Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Molier „Świętoszek” - „Świętoszek” jako atak na zło i głupotę. Opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Świętoszek” powstał, aby obnażyć i napiętnować najbardziej palące wady ówczesnego społeczeństwa francuskiego - hipokryzję oraz dewocję. Śmiało można jednak stwierdzić, iż przywary te nieobce są także współczesnym, dlatego też utwór ten możemy potraktować jako nieustannie aktualną, satyrę na ludzkie słabości.

Molier na przykładzie tytułowego Świętoszka, pokazuje nam cechy, których powinniśmy się wystrzegać. Jednak na tym nie kończy. Ostrzega przed fałszem, który kryć się może, pod pozorami sympatii i moralności.

Tartuffe, pozorując oddanie i pobożność, zaskarbia sobie przyjaźń i szacunek pana domu oraz jego matki. Doceniają oni skromność, dobro i pokorę Tartuffe’a, nie zdając sobie sprawy, iż jest to tylko maska, pewna kreacja, wyłącznie na pokaz. Sam Świętoszek, jest w istocie okrutnym, nieliczącym się z nikim oszustem, pragnącym jedynie wykorzystać rodzinę. Pani Pernelle oraz jej syn, Orgon, są przekonani o szczerych zamiarach mężczyzny, który na ich oczach leży krzyżem w kościele, spuszcza wzrok przy zbyt odważnie ubranych kobietach i deklaruje swe głębokie przywiązanie do wiary chrześcijańskiej.

Molier ostrzega - nie wierzcie pozorom, bo może to szybko doprowadzić do zguby. Nie jest to jednak gołosłowie. Kreśli historię Doryny i Kleanta. Bohaterowie ci nie dają się zwieść słowom Tartuffe’a, odkrywają jego fałsz. Służąca demaskuje obłudnika, starając się zwrócić uwagę na jego prawdziwą naturę. Doryna jest znawczynią ludzkich osobowości, często więc słyszymy z jej ust sentencje typu:

„Jaką miarką kto mierzył, taką mu odmierzą:
Pan nie chciał wierzyć innym, dziś panu nie wierzą”

Podobną trzeźwością cechuje się Kleant, który w swoich przemowach opowiada o ludziach dwulicowych i zdradliwych:

„Mów, co chcesz, ja przy swoim sądzie pozostanę:
Są udane świętoszki, jak zuchy udane;
Tak jak na polu walki nie tego człowieka
Mam za najdzielniejszego, co najgłośniej szczeka,
Tak samo i pobożność szczerą w sercu kryje
Nie ten, co leżąc krzyżem skręca sobie szyję.”

Hipokryzję Świętoszka dostrzega większa część rodziny, jednak dwie osoby pozostają pod urokiem mężczyzny. Ich poczynania, obserwowane z pewnej odległości, przyprawiają o śmiech, wzbudzają politowanie. Jednak także uświadamiają, jak łatwo jesteśmy w stanie uwierzyć w piękne kłamstwa. Nie wszystko złoto, co się świeci - przysłowie to zdaje się doskonale pasować do molierowskiej komedii, w zabawnej formie ostrzegając nas przed zgubnymi skutkami zbytniej łatwowierności.

Autor bawi się fabułą. Jednak jego napomnienia, wygłaszane są całkiem serio. Wykorzystywanie religii do osiągnięcia własnych celów, zdaje się być dla niego szczególnie odrażające, a dewocja jawi się mu, jako pogwałcenie prawdziwych zasad religijnych.

Orgonowi w końcu spadają klapki z oczu. Uświadamia sobie, jaki naprawdę jest Tartuffe. Przeżywa rozczarowanie. Świętoszek z premedytacją dopuszczający się nieuczciwości zostaje natomiast schwytany i uwięziony. Zachowanie zdrowego dystansu, to rada, jakiej zdaje się , udziela nam autor.

Podobne wypracowania