Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Zbigniew Herbert „Guziki” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz Zbigniewa Herberta „Guziki” składa się z czterech krótkich strofek po cztery wersy każda. Poszczególne wersy składają się z dziewięciu sylab (z wyjątkiem wersów 2 i 4 w trzeciej strofie, krótszych o jedną sylabę); regularność ta buduje charakterystyczną rytmikę wiersza.

Rymy zastosowane przez poetę to asonanse (tzw. rymy niepełne, brzmieniowe, zgodne ze względu na brzmienie samogłosek).

Wiersz w bardzo typowy dla Herberta, bardzo dobitny i jednocześnie delikatny sposób mówi o zbrodni katyńskiej. Poeta stosuje ciekawy zabieg: porusząc niezwykle poważny temat, skupia uwagę odbiorcy na małych i bardzo zwyczajnych elementach codzienności, jakimi są guziki. Pozwala to jednocześnie odciążyć atmosferę wiersza jak i nadać mu swoiście złowieszczego charakteru. Guziki to jedyna część, która pozostała po ludziach pochowanych w katyńskim lesie. Ciała zostały pochowane, stopniowo zespalając się z ziemią, lecz guziki wciąż tam są; niczym pamiątka, niczym wyrzut sumienia. Herbert nazywa je „świadkami zbrodni” - jest to niezwykle ironiczne, bo cóż za pożytek ze świadka zbrodni, który niezdolny jest myśleć i mówić. W tym wypadku nie ma lepszych świadków, a więc zbrodnia zostanie zapomniana, gdyż nie pozostał nikt, kto byłby w stanie o niej opowiadać.

Guziki są również kamieniem nagrobnym - w miejsce marmurowego pomnika, który upamiętniłby tragedię mamy jedynie garść guzików pomiędzy liśćmi.

Druga strofa wiersza wyraża nadzieję, że guziki wskażą Bogu miejsce pochówku, by ten mógł wynagrodzić poległym cierpienie i ulitować się nad nimi. Jednak poeta zadaje też retoryczne pytanie-wyrzut: „lecz jak zmartwychwstać mają ciałem / kiedy są lepką cząstką ziemi”. Autor boi się, że na zmartwychwstanie ciała jest już za późno, skoro ciało to zamiast przyzwoitego pochówku zostało byle-jak  wtrącone do pospiesznie wykopanego dołka, skoro nie ma nawet świadka, który mógłby odnaleźć miejsce, w którym ciało leży, skoro wreszcie zjednoczyło się już ono z ziemią, bo przecież nie zostało z niego nic, prócz guzików.

Trzecia strofa ukazuje otoczenie katyńskiej mogiły - gęstwinę leśną, gdzie natura rządzi się swoimi prawami. Wokół wszystko toczy się własnym torem, rosną drzewa, po niebie przepływają chmury. Grób jest cichy i spokojny, tylko czasem przelatujący ptak nieświadomie zakłóci odpoczynek zamordowanych. Porównanie osnuwającej las mgły do dymu przywołuje jednak nieprzyjemne skojarzenia z czasem wojny i pożogi, jak gdyby miejsce to nigdy już nie mogło być po prostu lasem.

Ostatni obraz, nakreślony przez poetę, to wizja ciszy. „Guziki nieugięte”, niezniszczalne, wieczne, wciąż leżą na grobie, przypominając o przeszłości, pomimo swego wymownego milczenia.

Podobne wypracowania