Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Co się wydarzyło w cmentarnej kaplicy? - opowiadanie w oparciu o II część „Dziadów” Adama Mickiewicza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W wigilię święta zmarłych, ciemną zimową nocą w przycmentarnej kaplicy zbierają się mieszkańcy wioski, by przywołać duchy swych bliskich i pomóc im w miarę możliwości, modlitwą, pokarmem, wypełnieniem ostatniej woli. Mistrzem ceremonii jest Guślarz, to on kieruje właściwym przebiegiem obrzędu. Na początku każe zebrać się wszystkim wewnątrz kaplicy, zamknąć drzwi i pogasić wszystkie światła: „Żadnej lampy, żadnej świcy / W oknach zawieście całuny / Niech księżyca jasność blada / Szczelinami tu nie wpada”. Wszyscy gromadzą się wokół pustej trumny, w koło zgromadzono żywność i napitek, dla spragnionych dusz oraz przedmioty potrzebne Guślarzowi we właściwym odprawieniu obrzędu.

Kiedy wszystko jest już przygotowane, Guślarz zapala garść kądzieli i przywołuje pierwsze duchy: „Zstępujcie w święty przybytek; / Jest jałmużna, są pacierze, / I jedzenie, i napitek”. Na to wezwanie przybywają duszyczki dzieci pod postaciami aniołków. Józio i Rózia zmarli w dzieciństwie, nie zaznawszy na ziemi cierpienia. Dlatego po śmierci nie mogą trafić do nieba. Nie doskwiera im żadne cierpienie, są wolne od trosk i bólu, dręczy je jedynie „nuda i trwoga”. Wszystko o co proszą, to dwa ziarenka gorczycy, by zaznać choć trochę cierpienia i tym samym otrzymać przepustkę do nieba. Dzieci zostały osądzone zgonie z ludowym przekonaniem, że cierpienie jest drogą do zbawienia, bez niego dusza nie zasługuje na wieczne szczęście.

Kiedy aniołki odchodzą, potęguje się nastrój grozy, teraz Guślarz podpala kocioł z wódką, przywołując potępione dusze największych grzeszników. Na jego rozkaz wraz z nadejściem północy pojawia się straszne Widmo. Nie przekracza ono progu kaplicy, gdyż jego grzechy są zbyt ciężkie, by mogło wejść do poświeconego miejsca. Jest to duch pana tej wioski, zmarłego przed trzema laty. Jego wygląd jest straszny: „Jak kość w polu wybladły; / […] / W gębie dym i błyskawice, / Oczy na głowę wysiadły, / Świecą jak węgle w popiele. / Włos rozczochrany na czele”. Widmo jest skazane na nieustanny doskwierający głód i pragnienie oraz rozrywanie ciała przez drapieżne ptaki. To kara za okrucieństwo, jakiego pan dopuszczał się za życia. Żyjąc w dostatku nie miał litości dla biednych chłopów. Kazał chłostać biedaka, który zabrał mu z sadu kilka jabłek, przepędził w zimową nic kobietę z dzieckiem na ręku, pożałowawszy jej jałmużny. Teraz ci, których skrzywdził za życia, dręczą jego ducha, nie pozwalając mu wziąć niczego do ust i zmuszając do niekończącej się tułaczki. Grzechy pana są zbyt ciężkie, by zebrani na dziadach chłopi mogli mu pomóc, nawet gdyby chcieli. Jego dusza została potępiona, wyrok jest nieodwołalny. A dręczące go ptaki uniemożliwiają podanie mu pokarmu, co zakończyłoby jego wędrówkę po ziemi i pozwoliło zejść do piekła.

Nie mogąc mu pomóc, Guślarz przepędza straszne Widmo i zapalając wianek, przywołuje duchy tych, którzy żyli „nie dla świata”. Na to wezwanie pojawia się piękna postać Zosi. Jest to duch wiejskiej dziewczyny, która zgrzeszyła tym, że nie kochała. Jej uroda przyciągała wielu adoratorów, chłopcy wyznawali jej miłość, jednak ona odrzucała ich z drwiną. Teraz tęskni do ich towarzystwa, pragnie by ją wzięli za ręce i przyciągnęli z powrotem ku ziemi. Jej duch jest bowiem skazany na zawiedzenie między niebem a ziemią. Ponieważ za życia gardziła tymm, co ziemskie, czyli miłością i małżeństwem, po śmierci nie trafiła do nieba, choć nie ciążył na niej żaden ciężki grzech. Jej także nie można pomóc ani modlitwą, ani poczęstunkiem, ani spełnieniem prośby. Jednak Guślarz ma dla niej pocieszenie, wyjawia jej, że jej kara potrwa jeszcze dwa lata i dobiegnie końca, potem trafi do bram nieba.

Na zakończenie obrzędu zebrani rozrzucają po kaplicy soczewicę i mak dla głodnych dusz. Powoli nadchodzi świt, drzwi do kaplicy zostają otwarte, lecz zanim ktokolwiek wyszedł, niespodziewanie zapada się podłoga i ukazuje się jeszcze jeden duch, przez nikogo nie przyzywany. Widmo, mimo pytań Guślarza, nie odzywa się ani słowem, patrzy tylko na Pasterkę i powoli się do niej zbliża. Pasterka ubrana jest w żałobny strój, co budzi zdziwienie zebranych, ponieważ nikt z jej rodziny nie zmarł. Nieprzywoływane Widmo nie daje się również przepędzić. Dlatego Guślarz każe odprowadzić Pasterkę do domu, a za nią postępuje tajemnicza zjawa.

Podobne wypracowania