Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Janusz Korczak „Król Maciuś Pierwszy” - Czy chciałbyś, tak jak Maciuś, być królewskim synem?

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Być księciem, to brzmi wspaniale. Książęta żyją w bogactwie, niczego im nie brakuje, mogą przyjemnie spędzać czas. Mają najlepszych nauczycieli i wielu przyjaciół. W przyszłości zostają królami i władają całymi królestwami. Bycie księciem tak się przedstawia tylko w bajkach, a i w bajkach nie zawsze jest takie sielskie.

Po lekturze „Króla Maciusia Pierwszego” Janusza Korczaka myślę, że nie chciałbym być ani księciem, ani królem. Bycie królewskim synem, a potem samodzielnym władcą to ogromna odpowiedzialność. Bycie królem nie polega na władaniu według własnego widzimisię, ani na robieniu tego, na co ma się ochotę, ale na zapewnieniu dobrego życia wszystkim poddanym. Król musi myśleć najpierw o swoim królestwie i jego mieszkańcach, a dopiero potem o sobie.

Maciuś jako królewski syn musiał uczyć się wielu potrzebnych rzeczy, ale też wyjątkowo nudnej i sztucznej etykiety, obowiązującej na królewskim dworze. Podczas gdy inne dzieci po szkole mogły robić to, co lubiły najbardziej, on cały czas musiał pamiętać, że jest przyszłym królem i zachowywać się stosownie do swojej roli. Gdybym miał być królewskim synem, to tylko kilka godzin dziennie, tyle, ile trwają lekcje w szkole, potem chciałbym bawić się zwyczajnie z kolegami na boisku, albo w lesie. Jako królewski syn pewnie cały czas musiałbym mieć jakąś ochronę, wychowawcy i opiekunowie nie spuszczali by mnie z oka, co byłoby bardzo denerwujące i nie pozwalałoby mi swobodnie się bawić.

Tym bardziej nie chciałbym być zmuszony, tak jak Król Maciuś, do objęcia władzy w tak młodym wieku. Jego ojciec Stefan Rozumny zmarł, kiedy chłopiec miał zaledwie dziesięć lat. Oczywiście był zbyt mały, by faktycznie objąć władzę, dlatego rządzili za niego ministrowie, jednak odpowiedzialność za losy kraju i tak spoczywała na nim. Nie wyobrażam sobie, żebym w wieku dziesięciu lat miał spędzać całe dnie na rozmowach z ministrami i martwić się o stan skarbu. W tym wieku trudno jest rozporządzać kieszonkowym, a co dopiero pieniędzmi należącymi do całego narodu i to tak, by wszyscy byli usatysfakcjonowani.

Rządzenie ludźmi to bardzo trudne zadanie. Niezwykle trudno podejmować decyzje, które będą korzystne dla wszystkich. Maciuś na przykład wprowadził czekoladę dla wszystkich dzieci, ale czekolada wcale nie jest zdrowa, szczególnie w dużych ilościach, no i oczywiście kosztuje, ktoś za nią musi zapłacić. I choć dzieci były zadowolone z takiego rozporządzenia, dorośli pewnie mieli sporo obiekcji. Ja bardzo lubię grać w piłkę nożną, chciałbym, żeby każda szkoła miała swoje boisko, gdzie codziennie rozgrywałby się mecze. Ale gdybym wydał rozkaz budowy boisk, na pewno pojawiłyby się trudności z uzyskaniem pieniędzy na ten cel, poza tym nie wszyscy lubią grać w piłkę, szczególnie dziewczynki mogłyby być niezadowolone i żądać na przykład lekcji tańca. Oczywiście lekcje tańca też nie zadowoliłby wszystkich, w ten sposób zawsze ktoś pozostawałby niezadowolony, a je nie miałbym czasu na grę w piłkę, zmuszony ciągle wysłuchiwać petycji i spełniać oczekiwania swoich poddanych.

Król posiada ogromną władzę, może decydować o wszystkich sprawach, dlatego wiele osób pragnie mieć na niego wpływ, czasem udają przyjaźń, by osiągnąć własne korzyści. Król  Maciuś miał wielu doradców i jednego przyjaciela. Jednak zawiódł się zarówno na ministrach jak i na Felku. Myślę, że gdyby nie był królem, a zwyczajnym chłopcem, miałby wielu przyjaciół, którzy byliby mu oddani i nie opuścili w trudnych chwilach, ponieważ był szczerym i uczciwym chłopcem. Dlatego też nie chciałbym być na jego miejscu. Nie sposób jest żyć, nieustannie podejrzewając wszystkich o złe zamiary. Ciągła podejrzliwość uniemożliwia zawarcie jakiejkolwiek przyjaźni, a zbytnia ufność może doprowadzić do tragedii, tak jak się to stało w przypadku Króla Maciusia.

Król może zdziałać wiele dobrego, ale jak się okazuje nawet władca, który pragnie jak najlepiej dla swoich poddanych, może popełnić błąd i ponieść tego konsekwencje. Dlatego cieszę się, że nie jestem królewskim synem, który musi się troszczyć o sprawy całego kraju i mogę zaraz po odrobieniu lekcji iść zagrać z kolegami w piłkę, choć nie mamy prawdziwego boiska.

Podobne wypracowania