Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Juliusz Słowacki „Testament mój” - interpretacja, opracowanie wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór „Testament mój” powstał w niecałe dziesięć lat przed śmiercią Juliusza Słowackiego - na przełomie 1839 i 1840 roku, był więc owocem dojrzałego okresu w twórczości wieszcza. Naznaczony rozczarowaniem z powodu upadku powstania listopadowego i wydarzeń polityczno-społecznych, jakie po nim nastąpiły, stanowił pewnego rodzaju akt ekspiacji poety stojącego u kresu własnego życia i kariery twórczej, stąd też jego forma - zgodnie z nadanym mu tytułem stanowi poetyckie przesłanie do tych, którzy pozostaną po śmierci podmiotu lirycznego - jego przyjaciół i przyszłych pokoleń. 

Wiersz został utrzymany w konwencji liryki bezpośredniej - „ja” mówiące wypowiada się pierwszoosobowo na temat swojego życia, nie ukrywając rozmaitych faktów, które pozwalają na utożsamienie go z samym Słowackim. Już w pierwszym wersie zaznacza swoją przynależność do grupy, do której kieruje swój testament:

„Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami;”

Jednocześnie określony zostaje również kształt życia, jakie poeta opuszcza, dowiadujemy się bowiem, iż było pełne cierpień i smutków, ale mimo to nadal drogie. Swoje przesłanie kieruje przede wszystkim do przyjaciół, nie ma bowiem ani biologicznego potomka, ani godnego następcy swojego talentu:

„Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia”.

Jego postać nie przetrwa więc ani dzięki rodzinnym opowieściom, ani dzięki twórczości naśladowców, stąd też pamięć jego przyjaciół ma być jedynym ratunkiem przed wymazaniem go z kart historii. Pragnie, by pamiętano przede wszystkim o jego ofiarności i oddaniu (do samego końca) ukochanej ojczyźnie:

„Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył, siedziałem na maszcie,
A gdy tonął, z okrętem poszedłem pod wodę…”

Poprzez metaforyczne porównanie Polski do okrętu podmiot liryczny wskazuje na swoją rolę duchowego przywódcy narodu, jego przewodnika i nauczyciela, który tak bardzo poczuwa się do odpowiedzialności za powierzone mu dusze, iż gotów jest ponieść konsekwencje ich upadku nawet mimo tego, iż sam nie jest mu winny. Wzięcie na siebie takiej odpowiedzialności było z kolei uwarunkowane powinnością, jaką jemu wcześniej pozostawili w testamencie znakomici przodkowie - ich historia została ukazana pod symbolem płaszcza, który swą świetnością miał uświetniać podmiot liryczny.

Głównym przesłaniem testamentu jest więc prośba o zachowanie pamięci o poecie i społeczniku, który całym sercem był ze swoim narodem i żył jego problemami. W bezpośrednim odniesieniu do swojej prywatności podmiot liryczny prosi tylko o jedno: by jego serce spalić w symbolizującym trwałość aloesie i oddać ukochanej matce jako tej, która to serce stworzyła. Taka ma być jej smutna nagroda za wychowanie oddanego patrioty i poświęcenie prywatnego, matczynego szczęścia dla ojczyzny, tak bowiem zachłanna ojczyzna odpłaca się wszystkim matkom. 

Pomimo własnego, tragicznego losu podmiot liryczny wzywa tych, którzy po nim pozostaną, by nie bali się podjąć go z taką samą, jak on, bezinteresownością i heroizmem:

„Lecz zaklinam: niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie, przez Boga rzucane na szaniec!”

To słynne przesłanie podmiotu lirycznego miało zostać przez potomnych wysłuchane i skwapliwie wypełnione, stało się bowiem mottem dla opowieści o podobnych mu, beznadziejnie oddanych ojczyźnie „kapitanach”, którzy nie wahali się poświęcać własnego życia i tylko o to troszczyli, by ich ofiara nie została zapomniana - ów cytat ponad sto lat później wykorzystał Aleksander Kamiński w powieści o młodych bohaterach powstania warszawskiego.

Swoje przesłanie dla potomnych kończy podmiot liryczny podkreśleniem raz jeszcze, iż całą nagrodą za trud i ofiarę złożoną z jego życia ma być pamięć jego imienia. Jej podtrzymaniu będzie służyła wspaniałość jego dzieł, które swoją wzniosłością będą przemieniać ludzkie serca, otwierając je na heroizm i gotowość do służenia ojczyźnie:

„Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic, tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba — w aniołów przerobi.”

W finale przekonujemy się więc z całą pewnością, iż autorem poetyckiego testamentu jest wiekopomny wieszcz, przekonany o wielkiej misji, jaką sztuka ma do wypełnienia w zniewolonym narodzie - to wielka poezja stanie się „kapitanem” wiodącym Polaków do upragnionej niepodległości.

Podobne wypracowania