.

Podobne wypracowania