Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kochanowski „Treny” - „Tren XV” - interpretacja i analiza trenu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Treny” Jana Kochanowskiego to cykl dziewiętnastu utworów, które zostały napisane po przedwczesnej śmierci jego córki. Stanowią one zwierciadło dokładnie odbijające ojcowskie cierpienie. W każdym utworze możemy przyjrzeć mu się z nieco innej strony, przez co dokładnie widzimy, jak poeta radził sobie z całą sytuacją. Przyjrzyjmy się teraz wierszowi o numerze piętnastym.

Na początku znajduje się apostrofa do „złotowłosej Erato” oraz do „wdzięcznej lutni”. Podmiot liryczny zwraca się do muzy poezji oraz do jej symbolu, by te zdradziły mu, skąd ludzie smutni biorą pociechę. Widzimy więc, że poeta sukcesywnie szukał ukojenia swego bólu.

W celu dokładniejszego zobrazowania cierpienia, podmiot liryczny posługuje się mitologiczną historią o Niobe. Królowa Teb miała bardzo liczne potomstwo, mianowicie siedmiu synów i tyleż samo córek. Dumna kobieta wywyższała się nad Latonę – matkę Apollina i Artemidy. Bogowie ci, aby ukarać córkę Tantala, wymordowali jej wszystkie dzieci. Zrozpaczona Niobe stała się skałą, z której wciąż tryskały łzy. Poeta czuje się podobnie, możemy przypuszczać, że także chciałby skamienieć, byle tylko nie odczuwać wszechogarniającego cierpienia.

Wiersz jest stychiczny, a napisany został trzynastozgłoskowcem. Kolejne wersy rymują się w sposób parzysty (aa bb). W „Trenie XV” skumulowanych zostało wiele środków stylistycznych. Liczne epitety nacechowane są rozpaczą i smutkiem, oddają grobowy wręcz nastrój dzieła. Bardzo ważne są pytania retoryczne, które sugerują, by zastanowić się nad wielkim cierpieniem kogoś, kto utracił dziecko.

Podmiot liryczny zastanawia się, dlaczego Niobe sama nie zakończyła swojego cierpienia. Wie, że Apollo i Artemida umyślnie zostawili ją ze świadomością śmierci dzieci. Poeta ma pełną świadomość jej wielkiej męki. Spostrzega, że nawet skamienienie nie uciszyło tej rozpaczy, a łzy nadal tryskają z zimnej skały. Dlatego na początku zwraca się do muzy poezji, by wskazała mu, gdzie może szukać pocieszenia. Ma przeczucie, iż dalsza rozpacz zmieni go w „kamienny słup”. Być może to właśnie z liryki może spłynąć na niego ukojenie. W takim wypadku początkową apostrofę możemy uznać za prośbę o natchnienie, a zwrot ku tradycji antycznej – za poszukiwanie ciekawych wzorców. Z innej perspektywy możemy spojrzeć na przywoływanie mitologii jako na kontynuację kryzysu wiary przeżywanego przez Kochanowskiego.

Podobne wypracowania